Komentarze

Strach w oczach waszyngtońskich elit

Przerażenie – tak można opisać nastrój w Waszyngtonie. Gracze z Wall Street zgotowali politykom koszmar.
Finansowy kryzys postawił cały amerykański establishment polityczny pod ścianą. Politycy stąpają po kruchym lodzie. Zarówno działanie, jak i jego brak mogą się bowiem okazać katastrofalne w skutkach.
Cały kraj oczekuje, że w ciągu paru dni członkowie Kongresu zrobią coś z kryzysem, co do którego przyczyn i potencjalnych skutków nie są zgodni nawet eksperci. Administracja mówi: trzeba działać teraz. Wyborcy krzyczą: nie pompujcie naszych pieniędzy w Wall Street. Najlepiej rozterki te przedstawiła sekretarzowi skarbu Henry’emu Paulsonowi republikańska kongreswoman Deborah Price. – Naszym zadaniem jako członków Izby jest postępowanie zgodnie z wolą narodu. Na razie wiele panom brakuje, by przekonać ludzi do waszych propozycji. Nie możemy powiedzieć wyborcom: „Ufajcie Rezerwie Federalnej, ufajcie Departamentowi Skarbu”, bo to zaufanie jest nadwerężone.
W Senacie z kolei demokraci domagali się, by ustawa dostała tyle samo głosów od republikanów, co od demokratów, by równo podzielić się odpowiedzialnością. Oczywiście republikanie specjalnie się to tego nie palili. Dwaj kandydaci do prezydentury też znaleźli się w trudnym położeniu. Dziennik „Washington Post” nazwał decyzję McCaina o zawieszeniu kampanii jedną z najbardziej hazardowych zagrywek w długiej karierze znanego z zaskakujących posunięć senatora. „Republikański kandydat ma nadzieję, że jego nagła decyzja zostanie odebrana jako przejaw patriotycznego, ponad- partyjnego przywództwa, jakiego, jego zdaniem, oczekują Amerykanie” – stwierdza „Washington Post”. Czy jednak McCainowi uda się po raz kolejny wyciągnąć królika z kapelusza? Być może nie miał innego wyboru, zdając sobie sprawę, że wobec kryzysu, który w naturalny sposób zwiększa notowania demokratycznego kandydata, musi wykonać jakieś spektakularne posunięcie, by zachować szanse na zwycięstwo. Odrzucając apel McCaina o zawieszenie kampanii, Obama także ryzykuje. Jeśli McCain mimo wszystko zabłyśnie jako zbawiciel narodu, demokrata będzie przy nim wyglądał jak żółtodziób, który w chwili próby był „w stałym telefonicznym kontakcie z przywództwem Kongresu”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL