Świat

Kim Dzong Il grozi wojną atomową

komu zagraża Korea Północna
Rzeczpospolita
Prowokacyjne działania Korei Północnej. Komunistyczny reżim w Phenianie ogłosił, że zrywa zawieszenie broni z Koreą Południową, które obowiązywało od ponad pół wieku
To kolejny agresywny krok Phenianu w ostatnich dniach. W poniedziałek reżim Kim Dzong Ila zignorował zakazy ONZ, dokonując drugiej w swej historii próby atomowej. Koreańczycy przeprowadzili też od poniedziałku serię testów rakietowych.
W odpowiedzi Seul ogłosił, że przystąpi do inicjatywy przeciwko proliferacji (rozprzestrzenianiu) broni masowego rażenia (PSI). W praktyce oznacza to, że Korea Południowa może zatrzymywać i przeszukiwać statki państw podejrzanych o transport takiej broni. „Nasze rewolucyjne siły zbrojne uznają udział Korei Południowej w PSI za wypowiedzenie wojny. Ci, którzy prowokują nasz kraj, nie będą w stanie uciec przed niewyobrażalną i bezlitosną karą” – zapowiedziała północnokoreańska rządowa agencja prasowa KCNA.
Reżim Kima zaś oświadczył, że decyzja Seulu oznacza dla niego zerwanie obowiązującego od ponad pół wieku zawieszenia broni między państwami koreańskimi. KCNA ostrzegła też, że rząd w Phenianie nie może już zagwarantować bezpieczeństwa południowokoreańskim statkom u wybrzeży półwyspu. – W przeszłości Phenian wielokrotnie groził swoim przeciwnikom, ale nie w tak znaczący sposób. Najwyraźniej jest gotowy do podjęcia większego niż dotąd ryzyka – mówi „Rz” Scott Snyder z waszyngtońskiej Rady ds. Stosunków Zagranicznych. Jego zdaniem wyjątkowo agresywne zachowanie Phenianu wiąże się ze zmianami politycznymi w Korei Północnej, a także chęcią wciągnięcia USA w bezpośrednie, dwustronne negocjacje. – Groźby Seulu trzeba brać bardzo poważnie. Phenian może użyć siły, bo krajem rządzi zupełnie nieprzewidywalny reżim, który nie inwestuje w nic poza uzbrojeniem – podkreśla Kerry Brown z Chatham House. Południowokoreański prezydent Li Mjung Bak wezwał obywateli swego kraju do zachowania spokoju. Zapowiedział jednak, że w razie ataku z Północy armie Korei Południowej i USA są gotowe do riposty. Waszyngton mówi o podjęciu zdecydowanych działań na forum ONZ. „Prowokacyjne zachowanie” Phenianiu skrytykowali sekretarz stanu USA Hillary Clinton i szef Pentagonu Robert Gates. – Te groźby nie zapewnią Korei Północnej uwagi, o którą tak zabiega – stwierdził Gates. Moskwa obawia się wybuchu konfliktu zbrojnego na Półwyspie Koreańskim, nie wykluczając użycia broni nuklearnej. Wiceminister spraw zagranicznych Aleksiej Borodawkin wyraził głębokie zaniepokojenie i wezwał Phenian do powrotu do negocjacji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL