fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Paweł Borys: Z optymizmem w czas po pandemii

materiały prasowe
Są perspektywy dalszego doganiania wyżej rozwiniętych krajów UE – mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju

Kwiecień 2016 r., do życia powołany zostaje Polski Funduszu Rozwoju. Jest pan pierwszym i jedynym jak do tej pory prezesem. Podsumujmy ten okres.

Na piąte urodziny PFR życzyłbym wszystkim, i sobie też, aby wzrost gospodarczy w tym roku również był na piątkę. Jesteśmy instytucją, która wspiera rozwój społeczno-gospodarczy, w czasie pandemii byliśmy na pierwszym froncie działań antykryzysowych. W ostatnich latach udało się wdrożyć reformę polskich instytucji rozwojowych w ramach Grupy PFR, które są teraz sprawne i nowoczesne. Instytucje nie konkurują ze sobą i mają jasno określone kompetencje co pozwala na specjalizację. Tak, by dawały one polskim firmom ten poziom obsługi wsparcia doradczego i finansowego, jaki mają firmy niemieckie, francuskie czy włoskie.

Taki był plan. Udało się go zrealizować?

Myślę, że tak. Wszystkie instytucje wykonały olbrzymi skok w kierunku profesjonalnego świadczenia usług doradczych i finansowych. Jakość obsługi polskich firm znacząco się poprawiła. Należący do naszej grupy KUKE stał się jednym z wiodących podmiotów na rynku jeśli chodzi o ubezpieczenia eksportowe. BGK obsługuje ponad 100 tys. małych i średnich firm w zakresie gwarancji de minimis. PAIH ma blisko 50 przedstawicielstw zagranicznych, z których mogą korzystać polskie firmy. Podobne zmiany nastąpiły w ARP i PARP. PFR jako ramię inwestycyjne oraz instytucja realizujące ogólnogospodarcze programy rozwojowe został zbudowany praktycznie od zera do organizacji, która dzisiaj obsługuje miliony Polaków i setki tysięcy firm. Gdy tu przychodziłem PFR, który wcześniej był PIR-em [Polskie Instytucje Rozwojowe], to była to bardzo mała organizacja, która zatrudniała 20 osób. I przez pierwsze 2-3 kwartały nawet mylono nas z PIR-em. Wszyscy się zastanawiali co to jest PFR i po co powstał. Przed nami było duże wyzwania, bo trzeba było zbudować zespół i przygotować ofertę dla firm. To były bardzo intensywne lata budowy sprawnej instytucji, która jak przyszedł kryzys potrafiła szybko działać. I choć od początku mówiłem, że im mniejszy PFR tym lepiej, to dzisiaj nasze aktywa przekraczają 70 mld zł. Mamy dobrą ofertę dla przedsiębiorców, jesteśmy inwestorem w 40 funduszach finansujących innowacje (tzw. venture capital i private equity). Przeprowadziliśmy projekty szkoleniowe w zakresie transformacji cyfrowej, nowych technologii dla kilkudziesięciu tysięcy osób w całym kraju. Skala naszych inwestycji przekracza 10 mld zł, by wymienić na przykład DCT Gdańsk, który stał się pierwszym hubem kontenerowym na Bałtyku. Ale mamy też na koncie masowe programy jak wdrożenie PPK, czy oczywiście Tarcza Finansowa, która chroni obecnie 3,5 mln miejsc pracy w związku ze skutkami pandemii.

Porozmawiajmy o PPK. Wdrażanie tego programu właśnie się zakończyło. Liczba uczestników jest jednak znacząco niższa od oczekiwań, także rządowych. Można mimo to mówić o sukcesie?

PPK to jest od lat dla mnie priorytetowy program. Mocno namawiałem wszystkich do tego, by go wdrożyć, ponieważ potrzebujemy więcej oszczędności długoterminowych oraz kapitału emerytalnego. Na pewno PPK są sukcesem finansowym. Fundusze PPK mają świetne wyniki finansowe i zbliżamy się do 5 mld zł aktywów. Zbliżamy się do 3 mln osób, które uczestniczą w PPK lub PPE, czy gromadzą dodatkowe oszczędności na cele emerytalne wspólnie z pracodawcą. To duża liczba, ponieważ wcześniej przez 14 lat udało się zachęcić jedynie 250 tys. osób. Natomiast osobiście liczyłem na 5-5,5 mln osób uczestników PPK na tym etapie tego programu.

Co stanęło na przeszkodzie w uzyskaniu takiego wyniku?

Na pewno zderzyliśmy się z brakiem zaufania do powszechnych programów długoterminowego oszczędzania związanym z historią OFE. Na przeszkodzie stanęło też podejście wielu przede wszystkim średnich, małych i mikro firm, które niechętnie widziały udział swoich pracowników w PPK, ponieważ jest to benefit pracowniczy, który kosztuje. Ten problem występował zresztą także w innych krajach, które uruchamiały podobne programy. No i wreszcie trafiliśmy z PPK w najgorszy z możliwych momentów, czyli na pandemię. Mimo wszystko jego wdrożenie oceniam pozytywnie. To jest milowy krok do upowszechnienia pracowniczych form zabezpieczenia dodatkowego dochodu na czas emerytury. Bardzo potrzebny. Za trzy lata będzie zresztą kolejny automatyczny zapis pracowników do PPK, przewidzieliśmy bowiem, że ten program będzie się rozwijał stopniowo, etapami. I, jeżeli PPK nadal będą miały tak dobre wyniki jak teraz, będą im towarzyszyć stabilne regulacje i rozwiązany zostanie wreszcie problem OFE, to myślę, że zaufanie do długoterminowego oszczędzania zacznie się odbudowywać i do programu przystąpią rzesze nowych pracowników, a partycypacja w PPK będzie rosnąć skokowo.

Aktywami, które po planowanej ciągle likwidacji OFE trafią do ZUS będzie zarządzał PFR. Są obawy, że staniecie się w ten sposób głównymi udziałowcami wielu prywatnych firm.

Nigdy nie było takiego celu, ani nie widzę takiego zagrożenia. Tu nie było planowanej rewolucji tzn. Fundusz Rezerwy Demograficznej nadal pozostawał w ZUS, ale zarządzanie inwestycjami miało być zlecone do PFR TFI, która jest instytucją inwestycyjną. Zarządzanie aktywami na rynku publicznym miało mieć charakter portfelowy i nie zakładamy, że skala przepływu aktywów do ZUS będzie tak duża, by doszło do przejęcia znaczących pakietów akcji spółek. Jeśli przepłynie doń tak jak zakładamy 20 proc. aktywów OFE, to nie ma w najmniejszym stopniu takiego ryzyka. Przejmując zarządzanie aktywami od FRD chcemy zbudować nowoczesną strategię inwestycyjną. Dziś 90 proc. aktywów tego funduszu ulokowane jest w obligacjach. I gdy stopy procentowe były na poziomie 5 proc. czy 10 proc., to miał on dobre wyniki. Jednak, gdy mamy praktycznie zerowe stopy procentowe, dzięki nowej strategii inwestycyjnej, stopę zwrotu będzie można podnieść z 0,5-1 proc. uzyskanych na obligacjach skarbowych do 3-4 proc. To oznacza potencjalnie 3-4 mld zł ekstra zysku rocznie. Jest o co walczyć.

PFR trochę niespodziewanie, chyba także dla siebie, stanął na pierwszej linii walki ze skutkami pandemii.

Jestem przekonany, że dobrze zrobiliśmy to co do nas należało. Dzięki temu, że wdrożyliśmy reformę instytucji rozwojowych w ramach tzw. Planu Morawieckiego, istniały narzędzia, które pozwalały na szybką reakcję rządu na kryzys. Tarcza Finansowa PFR miała tę zaletę, że leczyła nie objawy, lecz przyczyny kłopotów. I przyszła bardzo szybko. Jeśli firmy były zamknięte, nie miały przychodów, pozrywały się łańcuch dostaw, no to wiadomo, że groziła im upadłość, zwolnienia pracowników. I Tarcza Finansowa poprzez subwencje, które w dużej części są bezzwrotne, ale pod warunkiem utrzymania zatrudnienia, pomogła większości firmom przetrwać i ochronić miejsca pracy. To dwa najważniejsze efekty działania tarczy, której łączna wartość sięgnęła 72 mld zł i trafiła do ponad 350 tys. firm. Wychodzimy dzięki temu z pandemii ze zdrowym sektorem przedsiębiorstw bez bagażu dodatkowego długu na skutek kryzysu, choć oczywiście są branże szczególnie dotknięte pandemią, gdzie firmy walczyły tylko o to by przeżyć. Tarcza pomogła też uniknąć wzrostu bezrobocia. To był program raczej unikalny w Europie, który pozwala nam teraz optymistycznie myśleć o okresie po pandemii. Jeśli firmy wrócą teraz do normalnej działalności, a pandemia się wycofa, to powinniśmy mieć silne odbicie konsumpcji. Mamy też nadzieję, że w ślad za tym pójdą inwestycje.

Mówi się o czwartej fali pandemii. Jesteście w razie czego gotowi dalej pomagać firmom?

Proszę odpukać! Liczę na to, że mamy punkt zwrotny w Polsce i na świecie jeśli chodzi o pandemię i jesteśmy w stałym trendzie jej wycofywania się. Oczywiście, gdy patrzy się na Indie, na kolejne mutacje wirusa, to widać, że ryzyko cały czas istnieje. Ale program szczepień jest rozpędzony, i choć za chwilę wyzwaniem okaże się zapewne nie dostępność szczepionek, lecz dostępność chętnych na szczepienia, to mamy nadzieję, że wkrótce uzyskamy odporność zbiorową. I jeśli liczba zajętych miejsc w szpitalach na trwale będzie niska, to nie będzie już argumentów za kolejnym zamykaniem gospodarki. Ale oczywiście, jeśli taka potrzeba będzie, to my będziemy gotowi, by znów działać.

A jeśli kolejnej fali pandemii nie będzie?

Patrzę dziś trochę bardziej optymistycznie na perspektywy gospodarcze. Wydaje mi się, że mamy przed sobą w najbliższych miesiącach silne odbicie. Wzrost PKB w najbliższych latach może przekroczyć 5 proc. rocznie. Na początek motorem wzrostu będzie głównie konsumpcja i eksport, natomiast w ślad za tym już na przełomie tego i następnego roku mogą się włączać dodatkowe silniki w postaci inwestycji publicznych i inwestycji prywatnych.

Część ekonomistów uważa, że po pandemii mogą się pojawić nowe kłopoty. Choćby te, których już doświadczamy, czyli związane z inflacją, z drukiem pustego pieniądza czy wzrostem zadłużenia się państw. Ich zdaniem to wszystko może doprowadzić do powstania baniek spekulacyjnych i kolejnego kryzysu gospodarczego. Widzi pan takie zagrożenie?

Priorytetem dla wszystkich w ostatnich 12 miesiącach było zapobieżenie silnym trendom deflacyjnym, recesji, wzrostowi bezrobocia, upadłościom firm. Wyciągając wnioski z kryzysu w 2009 r. kraje dokonały olbrzymiej stymulacji fiskalnej i pieniężnej. W Polsce sprawne działania antykryzysowe podjął zarówno Rząd, jak i NBP. Lecz rzeczywiście, tak jak jeszcze kilka miesięcy temu, inflacja w ogóle nie była tematem, który zaprzątałby nam głowy, tak dziś należy na nią zwracać uwagę. Obecnie wynika ona głównie z czynników podażowych i cen regulowanych, natomiast przy silnym odbiciu konsumpcji i niskim bezrobociu mogą pojawić się czynniki popytowe. Oczywiście jest to wymarzony scenariusz dla większości krajów, które wychodzą z pandemii z dużym balastem długu, bo inflacja z tej perspektywy jest zjawiskiem pożądanym. Gorzej byłoby, gdyby tak jak po 2009 r. występował silny trend deflacyjny. Natomiast w przypadku Polski, która w mojej ocenie jest w lepszej sytuacji niż większość krajów, i której gospodarka szybko się uleczy po pandemii, zbliżamy się do momentu, w którym należy normalizować politykę pieniężną, jak i wycofywać skalę wsparcia dla gospodarki, po to żeby nie rosły oczekiwania inflacyjne.

Rząd wysłał do akceptacji do Brukseli Krajowy Plan Odbudowy. Co dadzą nam przewidziane w nim duże pieniądze unijne?

Te 770 mld zł [to łączna kwota wraz z pieniędzmi z nowej perspektywy unijnej] będzie na pewno silnym bodźcem dla gospodarki w najbliższych latach i będzie wspierać wykonanie kolejnego skoku jeżeli chodzi o jakość szeroko rozumianej infrastruktury. To w połączeniu z silnymi fundamentami gospodarki daje dobre perspektywy dalszego dogania wyżej rozwiniętych krajów UE. Wychodzimy z pandemii ze zdrowym sektorem przedsiębiorstw, stabilnym rynkiem pracy, jednymi z lepszych w UE finansami publicznymi, które są pod kontrolą, co potwierdzają agencje ratingowe. Ale oczywiście trzeba podchodzić do obecnej sytuacji ostrożnie, bo zagrożeń wynikających z samej pandemii oraz innych nie brakuje.

A dług, który mocno urósł w czasie pandemii?

Uważam, że nadmierny dług stał się po pandemii istotnym zagrożeniem o charakterze globalnym, osłabiającym fundamenty wzrostu i światowego systemu finansowego. Na szczęście Polska przed pandemią obniżyła swój dług do PKB o 5 pkt. proc., a teraz dość szybko odrobimy skok długu podczas pandemii dzięki wzrostowi gospodarczemu. Jesteśmy gospodarką konkurencyjną, co potwierdzają dane dotyczące eksportu. Musimy pobudzić inwestycje. I Plan Odbudowy uruchomi ten kolejny silnik naszej gospodarki w najbliższych dwóch latach. Dzięki temu będziemy mieli szansę przekroczyć w 2022 r. poziom 5 proc. wzrostu PKB, po tegorocznych 4-5 proc. Dynamika wzrostu w Polsce pewnie będzie jedną z najwyższych w Europie.

PiS pokazał swój nowy program, który nazwał Polskim Ładem. Jednym z jego elementów są znaczące podwyżki obciążeń nakładanych na firmy. To nie jest coś, co uderzy w polską przedsiębiorczość i postawi pod znakiem zapytania zarówno wzrost inwestycji prywatnych, jak i w konsekwencji oczekiwania wysokiego tempa wzrostu gospodarczego?

Pandemia stworzyła nowe wyzwania lub pokazała brutalnie pewne słabości w większości państw na świecie. Priorytetem stała się bez wątpienia służba zdrowia oraz sektor biotechnologii. Wzrosły nierówności, bo zwykle pracę tracą osoby o niższych dochodach. W cyfryzacji wydarzyło się tyle co normalnie w ciągu 3-5 lat. Bez wątpienia bardzo ważne wyzwania to demografia i mieszkalnictwo. Uważam, że taki program społeczno-gospodarczy jest potrzeby i Polski Ład właśnie przedstawia rozwiązania tych wyzwań. W mojej ocenie Polski Ład to plan wyrównywania szans, wzmocnienia służy zdrowia, przyspieszenia zmian technologicznych i transformacji energetycznej oraz aktywizacji zawodowej osób młodych i starszych poprzez zerowy PIT.

CV

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Wcześniej zarządzał programami emerytalnymi dla polskich instytucji finansowych, takich jak NBP czy GPW. Pracował też m.in. w Grupie Deutsche Bank, w DWS TFI, a także jako dyrektor zarządzający w PKO Banku Polskim. W 2013 r. został uznany za jednego z najlepszych polskich menedżerów przed czterdziestką (wg magazynu „Sukces").

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA