fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Kwieciński: Analizujemy wszystkie możliwe przejęcia w biznesie energetycznym

materiały prasowe
Po kilku tygodniach szarpaniny z Gazpromem rosyjski partner skorygował faktury za sprzedaż gazu naszej spółce. To jednak nie koniec, walczymy jeszcze o zwrot 1,5 mld dolarów – mówi Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wygrało w arbitrażu spór z Gazpromem o ceny gazu w kontrakcie jamalskim. Na początku było dużo niepewności, czy rosyjski partner będzie się stosować do wyroku. Czy w końcu skorygował faktury?

To był bardzo długi spór zakończony największym sukcesem Polski w obszarze energetycznym. Wyrok sądu arbitrażowego wyraźnie pokazał, że ceny, jakie płaciliśmy za rosyjski gaz, były nierynkowe i zawyżone. Ten wyrok ustalił nowe warunki cenowe i faktycznie najpierw mieliśmy kilka tygodni szarpaniny z Gazpromem, ale dziś wracamy do normalności. Faktury za marzec zostały skorygowane i rozliczyliśmy je po nowych cenach. Także fakturę za kwiecień otrzymaliśmy już wyliczoną według nowej formuły. To jednak nie koniec konsekwencji wyroku sądu arbitrażowego, bo warunki cenowe dotyczą całego okresu – od listopada 2014 r. Z naszych szacunków wynika, że za ten okres dokonaliśmy nadpłaty w stosunku do Gazpromu w wysokości 1,5 mld dolarów i domagamy się jej zwrotu.

Czy Gazprom akceptuje tę kwotę?

Nie chcę dzisiaj mówić o szczegółach. Nasze kontakty są bardzo intensywne, choć niebezpośrednie z racji koronawirusa. Jesteśmy w konstruktywnym dyskursie z naszym partnerem. Wyrok nie ustalił, w jaki sposób ta nadpłata ma być zwrócona. Zależy nam jednak, żeby relacje z Gazpromem były biznesowe, a jak najmniej polityczne, choć w historii różnie z tym bywało. Wydaje mi się, że także Gazpromowi powinno zależeć na dobrej reputacji na europejskim rynku, bo jest przecież największym dostawcą gazu do Europy. Natomiast skala naszej nadpłaty pokazuje, jak mocno przepłacaliśmy za rosyjski gaz, choć przecież naszym klientom musieliśmy sprzedawać go po rynkowej cenie.

Kontrakt jamalski wygasa pod koniec 2022 r. Alternatywą mają być dostawy gazu z innych kierunków, głównie przez nowy gazociąg Baltic Pipe, który ma ruszyć w październiku 2022 r. Czy spółka obawia się, że Baltic Pipe nie powstanie na czas?

Widzimy, że inwestycja jest realizowana zgodnie z harmonogramem, bez żadnych zakłóceń. Naszym celem jest jak największa dywersyfikacja dostaw gazu do Polski. Nasza własna produkcja jest stosunkowo niewielka, bo zaspokaja jedną piątą potrzeb naszej gospodarki. Resztę kupujemy za granicą, chociaż w coraz większym stopniu uniezależniamy się od rosyjskiego surowca. Jeszcze w 2016 r. 87 proc. sprowadzanego gazu pochodziło z Rosji, w tej chwili to jest 60 proc. i ten udział będzie się zmniejszał. Po 2022 r. chcemy być w pełni niezależni od gazu z Rosji. Coraz więcej gazu będziemy sprowadzać w postaci ciekłej LNG. Mamy w tym obszarze długoterminowe umowy ze spółkami amerykańskimi, sprowadzamy gaz z Kataru, ale też kupujemy go na giełdzie z różnych miejsc na świecie. W zeszłym roku sprowadziliśmy w sumie 3,4 mld m sześc. tego surowca, czyli wielkość porównywalną do krajowego wydobycia, ale terminal w Świnoujściu zwiększa swoje moce. Poza tym powstaje właśnie Baltic Pipe, który umożliwi transport gazu z szelfu norweskiego. Mamy też coraz więcej połączeń z krajami sąsiednimi.

Jak mocno pandemia uderzyła w biznes spółki?

Pokazaliśmy bardzo dobre wyniki operacyjne za I kwartał. Zwiększyliśmy w tym czasie ilość sprzedawanego gazu i zanotowaliśmy rekordowy eksport tego surowca. Jednak II kwartał będzie trudniejszy, bo w tym czasie pandemia znacznie silniej dotknie naszej gospodarki. Naszymi odbiorcami są nie tyko osoby indywidualne, ale też firmy, m.in. z branży petrochemicznej czy zakłady nawozowe. Jeśli fabryki mniej produkują, to mniej zużywają gazu i to przekłada się na nasze wyniki. Myślę, że dzięki temu, iż po innych cenach kupujemy już gaz rosyjski, uda nam się utrzymać marże w sektorze obrotu i magazynowania. Gorzej będzie w biznesie wydobywczym, bo widzimy, jakie są ceny gazu i ropy naftowej na rynku, a to przekłada się na nasze wyniki.

Czy pomimo pandemii trwają prace nad przejęciami np. spółek ciepłowniczych?

Przeglądamy cały portfel naszych inwestycji w każdym segmencie. To, co nas na pewno interesuje, to sektor ciepłownictwa w Polsce. Nasza spółka Termika jest drugim operatorem na tym rynku. Uważam, że przyszłość ciepłownictwa będzie polegała na zmianie wykorzystania paliwa z węgla na gaz i to uzasadnia naszą aktywność w tym biznesie. Zakładamy, że na tym rynku będzie w najbliższych latach następowała konsolidacja. Sektor będzie też wymagał znaczących inwestycji, a my możemy je przeprowadzić. Chcemy być na tym rynku silniej obecni, dlatego jesteśmy zainteresowani większymi i mniejszymi akwizycjami.

Czy transakcji możemy się spodziewać jeszcze w tym roku?

Nie wykluczamy, że transakcja w tym roku dojdzie do skutku, może nawet więcej niż jedna.

Czy wchodzi w grę zakup większej spółki energetycznej, tak jak zrobił to Orlen, przejmując Energę?

Analizujemy wszystkie możliwe akwizycje w energetyce – mniejsze, średnie i duże, które będą miały rację bytu dla naszej spółki. Jeśli taka inwestycja będzie miała sens, to w nią wejdziemy. Uważamy, że ten rynek jest bardzo silnie rozproszony i będzie wymagał dużych inwestycji. Jesteśmy jedną z niewielu firm w kraju, które mają dobrą sytuację finansową, doświadczenie w inwestycjach i które mogą ten proces w Polsce poprowadzić. Jesteśmy gotowi na to, by zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polaków – nie tylko w kwestii gazu, ale też w innych obszarach rynku energii.

Kilka lat temu grupa zainwestowała w udziały Polskiej Grupy Górniczej. Dziś węglowy gigant stoi nad przepaścią. Czy rozważacie dalsze dokapitalizowanie tej spółki?

Zainwestowaliśmy w tę spółkę i wypełniamy tam swoją rolę jako inwestor. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że PGNiG nie jest spółką, która specjalizuje się w węglu, i nie opiera swojego funkcjonowania na tym surowcu. Są na polskim rynku firmy, które znacznie lepiej się na tym znają.

PGNiG pracuje nad aktualizacją strategii. Na co położy nacisk?

Pandemia pokazuje, że taka spółka jak nasza musi być bardziej zdywersyfikowana. Dlatego chcemy mocniej wejść w sektor biogazowy, zwiększyć rolę gazu LNG i CNG, interesuje nas też program wodorowy, bo wodór w naszej ocenie będzie zastępował w przyszłości gaz w transporcie i krajowych sieciach. Interesuje nas też wejście w odnawialne źródła energii – instalacje fotowoltaiczne i wiatrowe. Chcemy to wszystko uwzględnić w aktualizacji strategii.

Kiedy ją poznamy?

Myślę, że zarząd zakończy pracę nad aktualizacją strategii w lipcu. Naszym celem jest, by dokument został przyjęty przez wszystkie organy spółki do końca tego roku.

CV

Jerzy Kwieciński jest prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa od stycznia 2020 r. W ostatnich latach był ministrem inwestycji i rozwoju, pełniąc jednocześnie funkcję ministra finansów. Wcześniej m.in. zasiadał w fotelu prezesa JP Capital Group i Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej i doktorem nauk technicznych. ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA