fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Lekarz i farmaceuta nie będą już ustalać na recepcie poziomu refundacji

Fotorzepa, Bartłomiej Żurawski
Odpłatności za leki nie będzie ustalał ani lekarz, ani farmaceuta, tylko system powiązany z e-receptą – proponuje Ministerstwo Zdrowia.

Resort chce zdjąć z lekarzy biurokratyczny obowiązek określania na recepcie poziomu refundacji, czyli dopłaty za lek. Będzie on automatycznie powiązany z kodem kreskowym EAN. Umożliwi to nowa funkcjonalność e-recepty.

Cenne minuty w gabinecie

W resorcie zdrowia trwają prace nad ustawą uproszczeniową, która automatycznie powiąże diagnozę postawioną przez lekarza z odpowiednim poziomem refundacji. Dotychczas oznaczał go lekarz, sprawdzając w specjalnym indeksie lub aplikacji poziom odpłatności przy danym rozpoznaniu. Ponieważ zajmowało to lekarzom cenne minuty wizyty, od dawna postulowali, by zdjąć z nich ten biurokratyczny obowiązek.

Postulat ponowiło Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) w porozumieniu, które 8 lutego 2018 r. podpisało z ministrem zdrowia.

Z początku obowiązek planowano przerzucić na aptekarzy – taki zapis zawierał projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie recept z marca 2018 r. Mariusz Politowicz z Naczelnej Rady Aptekarskiej argumentował wówczas, że farmaceuci nie mają do tego ani narzędzi, ani warunków, ani wiedzy, a zmuszanie ich do określania odpłatności spowoduje, że nie będąc pewnymi rozpoznania, w większości przypadków będą wpisywali odpłatność 100-proc., a pacjenci zapłacą więcej za leki.

Ostatecznie wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński zdecydował, że poziom odpłatności powinien być określany automatycznie, na elektronicznej platformie gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych P1, przez którą przechodzi e-recepta.

W prace nad nowym rozwiązaniem zaangażował lekarzy z Federacji Porozumienie Zielonogórskie, którzy już w 2013 r. przedstawili obywatelski projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej, zmieniający zasady oznaczania odpłatności.

– Najważniejsze jest zniesienie obowiązującej dzisiaj charakterystyki produktu leczniczego (ChPL), która określa poziom refundacji leku w danym wskazaniu. Jeśli lekarz przepisze na ból głowy lek A, a w jego ChPL nie ma rozpoznania „bóle głowy", pacjent zapłaci 100 proc. ceny. Chcemy wrócić do zasad sprzed wprowadzonej w 2012 r. ustawy refundacyjnej, gdy o refundacji decydowały wskazania kliniczne, czyli potrzeba zastosowania danej substancji – tłumaczy dr Tomasz Zieliński, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie, wiceprezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych Pracodawców.

Zniesienie ChPL ułatwi powiązanie refundacji z kodem kreskowym każdego produktu.

– Proponujemy, żeby e-recepta wypisywana przez lekarza, przechodząc przez system P1, była uzupełniania stopniem odpłatności. To sprawi, że ani lekarz, ani farmaceuta nie będzie musiał weryfikować często wielostronicowych ChPL – tłumaczy Zieliński.

Uprościć zasady

Wyjątkiem byłyby leki lub produkty medyczne drogie lub często stosowane. Byłyby powiązane nie tylko ze wskazaniem klinicznym, ale także z międzynarodową statystyczną klasyfikacją chorób i problemów zdrowotnych ICD-10.

– Takie zasady miałyby dotyczyć np. drogich leków onkologicznych lub na choroby rzadkie, a także, np. pasków do glukometru, by móc je wypisywać tylko osobom, które rzeczywiście ich potrzebują – mówi dr Zieliński.

Ministerialni urzędnicy rozważają wprowadzenie jednego poziomu refundacji dla każdego EAN. Resort chciałby przedstawić projekt do konsultacji jeszcze w lutym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA