fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Życie pasowane na sztukę

Niby nic się nie zmieniło ostatnio w fotografii – w istocie wszystko stanęło do góry nogami. Co się stało? Po pierwsze, przestały istnieć międzygatunkowe granice. Po drugie, amatorszczyzna zrównała się z profesjonalizmem
Na szczęście w ruchomych piaskach wartości gdzieniegdzie można znaleźć pewny grunt. Gwarantowany przez sędziów strzegących jakości i sensu. W wyławianiu nowych talentów pomagają konkursy fotograficzne wszelkiego autoramentu. Jeden z nich to Ogólnopolski Konkurs Fotografii Prasowej BZ WBK Press Foto. W bieżącym roku zorganizowany po raz czwarty.
Czwarta edycja cieszyła się rekordowym zainteresowaniem: ponad 6500 zgłoszeń, 330 autorów.
Obejrzałam prace nagrodzone i wyróżnione. Większość współtworzyła kronikę wydarzeń minionego roku (świetne zdjęcia Piotra Andrewsa: zamieszki w Kenii, kałachy kontra łuki) lub dotyczyła ciekawostek (romantyczna opowieść Łukasza Cynalewskiego o obrączkowaniu słowików). Atutem niektórych są walory humanitarne (nagrodzone zdjęcie Romana Chełmowskiego).Kilka prac ma wymiar symboli.
Do takich należy cykl Daniela Frymarka o pożarze we wsi Paszczenica: kobieta uciekająca z dwiema kurami pod pachą to sama prawda. Odwieczny instynkt biednych ludzi. Seria Krzysztofa Gołucha pokazująca zawody szachowe dla mieszkańców domów opieki społecznej w Rudzie Śląskiej to trochę samograj (stare, pełne napięcia twarze), ale hasło umieszczone na ścianie sprawia, że wieje metafizyką: „Błogosławieństwo przychodzącym, radość mieszkającym, pokój odchodzącym”.
Moi faworyci? Niemowlak unoszony stopą przez bezręką matkę, która zdecydowała się urodzić dziecko – znakomita, oszczędna praca Adama Golca. Ciepłe klimaty zimą: warszawskie zoo w obiektywie Macieja Jeziorka (małpa z marchewką w pysku i schowany „po strusiemu” aligator, to moi pupile).Moja ulubiona fota: żołnierze w czerwonych koszulkach polegujący na trawie, znużeni pozowaniem Piotrowi Uklańskiemu do napisu-układanki „Solidarność”, Michał Szlaga uchwycił nie tylko moment odpoczynku. Być może nieświadomie stworzył symbol bezładu i obojętnienia, jakie ogarnęły członków ruchu. Utrafił w sedno. Sprawy.
Niedawno rozmawiałam z Witoldem Krassowskim, przed trzema laty przewodniczącym jury konkursu BZ WBK Press Foto 2005.
– Wszyscy pstrykają, ale bezmyślnie. Wydawać się może, że oazą dobrej fotografii jest prasa. Tymczasem redakcje nastawione na zysk wybierają tematykę lekką i przyjemną. W efekcie fotoreportaż, z dawien dawna zaangażowany społecznie, został z łamów niemal całkowicie wyparty. Stał się gatunkiem wymierającym. Bo młodym ludziom się wydaje, że fotografem prasowym można zostać bez wysiłku. Tymczasem trzeba lat, żeby osiągnąć profesjonalny poziom. Poza tym, w tym zawodzie konieczny jest rozwój osobisty. Dlatego uważam, że podstawą są ukończone studia, najlepiej humanistyczne, ale mogą też być inne. Ćwiczą umiejętność myślenia, sprawność umysłu.
Fotografa wyszkolić można tylko technicznie. Pasji przekazać się nie da. Ani inteligencji, wrażliwości, refleksu. Poza tym zdjęcia prasowe oparte są na intuicji i reakcjach podświadomych. Fotograf prasowy to zwierzę, które widzi świat przez obiektyw, lecz również jest dziennikarzem wrażliwym na temat i wyczulonym na obraz, jego plastyczne walory. Niestety, dziś większość fotografów prasowych nie czuje się dziennikarzami. Nie mają od siebie nic do powiedzenia, nie proponują tematów, tylko dostarczają materiał.
Można by się zastanowić – co to takiego fotoreportaż? Na pozór odpowiedź każdy zna. Za to Gertruda Stein szczerze przyznała się do niewiedzy, kiedy po sukcesie „Autobiografii Alicji B. Toklas” (wydanej w 1933 roku) odwiedził ją pewien mężczyzna z kamerą i poprosił, żeby stała się bohaterką jego fotoreportażu. „Fotoreportaż zdziwiłam się a co to jest, fotoreportaż odparł to jakie cztery albo pięć zdjęć ukazujących człowieka w akcji” – pisze w charakterystycznym stylu Stein.
Wówczas okazało się, jak niewiele jest czynności samodzielnie przez nią wykonywanych: „…mogłabym zdejmować albo nakładać kapelusz, albo nakładać albo zdejmować płaszcz, lubię wodę więc mogę wypić szklankę wody, świetnie zgodził się niech pani to robi i podczas gdy to robiłam on mnie fotografował”.
Jestem pewna, że powstał arcyciekawy cykl – oddawał lenistwo oraz uzależnienie pisarki od Alicji Toklas. Może kadry wydały się mało pasjonujące, ale właśnie takie zgadzały się z naturą pozującej.
Oglądając to, co nazywamy obecnie fotoreportażem, odnoszę niekiedy wrażenie, że czegoś w nim brakuje. Mianowicie czasu. Większość zdjęciowych opowieści to efekty jednorazowych sesji. Fotograf patrzy i działa jakby po wierzchu, pozostając na zewnątrz spraw, ludzi, wydarzeń. Nie ma czasu wgryźć się w temat, wytropić tego, czego inni nie widzą. Mimo to z morza fotograficznego badziewia można zawsze i wszędzie wyłowić perły.
Fotografom niekiedy pomaga przypadek. Każdemu marzy się taki fuks: znaleźć się akurat tam, gdzie trzeba; w najbardziej newralgicznym momencie. Jednak losowi trzeba pomóc. Wsiegda gatow – oto zasada, pod którą podpisuje się wielu fotomistrzów. Dlatego rasowi łowcy kadrów nigdy nie rozstają się z kamerą. Cartier-Bresson miał małoobrazkową leicę w zasięgu ręki nawet podczas snu.
Od czasu, kiedy wynaleziono aparaty cyfrowe pozwalające strzelać fotę co ułamek sekundy, fotografowie uwielbiają akcje rozgrywające się w błyskawicznym tempie. To samograj. Zawsze znajdzie się jakieś zadziwiające ujęcie, jakiś gest, spojrzenie, układ, kontekst.
Dlatego wojna, pożar, powódź i inne kataklizmy, a także zawody sportowe – to ulubione motywy fotograficzne. Każdy kadr dynamiczny, wszelkie niedociągnięcia okazują się nośnikami emocji, współtworzą aurę.
A że natura ludzka jest przewrotna, na przeciwnym biegunie kadrów chwytanych w locie ptaka uplasowały się ujęcia pozowane, trochę niezdarne, jak od prowincjonalnego fotografa weselno-pogrzebowego. Kiedyś ten „sztywny” styl lansowała Zofia Rydet. Teraz maniera typu „oko wbite w obiektyw” stała się popularna, eksploatowana do znudzenia. Jak świat światem, cieszą się wzięciem wizerunki osób ze świecznika podpatrywanych w sytuacjach niezbyt oficjalnych. Popularność zyskały też freaki, czyli dziwadła ze społecznego marginesu – efekt „wynalazku” Diane Arbus.
Tradycja wciąż nakazuje używania formy męskiej – zawód: fotoreporter. Tymczasem niedawno prezentowana w Zachęcie znakomita wystawa „Dokumentalistki” uświadomiła szerokiej publiczności, że płeć piękna wykazuje się nie gorszą fotoreporterską smykałką niż męska część ludzkości. Kobiety bywają cierpliwsze, mniej efekciarskie, delikatniejsze. A gdy trzeba – nieustraszone.
Nie brak im też inwencji, czego dowodem, że idą łeb w łeb z artystami używającymi fotografii jako formy wypowiedzi.
Przykładem – „Efekt czerwonych oczu. Fotografia polska XXI wieku”. Letni hit wystawowy w warszawskim Zamku Ujazdowskim. Puls tego, co dzieje się na rodzimym fotoforum. Zaproszeni artyści reprezentują wszystkie pokolenia i nurty. Na około 100 autorów połowę stanowią panie. W konkursie BZ WBK również panie coraz śmielej konkurują z przedstawicielami przeciwnej płci, choć jeszcze proporcje nie zostały wyrównane.
Na koniec jeszcze o ważnym trendzie we współczesnej fotografii. Zanikł podział na dokument, zdjęcia kreacyjne, inscenizowane, fotoreporterskie, media mieszane. Nie ma techniki szlachetniejszej czy pospolitszej, maniery bardziej artystycznej czy twórczo ubogiej. Oto znamię czasów.W „Efekcie czerwonych oczu” występują na równych prawach społecznie zaangażowany duet Zorka Projekt obok Marty Deskur podejmującej biblijne tematy; stylizujący się na gwiazdę międzywojennego filmu Maciej Osika i Chris Niedenthal, fotoreporter z krwi i kości; Wojciech Zasadni polujący na malownicze wraki samochodów i Piotr Uklański reżyserujący wielkie widowiska z udziałem setek statystów. I jeszcze Tadeusz Rolke, klasyk fotoreportażu; Katarzyna Kozyra dokumentująca własne performance; Dominik Lejman ożywiający zdjęcia filmami rzutowanymi z projektorów.
Do tego wielkiego przeglądu bez trudu można by dokooptować co najmniej kilka prac z konkursu BZ WBK. Może następnym razem tak się stanie.
Monika Małkowska autorka jest krytykiem sztuki w „Rzeczpospolitej”
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA