Wywiady

Blokowana budowa pod Wawelem

materiały prasowe
W miejscu niezagospodarowanego i zrujnowanego terenu powstaje unikalna inwestycja, która zachowa elementy starej zabudowy – mówi dyrektor zarządzający Angel Stradom Marcin Kaznowski.

Rz: W portfolio Angel Poland Group znajdują się inwestycje w sercu Wrocławia czy Krakowa. Mają państwo zatem doświadczenie w budowaniu na obszarach zabytkowych, a przez to niełatwych i sprawiających niespodzianki. Znalezisko, które w kwietniu odkryto na krakowskim Stradomiu, chyba jednak przeszło najśmielsze oczekiwania. Co się robi, gdy na terenie inwestycji znajduje się ponad tysiąc szkieletów?

Oczywiście trzeba przerwać roboty budowlane. Natychmiast poinformowaliśmy konserwatora zabytków, archeologa, antropologa, lokalną policję i Państwową Inspekcję Nadzoru Budowlanego. Na miejscu byli także przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Postąpiliśmy zgodnie ze standardową procedurą. Ponadstandardowo, po konsultacjach z ekspertami, wykonaliśmy mapowanie i skanowanie terenu. Metoda ta jest znacznie kosztowniejsza, ale chcieliśmy w najlepszy i najdokładniejszy sposób utrwalić wiedzę o tym miejscu.

Co stało się ze znaleziskiem?

Niestety, w przepisach nie ma ustalonej procedury, jak należy postępować ze szczątkami ludzkimi. Zostaliśmy więc z problemem sami. Wystąpiliśmy do muzeów z zapytaniem, czy przyjmą znalezisko, jednakże żadne z nich nie było tym zainteresowane. W końcu znaleźliśmy parafię, gdzie mogliśmy szczątki z poszanowaniem pochować w obrządku katolickim.

I tu pojawia się pytanie, czy oczyszczenie gruntu wystarczy, by na terenach dawnego pochówku móc dalej budować?

Z prawnego punktu widzenia nasz teren nie jest cmentarzem. Co więcej, myślę, że w centrum Krakowa większość budynków stoi na byłych miejscach pochówku. Stosunkowo często w trakcie prac budowlanych w zabytkowych częściach miast odnajdywane są szczątki ludzkie, które następnie są przenoszone.

A co dokładnie zamierzają państwo wybudować na ulicy Stradomskiej?

We frontowej części powstanie pięciogwiazdkowy hotel Marriott ze strefą spa i wellness, a dalej apartamentowiec. Chcemy, aby z jednej strony hotel był najbardziej prestiżowy w mieście, a z drugiej jego restauracje i części publiczne były miejscem spotkań krakowian. Budujemy na podstawie pozwolenia na budowę, które jest zgodne z uzyskanymi wcześniej warunkami zabudowy oraz uchwalonym w tym roku planem miejscowym, przeciwko któremu nie zagłosował żaden z radnych i który został zaakceptowany przez wojewodę.

Mimo to budowa prowadzi do napięć.

Jesteśmy tym zdziwieni, bo w miejscu niezagospodarowanego i zrujnowanego terenu powstaje unikalna inwestycja, która zachowa elementy starej zabudowy. Ale jak to bywa dosyć często, projekty w centrach miast mają zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Podobną sytuację mieliśmy z inwestycją Angel Wawel, którą teraz obsypuje się licznymi nagrodami i jest doceniania przez lokalną społeczność. Zajmujemy się rewitalizacją już od 15 lat. Naprawdę jesteśmy w tym zakresie ekspertami, wiemy, jak tworzyć piękne miejsca. W przypadku Stradomia spotkaliśmy się przede wszystkim z pozytywnym odbiorem mieszkańców zainteresowanych projektem i wdzięcznych, że wreszcie teren zostanie zagospodarowany, a tym samym wartość ich nieruchomości wzrośnie. Mamy bardzo dobre relacje z władzami sąsiadującej szkoły i zgromadzeniem księży misjonarzy. Nie zmienia to oczywiście faktu, że znalazła się też grupka ludzi z jednej kamienicy, którym nasza inwestycja przeszkadza. W tym przypadku nie chodzi jednak o działanie z wyższych pobudek, ale o – w naszej ocenie – partykularne interesy paru osób, które mają dobre dojście do mediów, i którym udało się dotrzeć do ministerstwa. Dużo dzieje się za naszymi plecami.

Po odnalezieniu szczątków ludzkich w sprawę włączyła się wiceminister kultury. Zapowiedziano, że funkcję straci małopolski konserwator zabytków. Na stronie resortu podana została też informacja, że zdecydowano o wszczęciu postępowań o stwierdzenie nieważności jego decyzji wydanych w odniesieniu do państwa inwestycji. Badane jest, czy pozwolenia archeologiczne zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa. W czym rzecz?

Postępowania dotyczą prac, które zostały wykonane. Zostały wszczęte z przyczyn formalnych, nie merytorycznych. Dotyczą bezpośrednio decyzji podejmowanych przez konserwatora, a nie naszych działań na podstawie tych decyzji. Z informacji, które do nas docierają, wynika, że zarzut sprowadza się do tego, iż konserwator – podczas jednego z dawno zakończonych etapów – zamiast wyrażać zgodę na przedłużenie prac archeologicznych, powinien wydać nowe zezwolenie. Dziś natomiast pracujemy na podstawie nowych zgód konserwatorskich, których prawidłowości nikt nie kwestionuje. Nie zmienia to jednak faktu, że czujemy się zagrożeni. Na wspomnianej internetowej stronie resortu podane są informację, że minister Magdalena Gawin pozostaje w sprawie naszej inwestycji w ciągłym kontakcie z aktywistami krakowskimi oraz środowiskami naukowymi.

Grupa aktywistów sprowadza się do postaci jednej osoby, która mieszka w sąsiedztwie naszej inwestycji. Spotkała się ona z przedstawicielem ministerstwa i od początku sprzeciwia się budowie. Jeśli natomiast chodzi o środowisko naukowe, to mowa o stowarzyszeniu, które – jak się później okazało – wiedzę o inwestycji czerpało jedynie z przekazów medialnych. Co więcej, nie jest to organizacja z Krakowa. Wystosowaliśmy zatem do ministerstwa list z prośbą o sprostowanie nieprawdziwych informacji umieszczonych na stronie resortu, ponieważ wprowadzają one opinię publiczną w błąd.

W sprawie państwa inwestycji trafił również list do UNESCO, pod którym podpisało się 130 osób. To już nie jest garstka.

Nie widzieliśmy tego dokumentu. Nie wiemy też, kto się pod nim podpisał. Dotarła do nas informacja, że ktoś kontaktował się w zeszłym roku z przedstawicielem UNESCO. Od tamtej pory na same badania archeologiczne i prace konserwatorskie – w tym nieplanowane skanowanie gruntu – wydaliśmy 5 milionów złotych. Koszty budowy wyniosły natomiast już 50 milionów. Jeśli ktoś uważa, że nasz projekt może stanowić zagrożenie dla światowego dziedzictwa, zapraszamy go do zapoznania się z dokumentacją. Chętnie ją udostępnimy i wszystko wytłumaczymy.

Co jednak, gdy dojdzie do unieważnienia dawnych decyzji konserwatora?

Jeśli okaże się, że projekt zostanie zatrzymany, wystąpimy o odszkodowanie do gminy, ponieważ poniesione przez nas straty będą ogromne. Dysponujemy kompletem ostatecznych decyzji administracyjnych. Wszystkie prace zostały wykonane pod nadzorami i zgodnie z przepisami prawa.

Marcin Kaznowski – dyrektor w Angel Poland Group. Z firmą związany od 2007 roku. Odpowiada między innymi za inwestycje w Krakowie – w tym Angel Stradom. Wcześniej współpracował z takimi firmami jak PORR, Warbud czy Mota Engil.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL