fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Dziurawe przepisy o dziedziczeniu ustawowym

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Wchodzące w życie 28 czerwca nowe przepisy o dziedziczeniu ustawowym mają lukę, którą jak najszybciej trzeba zlikwidować – alarmują Witold Borysiak, doktorant na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz Paweł Księżak, adiunkt w Katedrze Prawa Cywilnego Uniwersytetu Łódzkiego
Znowelizowane 2 kwietnia 2009 r. przepisy kodeksu cywilnego o dziedziczeniu ustawowym ([link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=312536]DzU nr 79, poz. 662[/link]) przewidują sześć klas dziedziczenia.
W pierwszej dziedziczą małżonek i zstępni (dzieci, wnuki itd.) spadkodawcy. W drugiej klasie, w braku zstępnych, do dziedziczenia dochodzą małżonek w zbiegu z rodzicami lub sami rodzice. W klasie trzeciej, w braku jednego z rodziców, dziedziczą rodzeństwo spadkodawcy i jego zstępni w zbiegu z małżonkiem i drugim z rodziców, w klasie czwartej – w braku zstępnych, małżonka, rodziców, rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa – dziadkowie spadkodawcy i ich zstępni, w klasie piątej pasierbowie, których żadne z rodziców nie dożyło chwili otwarcia spadku. W klasie szóstej dochodzi do dziedziczenia gmina ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy lub Skarb Państwa.
[srodtytul]Małżonek i jedno z rodziców[/srodtytul]
Problem pojawia się, gdy małżonek dochodzi do dziedziczenia w zbiegu z jednym z rodziców, ponieważ drugi już nie żyje, a zarazem spadkodawca nie ma żadnego rodzeństwa oraz zstępnych rodzeństwa, którzy by wchodzili na miejsce zmarłego rodzica. Zgodnie z art. 932 § 1 (wszystkie przywołane przepisy oznaczają k.c.) powołani powinni być wtedy małżonek oraz żyjący rodzic spadkodawcy.
[wyimek]Ze względu na swoją funkcję przepisy o dziedziczeniu ustawowym nie mogą budzić najmniejszych wątpliwości[/wyimek]
Wątpliwości pojawiają się przy próbie ustalenia, jakie są ich udziały spadkowe. Zgodnie bowiem z wyraźnym brzmieniem art. 933 § 1 udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa, wynosi 1/2 spadku. Zarazem w myśl art. 932 § 2 zd. 1 udział spadkowy rodzica, który dziedziczy w zbiegu z małżonkiem, wynosi 1/4 całości spadku. W braku dalszych wskazówek ustawowych i zarazem w braku rodzeństwa i zstępnych rodzeństwa, którzy wchodziliby na miejsce zmarłego rodzica, należy zadać pytanie, jaki jest los 1/4 spadku, która przypadałaby drugiemu z rodziców spadkodawcy, gdyby żył.
[srodtytul]Co się dzieje z 1/4 spadku[/srodtytul]
Ustawa nie daje wskazówek pozwalających na jednoznaczne rozstrzygnięcie tego problemu. Pojawić się więc może kilka interpretacji.
Po pierwsze: można twierdzić, że w tym zakresie znajduje zastosowanie przez analogię art. 932 § 2 zd. 2. Ustanawia on zasadę, że gdy ojcostwo rodzica nie zostało ustalone, udział spadkowy matki spadkodawcy dziedziczącej w zbiegu z jego małżonkiem wynosi połowę spadku, co może wskazywać, że ustawodawca dopuszcza sytuację, w której małżonek dziedziczy z jednym z rodziców w częściach równych. Niemniej ratio legis tego przypisu było wynagrodzenie matce, która samotnie wychowywała spadkodawcę, trudu tego zadania. W sytuacji gdy obydwoje rodzice przed śmiercią jednego z nich wychowywali spadkodawcę wspólnie, wykładnia odwołująca się do celu regulacji może być poddana w wątpliwość. Nie znalazłaby ona także zastosowania, gdyby spadkodawcę przeżył jedynie ojciec, a matka zmarła wcześniej. Trudno byłoby uzasadnić tezę, że przyznanie połowy spadku ojcu opiera się na analogicznym zastosowaniu przepisu, gdy daje takie uprawnienie matce w sytuacji, kiedy samotnie wychowywała spadkodawcę.
Po drugie: można argumentować, że wskazana część przypadnie małżonkowi spadkodawcy, gdyż art. 933 § 1 określa jego udział spadkowy tylko w sytuacji zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa, natomiast już nie wówczas, gdy do dziedziczenia powołani są jedynie małżonek i rodzice (lub jeden z nich). Wykładnia taka pomija jednak fakt, że w świetle znowelizowanych przepisów nie ma możliwości, aby do spadku dochodzili równocześnie oboje rodzice i rodzeństwo, gdyż ci pierwsi wykluczają drugich. Dlatego artykuł ten musi znaleźć zastosowanie także wtedy, gdy małżonek dochodzi do dziedziczenia w zbiegu z obydwoma rodzicami lub jednym z nich.
Po trzecie: można rozważać zastosowanie w takiej sytuacji przez analogię art. 933 § 3 w dotychczasowym brzmieniu. Przepis ten stanowi, że jeżeli do spadku powołani są obok małżonka tylko rodzice albo tylko rodzeństwo, dziedziczą oni w częściach równych to, co przypada łącznie dla rodziców i rodzeństwa. Ponieważ w takiej sytuacji także obecnie małżonek dziedziczy w zbiegu z rodzicami bądź z rodzeństwem połowę spadku, to udział spadkowy pozostałego przy życiu rodzica wynosiłby także połowę. Niemniej porównanie dotychczasowej i nowej regulacji skłania raczej do przyjęcia tezy, że wolą ustawodawcy było zakreślenie sztywnych ułamków, w jakich każdy z rodziców dochodzi do dziedziczenia. Za wykładnią odmienną mogłoby przemawiać jedynie wykluczenie w drugiej klasie rodzeństwa spadkodawcy od dziedziczenia w zbiegu z rodzicami i małżonkiem, co wskazywałoby, że żyjący rodzic powinien się znajdować na uprzywilejowanej pozycji. Nie jest to jednak argument, który mógłby być uznany za niebudzący wątpliwości w świetle znowelizowanych przepisów.
Po czwarte: można bronić poglądu, że w zakresie pozostającej 1/4 spadku do dziedziczenia dojdą dalsze klasy dziedziców, tzn. w braku rodzeństwa spadkodawcy jego dziadkowie lub zstępni dziadków, ewentualnie pasierbowie. Przyjęcie tej wykładni mogłoby prowadzić do tego, że oprócz żyjącego rodzica do spadku dochodziłby małżonek spadkodawcy w 1/2 oraz jego małoletnie dziecko (pasierb) w 1/4 (na miejsce drugiego z rodziców). Byłoby to sprzeczne z treścią art. 934[sup]1[/sup], który wyraźnie zaznacza, że pasierbowie mogą dziedziczyć jedynie wtedy, gdy żadne z ich rodziców nie dożyło otwarcia spadku, a w takiej sytuacji małżonek spadkodawcy, będący zarazem rodzicem pasierba, jeszcze żyje. Przy przyjęciu tej wykładni mogłoby też dojść do sytuacji, w której oprócz małżonka spadkodawcy do dziedziczenia dochodziliby w 1/4 jego żyjący rodzic oraz w pozostałej 1/4 dwoje dziadków spadkodawcy będących zarazem rodzicami rodzica dochodzącego do dziedziczenia.
[srodtytul]Kolejne interpretacje[/srodtytul]
Po piąte: można próbować przez analogię odwoływać się do art. 965, który reguluje instytucję przyrostu. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli spadkodawca powołał kilku spadkobierców testamentowych, a jeden z nich nie chce lub nie może być spadkobiercą, przeznaczony dla niego udział, w braku odmiennej woli spadkodawcy, przypada pozostałym spadkobiercom testamentowym w stosunku do przypadających im udziałów. Jego analogiczne zastosowanie prowadziłoby do podziału pozostającej po zmarłym rodzicu części spadku w ten sposób, że małżonek otrzymywałby z niej 2/3, a drugi z rodziców 1/3. Przepis art. 965 odnosi się jednak wyraźnie jedynie do dziedziczenia testamentowego. Brak podstaw, aby zastosować go do dziedziczenia ustawowego.
Po szóste: można oczywiście rozważać, czy aby ustawodawca nie dopuścił do powstania „spadku leżącego” w części przypadającej na nieżyjącego rodzica. W prawie polskim wyklucza się w zasadzie istnienie praw bezpodmiotowych, a zwłaszcza nieruchomości niczyich. Tym bardziej więc wydaje się, że nie może dojść do sytuacji, w której udział w nieruchomości będącej własnością spadkodawcy stawałby się po jego śmierci udziałem niczyim. Ze względów teoretycznych i z powodu problemów, jakie taka konstrukcja sprawiałaby w praktyce, można uznać, że jest to najgorsze z proponowanych rozwiązań.
Po siódme: gdyby uznać, że w polskim prawie przyjęta jest konsekwentnie zasada, iż musi istnieć podmiot, który dochodzi do dziedziczenia z mocy ustawy, i podmiotem tym powinien być z braku krewnych spadkodawcy podmiot publiczny (gmina ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy lub Skarb Państwa), wydaje się, iż to one mogłyby być dziedzicami w części, która przypadałaby zmarłemu rodzicowi, gdyby żył. Wtedy jednak dochodziłyby one do dziedziczenia ustawowego już w drugiej klasie, czyli szybciej niż w świetle obowiązujących jeszcze przepisów. W związku z tym pojawiłoby się pytanie o trafność takiego rozumowania, skoro wyraźną intencją ustawodawcy było zminimalizowanie zakresu sytuacji, w których do dziedziczenia dochodziłaby z mocy ustawy gmina lub Skarb Państwa.
[srodtytul]Nowelizacja z mocą wsteczną[/srodtytul]
W świetle przedstawionych rozważań nie ulega wątpliwości, że kodeks cywilny w tym zakresie wymaga jak najszybszej nowelizacji. Oczywiste jest bowiem, że ze względu na swoją funkcję przepisy o dziedziczeniu ustawowym nie mogą zawierać jakichkolwiek luk lub niejasności, które muszą być zapełniane w drodze analogii. Ustawa poprawiająca błąd nowelizacji w zasadzie nie mogłaby zostać uchwalona przed 28 czerwca. Dlatego aby załatać powstającą po tym dniu lukę, nowa ustawa musiałaby nie tylko być uchwalona bardzo szybko, ale zarazem działać z mocą wsteczną. Należałoby w niej wskazać, śladem obowiązującego dzisiaj art. 933 § 3, że przypadającą na zmarłego rodzica część spadku dziedziczy drugi z rodziców.
Ustawa nowelizująca powinna być uchwalona natychmiast, gdyż po 28 czerwca grozi nam sytuacja, w której sądy, orzekając o ustawowym porządku dziedziczenia, lub notariusze, dokonując urzędowego jego poświadczenia, mogą dojść do odmiennych rozstrzygnięć w zakresie tego, co dzieje się ze wskazaną 1/4 spadku, która miała przypaść jednemu z rodziców. Truizmem jest stwierdzenie, że byłoby to ogromne podważenie pewności prawa. Ponieważ, jak się wydaje, brak w nowelizacji wyraźnie wskazanej kategorii osób, którym ustawa przyznaje prawo do objęcia części spadku po zmarłym rodzicu, wejście ustawy z mocą wsteczną nie stałoby w sprzeczności z konstytucyjną zasadą demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji), z której to wywodzony jest zakaz stanowienia prawa z mocą wsteczną.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA