Mimo że kandydaci mieli na ich rozwiązanie godzinę więcej niż rok temu, po wyjściu z sali nie byli zadowoleni. Pytania były bardzo trudne i skomplikowane – to opinia większości. Zdaniem komisji muszą być takie, bo konkurs ma wyłonić najlepszych kandydatów.
[srodtytul]Argumentacja i wykładnia[/srodtytul]
W II etapie konkursu, czyli pracy pisemnej, są sprawdzane (w formie trzech tzw. kazusów) umiejętności argumentacji, stosowania zasad wykładni przepisów i radzenia sobie z konkretnymi sprawami.
– Nie dałem sobie rady z zadaniem z prawa karnego – mówi „Rz” Mariusz z Białegostoku, który skończył prawo dwa lata temu, a od roku pomaga w jednej z gdańskich kancelarii. Ta jednak specjalizuje się w prawie spółdzielczym.
Z kolei Joanna z Krakowa (w tym roku skończyła prawo) nie miała większych kłopotów z kazusem karnym. Poradziła sobie też z prawem cywilnym. – Poległam za to na prawie publicznym – przyznaje. I dodaje, że nawet gdyby miała jeszcze dwie godziny, to i tak nie potrafiłaby rozwiązać tego zadania.
Największym problemem dla kandydatów była nie tyle trudność samych pytań, ile forma egzaminu. Wielu z nich, choć działają w klinikach prawniczych i uczą się interpretacji i argumentacji, to jednak są przygotowani bardziej teoretycznie niż praktycznie. – Same studia polegają głównie na wkuwaniu – mówią. Ich zdaniem argumentacji powinni się dopiero uczyć w trakcie aplikacji.
Wśród kandydatów byli jednak i tacy, którzy nie dość, że rozwiązali wszystkie kazusy, to jeszcze opuścili salę przed upływem trzech godzin.
– Poradziłem sobie bez trudności ze wszystkimi pytaniami – mówi pewnie Mateusz z Warszawy. Przyznaje jednak, że obawia się oceny z argumentacji, jakiej użył. – Na niej można zyskać sporo punktów, ale wiele też można stracić – twierdzi.
[srodtytul]Bez komplikacji[/srodtytul]
– Egzamin przebiegł bez komplikacji – mówi „Rz” sędzia Waldemar Żurek, sekretarz komisji konkursowej. Rozpoczął się niemal punktualnie o godz. 11, a zakończył o 14. Nikt nie został wyrzucony z sali za korzystanie z niedozwolonych źródeł czy ściąganie. Wielu zdających w sobotę zapowiedziało, że spróbuje sił na egzaminach na inne aplikacje.
[b]Teraz komisję konkursową czeka ciężka praca. Wyniki za miesiąc, choć jest szansa, że komisja zdąży poprawić prace za trzy tygodnie.[/b]
Każdą z 583 prac musi ocenić dwóch jej członków. W II etapie konkursu można uzyskać maksymalnie 75 punktów. Z punktacji wystawionej przez obu sprawdzających będzie wyciągnięta średnia. Zostanie ona dodana do wyniku z testu i w ten sposób powstanie rezultat całego konkursu.
[srodtytul]Już po raz drugi[/srodtytul]
Najlepszych 300 kandydatów zostanie przyjętych na aplikację ogólną. Tegoroczny nabór na aplikację był już drugim. Rok temu naukę rozpoczęło ponad 300 młodych prawników. Jesienią 150 z nich będzie kontynuowało naukę na aplikacji sędziowskiej i prokuratorskiej (po 75 na każdej).
[ramka]
[b]Co czeka aplikantów[/b]
- Zajęcia odbywać się będą w Krakowie.
- Szkolenie trwa osiem godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu, przez trzy kolejne tygodnie; po każdym takim cyklu aplikant trafia na praktykę.
- W trakcie wykładów, seminariów, warsztatów czy symulacji rozpraw uczą się, na czym polega praca referendarza sądowego, asystenta sędziego i prokuratora, sędziego i prokuratora.
- Podsumowaniem każdego cyklu jest sprawdzian – maksymalnie można z niego otrzymać pięć punktów, najmniej – zero; by sprawdzian zaliczyć, wystarczy zdobyć dwa punkty, poprawka jest tylko jedna.
- Za praktyki i staż ocenę wystawia patron – również w skali od zera do pięciu punktów (zdobywca dwóch punktów jest traktowany jako osoba, która zaliczyła dany cykl).[/ramka]
[ramka][b][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2010/08/16/kazusy-za-trudne-dla-kandydatow/]Skomentuj ten artykuł[/link][/b][/ramka]