fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Nieruchomości: zalewanie działki po deszczu to nie wina sąsiadów

Fotorzepa, Robert Gardzin?ski Robert Gardzin?ski
Właściciele sami są winni, ?że ich działka jest zalewana ?po deszczu. Nie mogą ?więc żądać, aby sąsiedzi wykonali urządzenia odprowadzające wodę.
Do takiego wniosku doszedł wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny (sygnatura akt: II OSK 2352/13). Skargę do niego wniosła Krystyna i Sylwester M., małżeństwo prowadzące hurtownię w Żywcu.
Chodziło o problem zalewania działki. Po deszczu nie można bowiem do niej dojechać. Podmywane są również fundamenty budynku stojącego na tej posesji, zaczęły nawet pękać. W efekcie mają oni poważne problemy z prowadzeniem hurtowni.
Dlatego Krystyna i Sylwester M. zwrócili się do burmistrza Żywca o podjęcie działań zapobiegających problemowi zalewania ich posesji. Powołali się na art. 29 ust. 3 prawa wodnego. Przewiduje on, że wójt, burmistrz lub prezydent miasta może w drodze decyzji nakazać właścicielowi gruntu przywrócenie stanu poprzedniego lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom, jeżeli spowodowane przez niego zmiany stanu wody na gruncie szkodliwie wpływają na działki sąsiednie.
Małżeństwo jako winnego całej sytuacji wskazało sąsiada. Według nich nawiózł on ziemi na swoją posesję oraz ją ogrodził, dlatego wody opadowe zaczęły spływać inaczej niż do tej pory. Na poparcie zarzutów przedstawili opinię hydrotechniczną rzeczoznawcy budowlanego.
Burmistrz Żywca odmówił jednak podjęcia działań. Twierdził, że ogrodzenie zostało wykonane zgodnie z warunkami otrzymanymi od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych.
Krystyna i Sylwester M. odwołali się najpierw do samorządowego kolegium odwoławczego, a później do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach.
Ani samorządowe kolegium odwoławcze, ani WSA nie dopatrzyli się naruszeń prawa w decyzji burmistrza. Ich zdaniem nie ma bowiem związku między zalewaniem wodą opadową działki skarżących a wybudowanym ogrodzeniem.
Jako winnego wskazali natomiast Krystynę i Sylwestra M. Wybrukowali oni bowiem całą działkę kostką. Sami więc naruszyli stosunki wodne i niewykluczone, że to oni są sprawcami zalań działki. Wykazały to zarówno oględziny, jak i opinia biegłego sporządzona na wniosek samorządowego kolegium.
Krystyna i Sylwester M. nie pogodzili się z takim rozstrzygnięciem i wnieśli skargę kasacyjną do NSA, a ten ją wczoraj oddalił. NSA uznał, że rację w tym sporze ma SKO i WSA, a nie małżeństwo z Żywca.
Zdaniem NSA burmistrz Żywca może zobowiązać właściciela działki do przywrócenia stosunków wodnych na gruncie i wykonania odpowiednich urządzeń, tylko gdy sprawcą szkody były osoby trzecie. W tym wypadku tak nie jest. Sprawcą szkody jest bowiem sam skarżący. Gdyby nie wybrukował całego dziedzica – uważa NSA – problemu by nie było.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA