fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Alternatywni turyści zwiedzają rudery

materiały prasowe
Z Łukaszem Dąbrowskim, prowadzącym kanał internetowy Urbex History w serwisie YouTube, rozmawia Marzena Tarkowska.

Urbex – skrót od angielskiego „urban exploration" – polega na zwiedzaniu opuszczonych miejsc, na przykład dawnych budynków użyteczności publicznej, terenów wojskowych, obiektów przemysłowych itp. Jakie zasady obowiązują podczas odwiedzania tych miejsc?

Podstawowym przykazaniem dla osób, które traktują tę pasję poważnie, jest pozostawienie odwiedzanego miejsca w takim stanie, w jakim je zastały. Niezależnie od tego, czy przychodzi się po prostu je obejrzeć, zrobić zdjęcia czy nagrać film – tak jak robi to nasza grupa.

Dlatego eksploratorzy powinni unikać niszczenia rzeczy, które tam znajdują? Wyobraźmy sobie sytuację, w której jedna osoba zabierze sobie na pamiątkę pocztówkę ze starej poczty. Pozornie nic się nie stanie. Ale z każdą kolejną zabraną pocztówką będzie to uboższe miejsce dla kolejnych odwiedzających.

Czy rosnąca popularność tych miejsc nieuchronnie odbiera im urok?

Każdy eksplorator szuka trochę innych rzeczy i może je znaleźć. W ciągu pięciu lat prowadzenia kanału na ten temat odwiedziliśmy bardzo różne obiekty. Od takich, które wyglądały, jakby właściciele dopiero wyszli z budynku i zostawili otwarte drzwi, po te całkowicie zniszczone przez wandali, z których zostały tylko gołe ściany.

Mnie  najbardziej cieszy znajdowanie dokumentów, starych zdjęć i albumów. One najlepiej opisują duszę danego miejsca. Im więcej starych mebli, plakatów czy fotografii, tym łatwiej wczuć się w klimat.

Jak reagują właściciele obiektów, gdy prosicie o zgodę na wstęp?

Różnie. Naszym głównym argumentem w rozmowie z nimi jest aspekt edukacyjny. Emocje podczas eksploracji są ważne, ale w naszej działalności chcemy pokazać ludziom, żeby nie niszczyli opuszczonych budynków. Poza tym działamy trochę jak dokumentaliści. Nagrywając dane miejsce, pokazujemy, jak wyglądało w czasach względnej świetności.

Eksploratorzy wchodzą często na dachy i do trudno dostępnych miejsc. W jaki sposób ubezpieczacie się od ewentualnych wypadków?

Na szczęście przez kilka lat prowadzenia kanału zdarzały się nam drobne kontuzje, jak szkło wbite w stopę i siniaki. Jeśli miejsce jest w tragicznym stanie i podłoga ugina się pod stopami, wycofujemy się, żeby nie kusić losu. Na ogół eksplorujemy we trzech i ubezpieczamy się nawzajem – jeśli komuś się coś stanie, inni pomagają. Jeśli ktoś z nas zwiedza sam, bliscy wiedzą, gdzie jesteśmy. Gdybyśmy nie odzywali się przez określony przez nas czas, wezwaliby pomoc.

Z jakiego obiektu wycofaliście się dla bezpieczeństwa?

Wycofaliśmy się z bardziej prozaicznych powodów. Kilka razy nagraliśmy miejsce, które było nieciekawe i nie zamieściliśmy filmu. Kilka razy przyjechaliśmy do miejsca, które wyglądało świetnie w internecie, a zostało wyburzone przez deweloperów albo zrewitalizowane.

Obiekty zawsze będą niszczeć. A czy popularność urbexu się kiedyś skończy?

Urbex stał się alternatywną turystyką, robi się coraz popularniejszy w Polsce i za granicą. Wbrew temu, co mó-?wią niektórzy, jest to korzystne. Bo coraz więcej osób stara się trzymać zasady szacunku do odwiedzanych obiektów ?i nie niszczyć ich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA