fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Trybunał zaszkodził klientom

Trybunał Konstytucyjny.
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Skutki podważenia bankowego tytułu egzekucyjnego

Publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie bankowego tytułu egzekucyjnego (BTE) uruchomiła lawinę komentarzy, sugerujących zwycięstwo kredytobiorców. Oto bowiem TK stwierdził, że BTE narusza konstytucyjną zasadę równości stron – bank jako wierzyciel uzyskiwał przewagę nad niewywiązującym się ze swoich zobowiązań dłużnikiem.

Z pełną premedytacją piszę o niesolidnym kredytobiorcy, ponieważ warunkiem wystawienia BTE jest niespełnianie warunków umowy kredytowej w sposób powtarzalny. Zwłoka w spłacie rat kredytu pojawiająca się sporadycznie nie stanowi dla racjonalnie działającego banku przesłanki do wypowiedzenia umowy kredytu. Tak jak istnieje segmentacja klientów po stronie sprzedaży, tak aktywni klienci kredytowi są segmentowani.

Odsetki będą narastać

Istnieje zatem segment klientów spłacających regularnie, płacących z opóźnieniem, ale niestanowiącym zagrożenia dla wywiązania się z umowy kredytowej (slow payers), wymagających jednak przypominania o dyscyplinie spłaty; płacący z trudnościami, ale ze zdolnością do powrotu do harmonogramu spłat. Wreszcie grupa, która na trwałe utraciła zdolność do spłaty oraz i ci, którzy nigdy nie zamierzali spłacić, czyli wyłudzenia.

Aby pożyczać pieniądze z zyskiem, dobra polityka kredytowa musi skutecznie eliminować dwie ostatnie z wymienionych wyżej grup dłużników. Naiwnością jest sądzić, że bank może działać, nie ponosząc strat kredytowych (niespłacalne kredyty). I tu należy koniecznie dodać element czasu. Nie bez przyczyny powstało powiedzenie „time is money", bo gdzie jak nie w bankowości najpełniej oddaje podstawowy jego sens. BTE, dając bankom możliwość przekazywania wierzytelności do egzekucji z pominięciem postępowania rozpoznawczego przez sądy, pozwalał skrócić czas.

Uzasadnieniem dla uprzywilejowania banków w porównaniu z pozostałymi wierzycielami jest status instytucji zaufania publicznego, wynikający z funkcji „strażnika" środków powierzonych w formie depozytów. Być może właśnie dla tej przyczyny TK zakwestionował dwa przepisy i nie uchylił całego BTE.

W tym kontekście dobrze jest zwrócić uwagę na dwa stwierdzenia sędziów, którzy opowiedzieli się za naruszeniem konstytucyjnej zasady równości – „wyeliminowanie BTE nie grozi katastrofą dla banków" i wejście w życie wyroku odroczono, by „zapobiec chaosowi w obrocie bankowym". Co do pierwszego ze stwierdzeń – zgoda, co do drugiego – czas pokaże, jakie skutki będzie miało kierowanie się przez sądy wyrokiem TK.

Banki działają w bardzo restrykcyjnych warunkach regulacyjnych właśnie ze względu na interes ochrony depozytów. Po to istnieją zasady tworzenia rezerw na złe kredyty pochodzące nie od banku, ale od nadzoru. Wobec faktu, że rezerwa na złe kredyty jest kosztem, banki muszą skutecznie zarządzać złymi długami – odzyskiwać lub sprzedawać.

Tu dochodzimy do drażliwej kwestii zabezpieczeń. Stara zasada bankowa głosi, że najlepszym zabezpieczeniem kredytu jest wysokie morale dłużnika. Zabezpieczenie ma dodatkowo tak motywować do spłaty, aby dłużnik miał do stracenia więcej niż kredyt bankowy. Wysokość i jakość zabezpieczenia wpływa również na wysokość rezerw, bowiem te pomniejsza się o wartość zabezpieczeń. Dlaczego o tym piszę w kontekście wyroku TK w sprawie konstytucyjności BTE? Ze względu na sposób uzasadnienia wyroku oraz jego skutki dla kredytobiorców.

Warto w tym miejscu streścić zdanie odrębne prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego. Zdaniem prezesa nie ma formalnego powodu do orzeczenia naruszenia zasady równości, bowiem wypłacenie kredytu przez bank jest spełnieniem umowy, natomiast gdy dłużnik z umowy się nie wywiązuje, sam narusza tę zasadę. „Bank i jego dłużnik nie są podmiotami podobnymi".

Rację ma sędzia sprawozdawca Teresa Liszcz, wskazując na to, że banki mają inne instrumenty dochodzenia swoich słusznych umownie roszczeń. Ale jak rozumiem, intencją sędziów TK jest ustawienie banków w normalnej kolejce sądowej, co znacznie wydłuży okres wyegzekwowania niespłaconego kredytu.

A tymczasem odsetki, te normalne i karne, będą narastać, podobnie jak i koszty postępowania egzekucyjnego, które na koniec obciążą dłużnika. Do czasu ich wyegzekwowania koszty będzie ponosił wierzyciel. Kalkulując cenę kredytu, banki będą musiały wręcz wziąć pod uwagę niedający się określić termin rozstrzygnięcia. Zgodnie z zasadami ostrożnościowymi będzie musiał tworzyć rezerwy na ryzyko prawne. A to oznacza znacznie wyższe niż dotychczas rezerwy kosztem zysku.

A ponieważ te nowe pozycje „zjadające zysk" trzeba czymś pokryć, bank ma całą paletę do wykorzystania – od kredytów do opłat za prowadzenie rachunków, usługi płatnicze czy wreszcie oprocentowanie depozytów. Naiwna wiara, że presja konkurencyjna nie pozwoli na dociążenie wszystkich klientów nowymi pozycjami kosztowymi, wynika chyba z nieuwzględnienia faktu, że wszystkie banki będą w tej samej sytuacji braku BTE. Żadnemu z nich akcjonariusze nie pozwolą ot tak sobie pozbyć się części zysku na skutek nowej regulacji prawnej.

Klienci poszukają alternatywy

Kolejny aspekt tego wyroku, jaki trzeba będzie uwzględnić w pragmatyce bankowej, to wcześniej już dotknięte zasady tworzenia rezerw na złe kredyty i rola, jaką odgrywają zabezpieczenia. W sytuacji gdy nie daje się realistycznie ocenić czasu, w którym należność zostanie odzyskana lub możliwa do wpisania w straty banki będą dobezpieczać kredyty – wrócą zatem poręczenia majątkowe, przystępujący do długu kredytowego i zapomniani już „żyranci". A to z kolei spowoduje, że klienci zamiast szukać poręczycieli, poszukają łatwiejszego sposobu pożyczenia pieniędzy. Racjonalnie dojdą do wniosku, że dobrą alternatywą dla banku jest firma pożyczkowa.

Autor jest ekonomistą, doradcą Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (związku pracodawców skupiającego ponad 80 przedsiębiorstw z rynku finansowego w Polsce)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA