fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Szukanie leków poza aptekami ryzykowne dla pacjentów - ostrzegają farmaceuci

Adobe Stock
Z obawy przed brakiem leków pacjenci szukają ich w np. w internecie. Farmaceuci ostrzegają, że to niebezpieczne dla zdrowia.

Cztery dni po deklaracji ministra zdrowia, że brakujące leki trafiły już do polskich hurtowni, pacjenci nadal narzekają na ich braki. „Ja euthyrox 75 dostałam dosłownie spod lady. Jak za PRL" – napisała jedna z członkiń grupy pacjentów na Facebooku. Problem widzą także farmaceuci: – Dochodzą do nas niepokojące informacje o próbie odsprzedaży leków w internecie lub próbach wymiany sąsiedzkiej. To nie tylko nielegalne, ale przede wszystkim niebezpieczne, bo lekiem na nadciśnienie potocznie nazywa się zarówno ten obniżający, jak i podwyższający ciśnienie. Zażycie nieodpowiedniego może skończyć się tragicznie – ostrzega Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA).

Czytaj też:

Jednocześnie przyznaje, że sytuacja wciąż jest daleka od idealnej, a w wielu aptekach wciąż brakuje ok. 100 najpopularniejszych leków na nadciśnienie, cukrzycę czy chormonu tarczycy. – Pacjenci wciąż odchodzą od okienek z kwitkiem i wracają do lekarzy po inne dawki, bo apteka może zamienić dawkę na mniejszą, ale nie na większą. Szybciej ubywa też zapasów leku w mniejszej dawce, bo w miejsce 100 tys. opakowań 50 mg potrzebujemy 200 tys. z dawką 25 mg – tłumaczy Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA).

Mimo zapewnień resortu zdrowia, problemy z zaopatrzeniem mają także członkowie Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (ZAPPA). – Być może farmaceutyki zaczynają pojawiać się w hurtowniach, ale przypuszczam, że ich większe ilości trafiają głównie do aptek sieciowych. Warunkiem zawarcia umowy z dużym odbiorcą, jakim jest sieciówka, jest często pierwszeństwo w dostawie leków deficytowych. To sprawia, że apteki indywidualne, które, w przeciwieństwie do sieci, działają głównie w mniejszych miasteczkach i na wsiach, brakujących substancji szukają po całym kraju. Aptekarze po raz kolejny stają na wysokości zadania i pracują po 12–13 godzin na dobę, szukając leków dla pacjentów. Właściciele 150 aptek należących do ZAPPA stworzyli własną linię informacyjną i jak tylko w hurtowni „rzucą" jakiś lek, informują się nawzajem. W aptekach działają też nieformalne listy oczekujących z telefonami do pacjentów – zapewnia Marcin Wiśniewski.

Od poniedziałku pacjenci będą mogli sprawdzić, gdzie kupić dany lek pod specjalnym numerem infolinii 800 190 590. Dyżurujący pod nim pracownicy NFZ poinformują ich także o możliwych zamiennikach leków. Zdaniem farmaceutów, informacje mogą być jednak nieaktualne, bo baza, z której korzysta resort zdrowia, aktualizowana jest z dobowym opóźnieniem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA