fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Prawo autorskie: producent, a jednak artysta

123RF
Kilka tygodni temu odbyło się wręczenie Fryderyków, nagród Akademii Fonograficznej. Moją uwagę przykuła kategoria album roku, w której laury przyznawane są osobno dla każdego gatunku muzyki rozrywkowej (np. rock, pop, hip-hop, jazz). Wśród nominowanych, obok nazwiska artysty lub nazwy zespołu, pojawiało się także nazwisko „producenta albumu". Co istotne, w kategoriach związanych z muzyką poważną o nim nie wspominano.

W prawie autorskim „producent" to podmiot uprawniony z tytułu praw do fonogramu lub wideogramu. Przyjmuje się, że producentem jest osoba, pod której nazwiskiem lub firmą (nazwą) fonogram lub wideogram został po raz pierwszy sporządzony (art. 94 ust. 3 pr. aut.). Przy czym producent odpowiedzialny jest za techniczną stronę samego utrwalenia, od którego nie wymaga się indywidualnego czy twórczego charakteru. Nagradzany jest wysiłek organizacyjny i finansowy producenta, nie zaś praca twórcza.

Łatwo zauważyć, choćby kierując się nazwiskami, które pojawiły się wśród nominowanych do Fryderyka producentów, że nie o producenta albumu w rozumieniu prawa autorskiego chodziło. Akademia Fonograficzna, zgodnie z praktyką branży muzycznej, chciała nagrodzić wysiłek osoby, która czuwa nad produkcją albumu, ale od strony artystycznej, czyli tzw. producenta muzycznego.

Prawo autorskie chroni dorobek twórczy kompozytorów i artystów wykonawców. Gdzie zatem w tym systemie jest miejsce producenta muzycznego, skoro jego wkład w powstanie albumu z muzyką jest tak ważny, że przyznawana jest mu prestiżowa nagroda w typowo artystycznej kategorii?

Nie sposób odpowiedzieć na to pytanie bez odniesienia się do tego, co konkretnie należy do zadań producenta muzycznego. Aby poznać zdanie samej branży, zapytałam czytelników mojego bloga prawomuzyki.pl o to, kim według ich doświadczenia i wiedzy jest producent muzyczny.

Z udzielonych odpowiedzi wyłonił się obraz osoby, która tak jak dyrygent czy może jeszcze bardziej jak reżyser – choć zazwyczaj sama nie wydaje z siebie dźwięków ani nie tworzy od podstaw kompozycji (choć często ma wpływ na brzmienie utworu) – ma wkład twórczy w powstanie nagrania artystycznego wykonania utworu muzycznego.

Wśród zadań producenta muzycznego wymieniono: dobór instrumentów, wpływ na aranżację lub wręcz aranżowanie utworów, doradzanie muzykom, sprawowanie artystycznej pieczy nad utworem lub całą płytą, podejmowanie decyzji w kwestii brzmienia utworu na etapie jego rejestracji, a w muzyce hip-hopowej wręcz tworzenie muzyki z sampli i główna rola w jej powstawaniu.

Joanna Popowicz, reżyser dźwięku, realizatorka nagrodzonej dwoma Fryderykami, w tym za najwybitniejsze nagranie muzyki polskiej, płyty „Where are you. Pieces from Warsaw " sekstetu proMODERN, tak opisuje rolę producenta muzycznego: „Producent muzyczny to osoba decydująca o całości brzmienia płyty. Producent może brać udział we wszystkich etapach powstawania płyty, tzn. może np. wybrać studio, zaprosić konkretnych muzyków, może sugerować zmianę formy kompozycji, instrumentacji, aranżacji, pomóc w wyborze repertuaru etc. Może też w ogóle nie uczestniczyć w etapie nagrań, a nadzorować dopiero miks, w czasie którego kształtuje się ostateczne brzmienie zarejestrowanego wcześniej materiału. Każdy przypadek jest indywidualny".

W świetle powyższego porównanie producenta muzycznego do reżysera wydaje mi się bardzo trafne. Rola producenta muzycznego, tak jak rola reżysera, może mieć bardzo różny charakter. I tak samo od konkretnego projektu zależy, jakie prawa nabędzie producent muzyczny. Jeżeli uczestniczy w tworzeniu piosenki, aranżuje ją, poprawia, zmienia, to będzie jej współtwórcą albo autorem opracowania. Jeżeli „dyryguje" artystycznym wykonaniem, czyli kieruje muzykami, ma twórczy wpływ na interpretację utworu lub w sposób twórczy decyduje o jego brzmieniu przy miksowaniu i masteringu nagranych ścieżek, nabędzie prawa do artystycznego wykonania.

Należy uznać nagradzanie producenta muzycznego branżową nagrodą za wyraźny znak, że czas, obok kompozytora (aranżera), autora tekstu i artystów wykonawców, zacząć zauważać i obejmować umowami prawa autorskiego, a także uwzględniać w działaniu organizacji zbiorowego zarządzania także producenta muzycznego jako osoby, której działalność ma często twórczy charakter.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym, wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi bloga Prawomuzyki

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA