Niemal jedna trzecia Polaków częściej teraz zamawia online produkty niż przed pojawieniem się Covid-19 i atakiem Rosji na Ukrainę. W sumie na e-zakupy przynajmniej raz w miesiącu decyduje się 75 proc. konsumentów. Grupą najchętniej wydającą pieniądze w internecie są osoby w wieku 25–44 lata.

Pandemia stała się motorem rewolucji w e-handlu na wszystkich jego etapach. Od niewidocznej dla konsumenta logistyki, łańcucha dostaw i zdalnego zawierania umów, przez kontrahentów, po standardy obsługi klienta, rozwój metod płatności i finansowania zakupów online, ekspresowe dostawy i proste zwroty zakupów.

– A teraz, mimo częściowego powrotu do zakupów „offline”, zarówno sprzedający, jak i ich klienci korzystają z tych wszystkich rozwiązań. Prędzej czy później one i tak podlegałyby pełnej cyfryzacji. Pandemia spowodowała jednak, że przebiegająca wcześniej ewolucyjnie zmiana w handlu musiała drastycznie przyspieszyć – podkreśla Paweł Szukalski, członek zarządu Comperia.pl.

Firma PwC szacuje, że do 2027 r. rynek e-commerce w Polsce urośnie do 187 mld zł, a jego udział w sprzedaży detalicznej sięgnie 17 proc. Ponad połowa wzrostu będzie pochodzić z trzech kategorii: mody, elektroniki oraz zdrowia i urody.

Stopniowy wzrost

Eksperci podkreślają, że w poszczególnych latach źródła wzrostu rynku są inne. W okresie 2018–2021 wynikał on głównie z przechodzenia klientów pomiędzy poszczególnymi kanałami sprzedaży. Tempo tej zmiany znacząco przyspieszyło w latach 2020–2021, co było skutkiem pandemii i lockdownów. W latach 2022–2023 rolę głównego motora rynku przejął wzrost cen produktów, przy słabnącym popycie konsumenckim. Natomiast od 2024 r. zakładany jest powrót do długoterminowej trajektorii wzrostu oraz stabilizacji warunków ekonomicznych.

Eksperci CBRE przeanalizowali czynniki, które determinują stopień rozwoju rynku e-commerce w danym regionie. Mowa m.in. o tym, jaki jest odsetek populacji miejskiej, mobilnej sprzedaży internetowej i płatności, digitalizacja społeczeństwa czy powszechność dostępu do szerokopasmowego internetu. Analiza pokazała, że Polska charakteryzuje się wolniejszą przemianą z tradycyjnego handlu na e-commerce, a infrastruktura wspierająca e-handel jest u nas mniej rozwinięta. Natomiast całkiem dobrze wypadamy pod względem płatności. Odsetek Polaków korzystających z płatności kartą i portfelem cyfrowym sięga 74 proc. – podaje Global Financial Inclusion. Widać rosnącą wagę urządzeń mobilnych, w szczególności smartfonów. Z badania Visy wynika, że 79 proc. polskich konsumentów sięga po te urządzenia, szukając interesujących dla siebie produktów i usług. Prawie dwie trzecie zamawia je na smartfonie, a 71 proc. płaci przy jego użyciu. 17 proc. planuje korzystać z płatności mobilnych, robiąc zakupy w Black Friday, a 14 proc. podczas Cyber Monday.

Co kupujemy najczęściej? Respondenci wskazują na ubrania – deklaruje tak 58 proc. z nich. To głównie osoby w wieku 25–44 lata i kobiety. Na drugim miejscu najchętniej kupowanych produktów w sieci jest sprzęt RTV/AGD (45 proc. wskazań). Częściej kupują go mężczyźni. W pierwszej trójce znajdują się także kosmetyki i perfumy, a dalej m.in. artykuły przemysłowe, książki i płyty oraz zabawki.

Samochód z sieci

Dla części konsumentów internet stał się domyślnym „miejscem” robienia zakupów. Dotyczy to już nawet zakupu dóbr droższych, na przykład samochodów. – Jak wynika z przeprowadzonego we wrześniu na nasze zlecenie badania, prawie 70 procent zainteresowanych kupnem auta używanego poszukuje ofert w internecie, a już 7 procent dokonało jego zakupu całkowicie online – mówi Artur Kopania, współzałożyciel Bidcar. Jego zdaniem przyszłość sprzedaży to właśnie kanał internetowy. – Nasze doświadczenia z platformy Bidcar i Poleasingowe.pl pokazują, że rzetelnie opisane i sfotografowane samochody są kupowane bez oglądania. To jedyna bariera, którą kiedyś widziano przy zakupach przez internet, teraz przestaje być już problemem. A „kopanie w oponę” przestaje mieć sens, bo nie wnosi więcej niż dobry opis stanu technicznego – mówi.

W okresie pandemii rozszerzył się wachlarz produktów kupowanych online. Wielu konsumentów zaczęło uzupełniać codzienne zapasy i kupować podstawowe produkty z kategorii FMCG, korzystając ze sklepów i platform internetowych.

– Obserwujemy, że kupując na Shopee, polscy konsumenci w dalszym ciągu podtrzymują zainteresowanie produktami codziennego użytku, co stanowi dla nas ważną wskazówkę na temat tego, jak konstruować ofertę produktową – mówi Michał Tykarski, szef rozwoju biznesu w Shopee Polska.

Czas pokaże, jak w kolejnych okresach poradzi sobie obszar dóbr i usług cyfrowych. Pandemia mocno „napompowała” ten sektor.

– Ogromne wzrosty platform streamingowych, nowe aplikacje z filmami i serialami, fitnessowe, rozwojowe etc., wszystko, co związane z tym, że ludzie byli zamknięci w domu. Po pandemii przyszła korekta: dużo firm straciło użytkowników, a jednocześnie na rynku pojawili się w tym czasie nowi gracze – podkreśla Ewa Wysocka, założycielka Tribe47. Dodaje, że na pewno ten obszar w kolejnych latach będzie rósł, ale będzie trudniej. A wymagania klientów będą większe – nie tylko co do treści, ale też używanych technologii oraz personalizacji usług.

Opinia partnera Cyklu "Rzeczpospolitej" - Analizy "Rzeczpospolitej":

Czy sezonowy szał zakupów pomoże sklepom internetowym?

Przed nami wyprzedażowe szaleństwo. Polacy szykują się na wielkie promocje z okazji Black Friday, ale też na wydatki świąteczne związane z zakupem prezentów.

Atrakcyjne oferty sklepów i znanych marek będą kusić na każdym kroku. Okazje zakupowe spowodowały również zmianę trendów w handlu. Listopad staje się miesiącem, w którym sklepy notują jedną z największych sprzedaży w roku. Dzieje się tak dlatego, że część klientów, nauczona doświadczeniem, nie czeka już na ostatnią chwilę z zakupem prezentów. Jednocześnie ogromne listopadowe wyprzedaże zachęcają do wcześniejszego skompletowania listy prezentowej, co jeszcze bardziej zwiększa wartość wydatków.

Pomimo rosnącej popularności zakupów online, finanse branży nie prezentują się jednak najlepiej. Jak pokazują wyniki badania Skaner MSP dla BIG InfoMonitor, prawie 44 proc. przedsiębiorców z branży handlowej uważa, że ich kondycja finansowa nie jest ani dobra, ani zła, a o bardzo złej i złej kondycji mówi 8 proc. firm. Dodatkowo co trzeci badany spodziewa się pogorszenia kondycji finansowej swojej firmy w końcówce tego roku, o sytuacji bez zmian mówi 34 proc. przedsiębiorców, a jedynie 11 proc. wskazuje na poprawę.

Nie ma co się dziwić. W ciągu roku liczba firm z zaległościami zwiększyła się o ponad 11 proc. i w efekcie niesolidnych płatników w e-handlu jest już 5139. Niespłacone zadłużenie sklepów internetowych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazie informacji kredytowych BIK wzrosło z kolei o ponad 14 proc. i wyniosło na koniec września br. ponad 334 mln zł.

Czy wyprzedażowy i świąteczny szał zakupów pomoże internetowym sklepom? Byłoby wskazane, bo pomimo rosnącej popularności sprzedaży przez internet branża notuje wzrost problemów od początku pandemii. Łączne zaległości tej branży wobec banków i partnerów biznesowych, czyli płatności przeterminowane o minimum 30 dni, na co najmniej 500 zł, od marca 2020 roku systematycznie rosną. Od tego momentu pojawiło się ponad 79,4 mln zł nowych długów i 802 kolejne firmy z problemami, co powinno być szczególną przestrogą dla dostawców. Szybciej przybywa zadłużenia pozakredytowego niż kredytowego. Stanowi ono również większość zaległości.

Kłopoty z zaległymi zobowiązaniami wobec banków i kontrahentów dotyczą 4,3 proc. firm e-commerce. To wciąż mniej, niż wynosi średnia dla całego handlu, w tym całej gospodarki, która kształtuje się na poziomie 5,2 proc. Niestety, branża szybko nadrabia dystans, bo wzrost zaległości w ostatnim czasie przyspieszył. Prognozy ekspertów mówiące, że ten rynek osiągnie dojrzałość dopiero około roku 2030, kusi wielu nowych graczy do podejmowania ryzyka. Niestety, nie każdemu się udaje, dlatego dostawcy powinni być zdecydowanie bardziej ostrożni.

Opinia partnera Cyklu "Rzeczpospolitej" - Analizy "Rzeczpospolitej":