dr Piotr Koryś, historyk gospodarki z WNE UW: Odbicie po kryzysie

Droga chińska nie byłaby lepsza – ocenia dr Piotr Koryś, historyk gospodarki z WNE UW.

Aktualizacja: 04.06.2019 16:36 Publikacja: 04.06.2019 00:01

dr Piotr Koryś, historyk gospodarki z WNE UW: Odbicie po kryzysie

Foto: Adobe Stock

Transformacja polskiej gospodarki rozpoczęła się jeszcze przed pierwszymi częściowo wolnymi wyborami, które można traktować jako koniec PRL-u. Czy bez zapoczątkowanych w 1989 r. przemian politycznych Polska mogłaby odnieść gospodarczy sukces?

Trudno powiedzieć. Do demokratyzacji Polski prawdopodobnie tak czy inaczej by doszło, bo ona była przejawem rozpadu sowieckiego imperium, który zmieniał sytuację we wszystkich krajach regionu. Te zmiany mogły jednak mieć inny, mniej korzystny przebieg. Alternatywnie, gdyby kryzys w Rosji był mniejszy, Polska mogła pójść drogą Chin. Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym komunistyczny reżim utrzymałby się przy życiu, ale stałby się mniej ideologiczny i otworzyłby nieco gospodarkę na kraje Zachodu. Wtedy prawdopodobnie stalibyśmy się zapleczem produkcyjnym z zasobami taniej pracy dla  zachodniej Europy. Polska wyglądałaby dziś tak, jak Białoruś, może nawet nieco lepiej.

Polska w ostatnich 30 latach rozwijała się nieco szybciej, niż inne kraje regionu, ani razu nie doświadczyliśmy też recesji. Czemu to zawdzięczamy?

Jeśli cofniemy się nieco dalej w przeszłość, do lat 70. XX w., to ścieżki rozwoju wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej okazują się podobne i wszystkie mają podobny model wzrostu, opierający się na silnych powiązaniach z Niemcami. Jednak w Polsce kryzys gospodarki komunistycznej od 1975 do 1990 r. był głębszy, niż w innych krajach regionu, więc potem silniejsze było odbicie. Do sukcesów transformacji w Polsce zaliczyłbym jednak m.in. to, że ekipie Leszka Balcerowicza udało się porozumieć z USA, dzięki czemu można było szybko zrealizować program reform oparty na konsensusie waszyngtońskim ze wsparciem amerykańskich ekspertów. Po drugie, uniknęliśmy oligarchizacji gospodarki. W Polsce nie ma majątków tak dużych w stosunku do rozmiarów gospodarki jak np. na Ukrainie czy w Czechach, których posiadacze z czasem mogą wpływać na procesy polityczne.

Dlaczego tak się stało?

W Polsce nie przeprowadzono na dużą skalę kuponowej prywatyzacji, której zwolennicy mieli szlachetne intencje, ale która - jak okazało się po pewnym czasie - w innych krajach zamiast budować społeczeństwo obywatelskie sprzyjała oligarchizacji poprzez wykupywanie rozdrobnionego majątku od obywateli. Inną sprawą jest, że odejście od komunizmu było szybkie. Pod koniec lat 80. XX w. było w Polsce trochę okazji do przejmowania państwowego majątku przez komunistyczne elity, ale ten okres był krótki.

A co mogliśmy w tych trzydziestu latach zrobić lepiej?

Na początku lat 90. Polska weszła w głęboki kryzys demograficzny, który każe się zastanawiać, czy nasz obecny model rozwoju jest możliwy do utrzymania. Nie wiem, czy temu kryzysowi dało się łatwo zapobiec, ale faktem jest, że w okres transformacji wchodziliśmy jeszcze z dzietnością na poziomie zapewniającym zastępowalność pokoleń, a dziś jest ona o 1/3 niższa.

Transformacja polskiej gospodarki rozpoczęła się jeszcze przed pierwszymi częściowo wolnymi wyborami, które można traktować jako koniec PRL-u. Czy bez zapoczątkowanych w 1989 r. przemian politycznych Polska mogłaby odnieść gospodarczy sukces?

Trudno powiedzieć. Do demokratyzacji Polski prawdopodobnie tak czy inaczej by doszło, bo ona była przejawem rozpadu sowieckiego imperium, który zmieniał sytuację we wszystkich krajach regionu. Te zmiany mogły jednak mieć inny, mniej korzystny przebieg. Alternatywnie, gdyby kryzys w Rosji był mniejszy, Polska mogła pójść drogą Chin. Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym komunistyczny reżim utrzymałby się przy życiu, ale stałby się mniej ideologiczny i otworzyłby nieco gospodarkę na kraje Zachodu. Wtedy prawdopodobnie stalibyśmy się zapleczem produkcyjnym z zasobami taniej pracy dla  zachodniej Europy. Polska wyglądałaby dziś tak, jak Białoruś, może nawet nieco lepiej.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację