fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

PO trzeba czasem szczypnąć

Eugeniusz Kłopotek
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
- Słyszałem, że niektórzy politycy Platformy chcą się składać na moją kampanię wyborczą, bylebym tylko przeniósł się do Brukseli – mówi w rozmowie z "Rz" poseł PSL Eugeniusz Kłopotek
[b]Rz: Skąd właściwie przyszedł panu do głowy pomysł, aby startować do europarlamentu?[/b]
Eugeniusz Kłopotek: Od dawna mówiłem, że te wybory są ważne także dla PSL. Podczas posiedzeń gremiów kierowniczych mojej partii podkreślałem, że cała tzw. pierwsza liga peeselowska, do której niewątpliwie należą posłowie, powinna wystartować. Możemy jedynie podarować naszym ministrom, bo mają sporo innej pracy. I gdy przyszedł czas podejmowania decyzji, musiałem się trzymać tej opinii.
[b]Dlaczego te wybory są dla PSL tak ważne?[/b]
W tej kadencji w Parlamencie Europejskim będzie rozstrzygany projekt budżetu na lata 2014 – 2020. A my z PO należymy do największej frakcji – Europejskiej Partii Ludowej. Musimy przypilnować tego budżetu, szczególnie w sprawach związanych z realizacją Wspólnej Polityki Rolnej. Jeśli PSL tam nie będzie, to pies z kulawą nogą o tę politykę się nie upomni.
[b]Jak to? PO się nie upomni? PiS się nie upomni?[/b]
... (głośne chrząkniecie)
[b]Chrząknął pan znacząco. Co to miało znaczyć?[/b]
PSL jest potrzebne w Brukseli, bo są zakusy, żeby drastycznie ograniczyć unijny budżet na Wspólną Politykę Rolną. Na to naszej zgody nie będzie. Chcemy też twardo
postawić jedną sprawę – dosyć różnic w stosunku do rolników w poszczególnych krajach członkowskich. Dużo więcej pieniędzy nadal dostają ci w starych krajach Unii niż w nowych takich jak Polska. Będziemy zabiegać, żeby od 2014 r. (roku wejścia nowego budżetu – red.) wsparcie rolnictwa było jednakowe dla wszystkich.
[b]Nadal nie rozumiem, dlaczego pan chrząknął.[/b]
Co tu dużo ukrywać, tam jest potrzebna 50-osobowa, zgodnie ze sobą współpracująca, używając piłkarskiego języka, reprezentacja naszego kraju. I najgorszą rzeczą byłoby przenoszenie naszych wewnętrznych waśni i swarów na forum Parlamentu Europejskiego. A PSL gwarantuje współpracę. Widać to wyraźnie w kraju, gdzie te dwa walce na siebie nacierają.
[b]Jakie walce?[/b]
Dwa największe ugrupowania wypowiedziały sobie wojnę i okładają się z każdej strony. Żeby cały czas utrzymywać w napięciu opinię publiczną, wymyślają sobie coraz to nowe pola konfliktu. My w tego typu wojenki nie wchodzimy i nie będziemy wchodzić.
[b]Jakie nowe pola konfliktu, pana zdaniem, wymyślają sobie teraz PO i PiS?[/b]
Choćby 4 czerwca. Donald Tusk popełnił błąd. Te obchody powinny się odbyć w Gdańsku, nie należało ich części przenosić do Krakowa. Premier nie wykorzystał też do końca ścieżki dialogu między związkowcami a rządem. Jestem pewien, że była szansa na porozumienie. Związkowcy uszanowaliby to miejsce przy Stoczni Gdańskiej, o którym szef „Solidarności” Janusz Śniadek mówi, że jest święte.
[b]Skąd to przekonanie?[/b]
Gdyby nie uszanowali tego miejsca, to całe odium niechęci społeczeństwa spadłoby nie na premiera Tuska, tylko na związkowców. Wiem, że trochę ryzykuję, ale powiem wprost: byłem rozczarowany wypowiedzią premiera, że państwo polskie nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa zagranicznym gościom.
[b]Podczas poszerzonego szczytu przywódców G8 policja miała ogromne kłopoty z alterglobalistami. Nie lepiej bywało podczas innych szczytów. Nie jest to więc takie proste.[/b]
Nie mówię, że jest proste. Ale wysyłanie przez rząd takich sygnałów tylko eskaluje napięcie. A i tak nie mamy żadnej gwarancji, że 4 czerwca będzie spokojnie mimo zmiany miejsca obchodów.
[b]Nie boi się pan, że te dwa walce zgniotą PSL? [/b]
Od lat słyszę co jakiś czas, że to już koniec PSL. Że trzeba na nas postawić krzyżyk. A później okazuje się, że jak trwoga, to... do PSL.
[b]Jaka trwoga?[/b]
Że coś zaczyna się walić, że jakiś układ polityczny zaczyna się chwiać. I wtedy gdzie? Nie do Boga, tylko do PSL.
[b]Po prostu PSL jest chyba wyjątkowo obrotową partią?[/b]
Jesteśmy w centrum sceny politycznej.
[b]A ja upierałabym się, że jesteście obrotowi.[/b]
Tak, tak, niektórzy tak sądzą. Mówią nawet gorsze słowa.
[b]Jakie na przykład?[/b]
Nie będę tego powtarzał. Najogólniej rzecz biorąc, że możemy i na prawo, i na lewo.
[b]Czyli że jesteście sprzedajni?[/b]
A ja mówię, że jesteśmy partią środka. Taka partia jest w systemie demokratycznym cennym podmiotem politycznym. Ci, którzy mieszczą się na prawo od nas, i ci, którzy znajdują się po lewej stronie, mogą i chcą zawierać z nami koalicje. Po to, by utworzyć stabilną większość.
[b]A PSL wszystko jedno z kim stworzy tę większość?[/b]
Nie. Gdyby nie nasza koalicja z PO, to byśmy mieli powtórkę z rozrywki, czyli kolejne wybory. Bo nie szło żadnej większości utworzyć.
[b]Szło, szło. A PO z SLD?[/b]
No, nie wiem, czy dałoby się ją stworzyć. Czy PSL ma się wpisywać w taki scenariusz, że co chwila będziemy sobie fundować przyspieszone wybory, bo nie można stworzyć stabilnej większości?
[b]Czyli PSL poświęca się na ołtarzu dobra Polski?[/b]
Po części ma pani rację.
[b]Ale ja ironizuję, panie pośle.[/b]
Wiem, wyczułem to. Jeżeli każda ze stron potrafi dojść do kompromisu, czyli musi trochę odpuścić, zgodzić się na niektóre sugestie partnera, to trzeba tak funkcjonować w koalicji. Nigdy natomiast nie będzie możliwa współpraca z ugrupowaniami skrajnymi. Wiadomo, co wyszło z koalicji PiS z LPR i Samoobroną.
[b]Czy PSL ma w ogóle coś do powiedzenia w koalicji? Bo jak obserwuję wicepremiera Waldemara Pawlaka, to chyba nie bardzo?[/b]
Teraz mnie pani troszeczkę zdenerwowała. Jednym z filarów tej koalicji jest zaufanie do siebie dwóch liderów, Tuska i Pawlaka. Niestety, w ostatnich miesiącach coś zaczęło się w naszych koalicyjnych relacjach psuć. Mam wrażenie, że niektórzy liderzy PO uwierzyli, że mogliby rządzić samodzielnie.
[b]Przez ostatnie półtora roku był pan głównym recenzentem PO – ostro krytykował pan koalicjanta. Grał pan trochę taką rolę jak Palikot w Platformie czy kiedyś Kurski w PiS. Polityka, któremu więcej wolno.[/b]
Protestuję. Był rzeczywiście taki moment, że PO miała Palikota i PSL miał swojego Palikota, czyli Kłopotka. Ale ani nie te rekwizyty, ani nie ten język.
[b]Ale mechanizm chyba podobny. Gdy pan powie coś ostro, politycy PSL mogą powiedzieć: „no, mamy kłopot z Kłopotkiem”. I koniec.[/b]
O ile Palikot przekracza granice, o tyle Kłopotek granic nie przekracza. Mnie zresztą zależy, by nasza koalicja dobrze funkcjonowała. Jeśli przejdziemy bez większych strat przez kryzys, to dostaniemy od wyborców mandat na następne cztery lata. By tak się stało, ktoś musi od czasu do czasu koalicyjnych partnerów szczypnąć, sprowadzić na ziemię z obłoków.
[b]Czyli pan jest od szczypania? Kto będzie PO sprowadzał na ziemię, gdy pan wejdzie do PE?[/b]
Słyszałem, że niektórzy politycy PO chcą się składać na moją kampanię, byle tylko Kłopotek przeniósł się do Brukseli.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA