fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Dotacja na przeprowadzkę

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Być może będą granty na dojazdy do pracy i przeprowadzkę w jej poszukiwaniu. Wszystko ze środków unijnych
– Wstępnie planujemy, że jednorazowy dodatek na dojazd do pracy wyniesienie dwukrotność średniego wynagrodzenia – ujawnia „Rz” Paweł Chorąży, dyrektor Departamentu Europejskiego Funduszu Społecznego w resorcie rozwoju regionalnego.
Z kolei grant na przeprowadzkę sięgałby czterokrotności przeciętnych zarobków. Obecnie średnia krajowa to 3,2 tys. zł brutto. Dopłata do dojazdów (powyżej 100 km) mogłaby wynieść więc ok. 6,4 tys. zł brutto (ok. 4 tys. netto), a na zmianę miejsca zamieszkania – ponad 12 tys. zł brutto (do ręki ok. 8 tys.). Oczywiście nie wszyscy mogliby liczyć na taką pomoc. Chodzi o osoby z tych miejscowości, w których wytworzyła się monokultura zatrudnienia, to znaczy większość mieszkańców pracuje w jednym dużym zakładzie. Gdy ten upada lub redukuje zatrudnienie, zwolnieni nie mają gdzie podjąć innej pracy.
„Rzeczpospolita” pisała niedawno o możliwości powstania tzw. wysp bezrobocia, np. w Stalowej Woli czy Krośnie, gdzie wielkie zakłady zwalniają setki ludzi. Dodatkowo wsparte osoby musiałyby brać udział w szkoleniach, także finansowanych z funduszy UE z programu „Kapitał ludzki”, dla pracowników zwalnianych z restrukturyzujących się przedsiębiorstw. Taki proces przechodzi obecnie kadra likwidowanych stoczni. – Ostateczne propozycje wysokości dodatków, sposobów ich dystrybucji i zabezpieczeń przed wyłudzeniami powinniśmy przedstawić w połowie kwietnia – mówi dyrektor Chorąży. Pomysł resortu rozwoju podoba się zarówno pracodawcom, jak i związkowcom. – W Polsce mamy problem z mobilnością, skłonnością do szukania pracy poza lokalnymi rynkami – zauważa Marzena Chmielewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Chmielewska jest członkiem komitetu monitorującego zasady wydawania unijnych pieniędzy z programu „Kapitał ludzki”. – Komitet wstępnie wyraził zgodę na ten projekt – dodaje. – Każda inicjatywa, która pozwala ludziom lepiej się odnaleźć na rynku pracy, jest dobra – zauważa Jerzy Langer, zastępca przewodniczącego NSZZ „Solidarność”. – Choć bariery w zmienianiu miejsca zamieszkania są duże – dodaje. Zdaniem Mirosława Hiszpańskiego, prezesa Warmińsko-Mazurskiego Związku Pracodawców Prywatnych, pomysł z dopłatami do przeprowadzek może się sprawdzić. – Badania pokazują, że aklimatyzacja w nowym miejscu następuje po 15 miesiącach. Jeżeli unijnych pieniędzy starczy na taki okres wynajmu mieszkania, może wsparta osoba rzeczywiście przeniesie się wraz z rodziną – analizuje. Jeśli chodzi o dodatek na dojazdy, Hiszpański wytyka, że rząd jedną ręką chce coś dać, a drugą zabiera. – W regionie warmińsko-mazurskim wiele firm organizowało transport do pracy dla załogi. Od stycznia trzeba to traktować jako dochód pracownika i odprowadzać z tego tytułu składki na ZUS i podatek. Firmy rezygnują z tych pracowników, którzy mieszkają dalej – alarmuje prezes. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.cieslak@rp.pl]a.cieslak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA