Film

Jak ochronić się przed fanami

YouTube
Sandrine Kiberlain, francuska aktorka, odtwórczyni głównej roli w filmie „Fanka”, opowiada o meandrach sławy.

Rzeczpospolita: Reżyserka „Fanki" Jeanne Herry mówi, że to film o tym, jak nieciekawi bywają celebryci i jak niezwykli bywają ludzie zwyczajni.

Sandrine Kiberlain: Coś w tym jest. Piosenkarz, na którego punkcie szaleją tłumy, okazuje się w filmie tchórzem i manipulatorem, a jego wspaniałe z pozoru życie – miałkie i mało szczęśliwe. A jego fanka, skromna kosmetyczka, jest silna i ma oparcie w rodzinie. Cała historia jest zresztą tym bardziej znacząca, że pokazała ją Herry...

...córka słynnej aktorki Miou-Miou i superpopularnego w swoim czasie piosenkarza Juliena Clerca.

Ona od dziecka spotykała się z gwiazdorstwem. Jako mała dziewczynka ze zdziwieniem odkryła, że ojciec ma fankluby. Mówi, że zawsze chciała zrozumieć tę chorobę.

Chorobę?

Czasem tak. Wtedy, gdy zachwyt artystą przekracza granice zdrowego rozsądku i zamienia się w histerię. Ale też zdarza się, że ludzie chcą po prostu przełamać monotonię codziennego życia. Wtedy jedni grają w brydża, inni surfują lub zachwycają się jakimś wykonawcą. Tak jak bohaterka filmu Muriel.

Takie dowody uwielbienia są dla artysty trudne do zniesienia?

To zależy. W Ameryce może to być bardziej uciążliwe. Europejskie gwiazdy ekranu żyją normalnym życiem. Inaczej jest z muzykami, oni nierzadko grają w wielkich halach, a w tłumie ludzie reagują silniej. Miałam krótkie doświadczenie z piosenką i w czasie koncertów ludzie wołali „Sandrine! Sandrine!", było w tym jakieś szaleństwo. Przestraszyłam się, postanowiłam wycofać się w aktorstwo. Śpiewam rzadko.

Aktorzy też trafiają na portale plotkarskie, biegają za nimi paparazzi.

Nie tak często, wiele zależy od tego, jakie życie prowadzisz. My z mężem Vincentem Lindonem nie dajemy fotoreporterom powodów do zarobienia. Inny jest też aktorski kontakt z publicznością. Piosenkarz staje przed widzami nagi. Nas chronią bohaterowie. Ludzie rozmawiają z nami o rolach. A że ktoś cię zaczepi w parku i chce sobie zrobić z tobą zdjęcie? Takie wyrazy sympatii są bardzo miłe. Popularność jest wpisana w ten zawód. Poza tym czasem taka sympatia bywa lekarstwem.

Lekarstwem na co?

Na własne kompleksy. Moja matka troszczyła się głównie o moją siostrę. Jej okazywała miłość, ją dopieszczała. Ja rosłam w poczuciu, że jestem mniej kochana. Może dlatego zostałam aktorką, bo od małego, chcąc się przypodobać, starałam się być zabawna i oryginalna. Stale odgrywałam jakieś sceny, wymyślałam śmieszne sytuacje. Próbowałam zasłużyć na uwagę innych.

Muriel to jedna z wielu pani nowych ról, w „Violette" była pani Simone de Beauvoir, na premierę w 2015 roku czekają trzy pani filmy.

Dopóki moja córka była mała, przyjmowałam tylko propozycje, które nie łączyły się z wyjazdem z Paryża. Teraz Susanne ma 14 lat i nie czuję już wyrzutów sumienia, jeśli muszę ją na jakiś czas zostawić. Jestem więc swobodniejsza i bardziej dyspozycyjna.

Sandrine Kiberlain

ur. w 1968 r., na ekranie zadebiutowała w wieku 18 lat. Ma w dorobku kilkadziesiąt ról, w Polsce znamy ją m.in. z „Kobiet z 6. piętra" czy „Mikołajka". „Fanka" od piątku w kinach.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL