fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Kosmiczna gra w kulki

Tę kulkę wyrzucającą jakąś substancję sfotografowano na wysokości 27 kilometrów
Milton Wainwrigh
Zasobniki z materiałem organicznym odkryte w stratosferze mogą pochodzić spoza Ziemi.

O takim rewelacyjnym odkryciu poinformowali brytyjscy naukowcy na łamach pisma „Journal of Cosmology". Naukowcy poinformowali, że odkryli w górnych warstwach atmosfery, na wysokości 27 kilometrów, metalowe kulki zawierające materiał organiczny. Zespołem badaczy z Uniwersytetów w Buckingham i Sheffield kierował prof. Milton Wainwright.

Odkrycia dokonano przypadkowo, podczas rutynowego badania stratosfery balonem. Wysłano go w celu pobrania próbek zanieczyszczających pyłów na tej wysokości oraz chwytania cząstek nadlatujących z przestrzeni kosmicznej. Tymczasem niespodziewanie w próbnik uderzyły z dużą prędkością kulki, tworząc w nim coś w rodzaju krateru. Badacze stwierdzili, że wielka prędkość, z jaką się poru- szały, dowodzi tego, że przybyły z kosmosu. Tak mały obiekt wystrzelony z Ziemi nie przemieszczałby się na tyle prędko, aby utworzyć w próbniku „krater". Naukowcy poinformowali, że z kulek, prawdopodobnie pod wpływem uderzenia, wydostawała się lepka substancja zawierająca kolonie mikroorganizmów.

– Uważam za konieczne zbadanie DNA pochodzące z tego obiektu, co wiele wyjaśni, przede wszystkim jego pochodzenie. Jednak już teraz możemy być w zasadzie pewni, że jesteśmy cały czas bombardowani przez fragmenty komórek lub całe komórki pochodzące z różnych mikroorganizmów przybywających z przestrzeni kosmicznej – komentując to odkrycie, powiedział prof. Chandra Wickramasinghe, astrobiolog z Uniwersytetu w Buckingham, jest on także redaktorem „Journal of Cosmology"oraz współpracuje z prof. Miltonem Wain- wrightem.

–Wstępne oględziny wykazały, że kulka o średnicy ludzkiego włosa, z włóknami na zewnątrz, zawierała w środku materiał organiczny. Byliśmy kompletnie zaskoczeni wynikami analizy tego przedmiotu, między innymi za pomocą promieni rentgenowskich i w podczerwieni. Okazało się, że mikroskopijna struktura wykonana jest z tytanu i zawiera śladowe ilości wanadu – wyjaśnia prof. Milton Wainwright.

Mimo że informacja o odkryciu brzmi sensacyjnie, sam odkrywca podkreśla, że nie może ono być traktowane jako ostateczny dowód na istnienie obcych cywilizacji, wysyłających takie przedmioty w przestrzeń.

„Journal of Cosmology" opublikowało dwa lata temu informacje o zidentyfikowaniu szczątków organicznych w meteorycie. Artykuł wywołał burzliwą dyskusję w środowisku astrobiologów, która ostatecznie doprowadziła do konkluzji, że jednak nie są to szczątki organiczne. Tym razem wiadomość o odkryciu też wywołała ogromne zainteresowanie świata nauki, ale nie zostało ono jeszcze potwierdzone przez innych badaczy. Wielu uczonych podkreśla w związku z rewelacyjnie brzmiącym komunikatem, że wprawdzie „Journal of Cosmology" często publikuje artykuły z zakresu astrobiologii, ale tytuł ten, choć bardzo znany, jest jednak „kontrowersyjny". Badacze podkreślają, że sporo zastrzeżeń budzą procedury przyjmowania artykułów do publikacji, a potem ich redakcyjna ocena i weryfikacja.

Prof. Wainwright zbulwersował już kilka lat temu świat nauki wiadomością, którą media podchwyciły i „podgrzały", o odkryciu jednokomórkowych glonów, tak zwanych okrzemków, w próbkach pochodzących ze stratosfery, gdzie panuje temperatura kilkudziesięciu stopni Celsjusza poniżej zera. Na tej podstawie uczony wyciągnął wniosek, że życie może przetrwać w takich warunkach i że przybywa ono z kosmosu. Jednak inni badacze są przeciwnego zdania i uważają, że okrzemki wcale nie nadleciały z kosmosu, a do stratosfery dostały się wraz z prądami powietrza, kurzem i pyłem, w ten sposób mogą przemieszczać się tysiącami kilometrów.

Zdaniem słynnego noblisty prof. Francisa Cricka, odkrywcy struktury DNA, nie ma wystarczających dowodów naukowych popierających taką tezę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA