fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Sylwia Spurek: Za przemoc płaci biznes

Reporter
Należności za obdukcję powinny regulować organy ścigania. W praktyce robi to najczęściej ofiara – mówi europosłanka Sylwia Spurek.

W poniedziałek ruszyła kolejna edycja kampanii „16 dni przeciw przemocy wobec kobiet", w którą od lat pani się angażuje. Mówi się, że 400–500 Polek rocznie umiera w związku z przemocą domową.

To tylko szacunki organizacji pozarządowych, bo w Polsce nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk. Nie wiemy więc, ile kobiet w wyniku przemocy straciło życie, popełniło samobójstwo, zostało pobitych na śmierć przez męża lub partnera. To problem, bo nie znając skali, trudno projektować skuteczne rozwiązania i walczyć z przemocą.

A i tak pewnie najłatwiej policzyć te najbardziej drastyczne przypadki.

Rzeczywiście, najwięcej wiemy o ostatnim etapie w całym łańcuchu przeciwdziałania przemocy, bo możemy analizować akta sądowe spraw o znęcanie, pobicia, gwałty i groźby. Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi statystyki skazań za przestępstwa, w tym za przestępstwo znęcania. Można też policzyć przemoc domową, biorąc pod uwagę procedurę Niebieskiej Karty. Tych przypadków jest nawet 100 tys. rocznie. Ale wiele spraw nie jest ujawnianych, bo ofiary nigdzie ich nie zgłaszają.

Czy ofiarom przemocy domowej łatwo uzyskać wsparcie ze strony służby zdrowia?

Rola przedstawicieli ochrony zdrowia – lekarzy, lekarek, pielęgniarek czy ratowników medycznych – jest tu ogromna. Oni mają wiedzę i narzędzia, by pomóc ofiarom. Nowelizacja ustawy antyprzemocowej z 2010 r. wprowadziła możliwość uruchamiania procedury Niebieskiej Karty przez pracowników systemu ochrony zdrowia. Jak jednak pokazują statystyki, oni robią to najrzadziej ze wszystkich uprawnionych do tego osób. Lekarze wszystkich specjalności mają także prawo i obowiązek wydawania bezpłatnych zaświadczeń o przemocy w rodzinie.

Mówi pani o obdukcji?

Nie. Obdukcji dokonuje lekarz medycyny sądowej, do którego dostęp jest trudniejszy niż do lekarza rodzinnego. Ponadto obdukcja jest płatna. Wprowadzenie zaświadczenia lekarskiego miało ułatwić kobietom dochodzenie sprawiedliwości w momencie, gdy stają się ofiarami przemocy.

Kto płaci za obdukcję?

Teoretycznie powinny to robić organy ścigania, bo obdukcja jest przecież dowodem w postępowaniu karnym, które one prowadzą. W praktyce zazwyczaj za obdukcję płaci ofiara.

A jeśli nie ma pieniędzy?

To zostaje bez obdukcji. Nie ma żadnego dokumentu zaświadczającego o tym, że ktoś ją pobił czy zgwałcił.

Czy lekarze chętnie wydają zaświadczenia?

Myślę, że nie wszyscy mają świadomość, że mogą takie zaświadczenie wydać. Część uważa, że do tego potrzeba jakichś specjalnych umiejętności czy wiedzy, a przecież zaświadczenie to prosty formularz. Często nie wiedzą także, że naprawdę mogą zrobić wiele, by walczyć z przemocą domową i pomóc jej ofiarom. Na studiach medycznych nie uczy się o tym zbyt wiele. Potem też brakuje specjalistycznych szkoleń w tym zakresie dla lekarzy i lekarek.

Przemoc domowa dotyka także dzieci. Czy szkolne pielęgniarki i psychologowie częściej zauważają, że dzieje się źle?

Rzeczywiście, na krzywdę dzieci zwraca się większą uwagę. Pielęgniarki, lekarze, lekarki potrafią rozpoznać syndrom dziecka maltretowanego. Choć jak pokazują historie opisywane przez media, nie zawsze to zgłaszają. To, że wiedzieli, okazuje się wtedy, gdy dojdzie do tragedii.

Przemoc fizyczną pewnie łatwiej zauważyć niż psychiczną. A ta też ma swoje konsekwencje.

Badania wskazują na występowanie syndromu stresu pourazowego u ofiar przemocy. Jednak rzadko zgłaszają się one po specjalistyczną pomoc – dostęp do psychiatrów i psychologów jest utrudniony, bo specjalistów jest mało, a kolejki ogromne. Z drugiej strony skorzystanie z takiej pomocy bywa potem trudnością w dochodzeniu swoich praw przed sądem. Z powodu leczenia psychiatrycznego podważana jest wiarygodność ofiary.

Z dostępem do terapii też pewnie jest problem?

Ustawa antyprzemocowa z 2010 r. wprowadziła obowiązek zapewnienia osobom doświadczającym przemocy w rodzinie pomocy psychologicznej. Są też ośrodki, które taką specjalistyczną pomoc powinny zapewniać. W praktyce jednak niewiele kobiet ma szybki dostęp do specjalistycznej terapii, nie wszystkie mają szansę na udział w grupach wsparcia. Najczęściej taką pomoc zapewniają organizacje pozarządowe, choć to powinna być rola państwa.

Pobicia, gorsze samopoczucie czy inne konsekwencje przemocy powodują zwiększoną absencję chorobową czy niższą wydajność w pracy. Czy ktoś policzył skutki finansowe związane z przemocą w rodzinie?

Niestety w Polsce brakuje także takich danych. Ale szacunki dotyczące kosztów przemocy domowej dla biznesu sporządzono np. w Australii. I okazało się, że koszty te to 600 mln dolarów australijskich rocznie. Trudno dyskutować z taką liczbą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA