fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Rafał Trzaskowski: Porażka Dudy to koniec władzy PiS

Rafał Trzaskowski
Fotorzepa, Darek Golik
Najpierw trzeba odbić urząd prezydenta, a później rząd – zapowiada Rafał Trzaskowski, kandydat KO na prezydenta.

Deklarował pan, że nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich, bo umówił się z warszawiakami, że będzie prezydentem stolicy przez pełną kadencję. Dlaczego oszukał pan mieszkańców stolicy?

Sytuacja zmieniła się diametralnie. Po pierwsze, epidemia Covid-19 pokazała dramatyczną słabość państwa PiS i potrzebę silnego prezydenta. Dziś nad Pałacem Prezydenckim powiewa biała flaga. W trudnych czasach potrzebny jest prezydent, który będzie patrzył władzy na ręce i pobudzał ją do działania. Po drugie, jasne stało się dla mnie w ostatnich tygodniach, że PiS będzie robił wszystko, żeby niszczyć samorządy i ograniczyć ich władzę. Jako prezydent Polski nie pozwoliłbym na zniszczenie lokalnych autorytetów stojących najbliżej obywateli.

Również pańska partia deklarowała, że Małgorzata Kidawa-Błońska była, jest i będzie kandydatką Platformy na prezydenta. Co dzisiaj można powiedzieć o wiarygodności środowiska PO?

Gdyby nie Małgorzata Kidawa-Błońska, niedemokratyczne wybory odbyłyby się 10 maja i wygrałby je Andrzej Duda. Za swoją pryncypialną postawę zapłaciła wysoką ceną polityczną. Nasz elektorat nie poszedłby na wybory, dlatego traciliśmy w sondażach. Konieczne teraz było pobudzenie ludzi do walki i przekonanie, że na demokratyczne wybory prezydenckie należy iść.

A to nie Jarosław Gowin zablokował wybory 10 maja?

Gowin zachował się jak polityk odpowiedzialny. Jako jeden z niewielu polityków w obozie władzy miał odwagę powiedzieć „nie" wyborom niedemokratycznym i niebezpiecznym. Ale to przede wszystkim twarda postawa opozycji i samorządów zablokowała wyborczą farsę, którą szykował nam PiS. Tych wyborów 10 nawet mając większość w Sejmie po prostu nie dało się przeprowadzić.

A nie jest tak, że kandyduje pan po to, żeby uratować Platformę przed jeszcze większą porażką, a nie, żeby wygrać wybory, w których to Andrzej Duda cały czas ma największe szanse?

Andrzej Duda traci poparcie. Dysponujemy sondażami pokazującymi, że kandydat PiS przegrywa wybory w II turze. Dziś jest szansa na wygranie tych wyborów i wygra je najlepszy kandydat z opozycji. Jeśli się w coś angażuję to na 100 proc. Tak też jest teraz. Pierwszy raz od pięciu lat obóz władzy jest w odwrocie.

Szymon Hołownia zarzuca panu i pańskiemu otoczeniu, że atakujecie go, i przestrzega, że może być moment, kiedy będzie pan potrzebował z nim współpracować, a wtedy on tych ataków nie zapomni.

Jesteśmy po tej samej stronie barykady. Mimo różnic programowych walczymy o to samo. Realnym konkurentem jest Andrzej Duda.

PiS chce wyborów już 28 czerwca. Czy to dobry termin?

Nie rozumiem tej obsesji polityków PiS dotyczącej dat. Najważniejsze, żeby wybory były bezpieczne i demokratyczne. Przeprowadzenie wyborów 28 czerwca będzie trudne do spełnienia ze względów organizacyjnych. Zabezpieczanie komisji wyborczych, kwestia mieszanych wyborów, których nigdy na taką skalę nie organizowaliśmy – to są realne wyzwania. Wolałbym, żeby te wybory odbyły się później, ale najważniejsze jest to, żeby były dobrze przygotowane. I najważniejszy jest dziś komunikat, który wysyłamy do Polaków. Idziemy głosować! Idziemy się bić i wygrać.

Dwa, a może pięć dni – tyle czasu może mieć pan na zabranie podpisów. Zdąży pan?

Jeżeli mają być poważne zasady, to musi być odpowiedni czas na rejestrację komitetów, zbieranie podpisów. Tak jak stanowi to kodeks wyborczy. Najważniejsze są zasady. Ale powiem jasno, wiedziałem, że będą nam utrudniać naszą drogę. Ludzie są mądrzy. Ludzie widzą, że jeśli kandydat ma trzy dni na zebranie 100 tys. podpisów, to to nie jest normalne. Ludzie widzą, że jeśli nowy kandydat ma możliwość wydania tylko 50 proc. kwot, które ma Andrzej Duda, to jest to gra równych i równiejszych. Znowu mamy podział na lepszy i gorszy sort. Nawet tutaj. I tym większa jest nasza determinacja. Osobiście takiej energii na ulicach nie czułem dawno.

Wybory powinny odbyć się również przy obecności obserwatorów międzynarodowych, którzy mogą mieć problem, żeby przyjechać do Polski 28 czerwca?

Nie wyolbrzymiałbym tej kwestii. Obserwatorzy zagraniczni obserwują przede wszystkim wybory w Europie i jest to absolutny standard, więc dobrze by było, gdyby byli i w Polsce. Nie podejrzewam rządu o samobójstwo, czyli kolejną próbę przeprowadzania farsy i organizowania wyborów w sposób urągający zasadom demokracji.

Kiedy poznamy pański program?

Kiedy oficjalnie zostanę kandydatem na prezydenta i zacznie się kampania wyborcza. W tej chwili prezentujemy wizje przyszłej prezydentury. To ludzie w trakcie spotkań na naszej trasie każdego dnia piszą ten program. Słyszę: „Trzeba patrzeć rządowi na ręce", „Nikt nie może być bezkarny", słyszę: „Chcemy prezydenta, który jest po stronie ludzi", „Prezydent nie może milczeć", „Prezydent nie może łamać prawa i musi być niezależny". O tym są te wybory. O zasadach, o prawdzie i o przyszłości. Chcę prezydentury aktywnej. Andrzej Duda jest tylko niemym obserwatorem wydarzeń. Nie przypominam sobie, żeby wyszedł z jakąkolwiek oryginalną inicjatywą, powstrzymał rząd przed działaniem w sposób efektywny. Raz się postawił Jarosławowi Kaczyńskiemu w sprawie prezesa TVP i został oszukany.

Dziś trzeba być blisko ludzi, których władza pozostawiła samym sobie – dlatego na zaproszenie ludzi byłem m.in. na Śląsku, gdzie rząd w czasach epidemii nie zadbał o górników, w Solcu Kujawskim i Potęgowie, gdzie zastopowanie inwestycji drogowych odcina ludzi od świata, w Darłowie i Kołobrzegu, gdzie rozmawiałem z polskimi firmami branży turystycznej, Koszalinie, gdzie rozmawialiśmy z ludźmi kultury. Spotkałem się również z pracownikami transgranicznymi w Lubieszynie. Specyfiki ich pracy i życia rząd nie rozumie, a co najgorsze – nie chce ich wysłuchać.

Jakie uprawnienia pozwoliłyby prezydentowi RP zlikwidować TVP Info i publicystykę w TVP?

Prezydent ma prawo weta oraz inicjatywę ustawodawczą. Nie zgodziłbym się na dofinansowanie partyjnej TVP. Moja wizja aktywnej prezydentury to też przedstawienie bardzo konkretnych inicjatyw, które będą miały na celu pomaganie ludziom. Trzeba znaleźć dodatkowe pieniądze na służbę zdrowia, zwłaszcza w pandemii. 2 mld zł powinny być przeznaczone na ochronę zdrowia zamiast na partyjną propagandę w mediach publicznych. Wystąpię z inicjatywą dofinansowania ochrony zdrowia kosztem finansowania nienawiści w TVP Info.

Czyli podtrzymuje pan chęć likwidacji TVP Info?

Tak. W normalnym świecie można byłoby stworzyć telewizję informacyjną na wzór BBC, ale jeżeli już raz ktoś poszedł tak daleko jak PiS, to jaka jest gwarancja, że jeśli znów wygra cyniczna formacja polityczna, to znów nie zniszczy i nie upolityczni telewizji? To, co dzieje się w TVP Info i w „Wiadomościach", przekroczyło wszelkie granice. Telewizja, którą kiedyś nazywano publiczną, straciła całkowicie swoją wiarygodność. Renoma mediów publicznych jest niestety niemożliwa do odbudowania. Potrzeba nam zupełnie nowego podejścia.

Widzowie mają być skazani na informacje z dwóch telewizji prywatnych?

Dziś olbrzymia większość Polek i Polaków czerpie informacje na temat sytuacji politycznej z Internetu. Paradoksalnie więcej na wsi, niż w dużych miastach. Trzeba skupić się na tym, żeby każdy w Polsce miał dostęp do Internetu, a nie na próbie ratowania czegoś, czego nie da się już uratować.

Na fotel prezesa TVP ma wrócić Jacek Kurski. Czy TVP pod jego rządami może panu bardziej zaszkodzić?

Im bardziej będą mnie atakować, tym będę silniejszy. Widzę panikę w szeregach PiS. Powrót Jacka Kurskiego to kpienie z prezydenta RP. Prezydent tylko raz w swojej kadencji postawił się prezesowi Kaczyńskiemu, żądając odwołania Kurskiego z funkcji prezesa TVP. Kurski miał zniknąć z telewizji. Gdy został doradcą zarządu, po raz pierwszy upokorzono Andrzeja Dudę. Teraz prezes Kaczyński postanowił upokorzyć prezydenta po raz drugi. To jest policzek wymierzony nie tylko prezydentowi Dudzie, ale i powadze państwa polskiego.

Ataki na pana przyniosą efekt odwrotny do zamierzonego?

Ze zdumieniem czytam, że politycy PiS wprost przyznają, iż powrót Kurskiego do TVP jest związany z chwiejącą się kampanią Dudy oraz że ma mu pomóc w kampanii. PiS się nie kryje z tym, że telewizja publiczna ma współorganizować kampanię obecnego prezydenta. Wyjaśnieniem tej sprawy powinna się zająć PKW.

Czy są jakieś brudy, które mogą wypłynąć i panu zaszkodzić?

Każdy atak mnie wzmacnia. W PiS zapanował popłoch. Spodziewam się wzmożenia kłamstw, manipulacji i ataków. Obserwowałem to w kampanii warszawskiej i dokładnie tak samo to się skończy tym razem.

Tymczasem CBA przejmuje śledztwo ws. awarii oczyszczalni "Czajka"...

Awaria wynikała przede wszystkim z decyzji, aby nie budować osobnych oczyszczalni ścieków dla prawobrzeżnej i lewobrzeżnej Warszawy - tylko rury przesyłowej pod Wisłą podjętej jeszcze za czasów administracji Lecha Kaczyńskiego. Dzięki ozonowaniu ścieków negatywny efekt dla środowiska został zminimalizowany. Awaria rafinerii Orlen, która miała miejsce miesiąc później miała znacznie poważniejsze skutki dla środowiska, a nie wzbudza zainteresowania upolitycznionych służb. Decydując się na start liczyłem się z brudną kampanią ze strony rządzących. Czas z tym skończyć. To jeden z powodów mojego startu. Polska nie może mieć upolitycznionej prokuratury. Wszyscy są równi wobec prawa.

A dlaczego Warszawa rozpatrzyła tylko 10 proc. wniosków o pożyczkę dla mikroprzedsiębiorców?

Warszawa rozpatrzyła największą liczbę wniosków w Polsce. Wypłaciliśmy już blisko 70 mln zł ze 100 mln, które przydzielił nam rząd w ramach tarczy antykryzysowej. Do tej pory wpłynęło 117,5 tys. wniosków, rozpatrzyliśmy 15 tysięcy z nich. Jak widać z powyższych danych mimo wielu naszych próśb o zmiany przepisów w kwestii delegowania pracowników do wsparcia Urzędów Pracy, w tak trudnych warunkach Warszawa radzi sobie tak dobrze jak to możliwe. Sam fakt jednak, że rząd zrzuca całą odpowiedzialności za organizację pomocy na przeciążone samorządy, a potem nas atakuje jest skandaliczny. Rząd niepotrzebnie skomplikował całą procedurę. To ogromny błąd. Pieniądze ludziom trzeba wypłacać już.

Czy zapowiedź aktywnej prezydentury oznacza kurs kolizyjny z rządem Zjednoczonej Prawicy?

W trudnych czasach prezydent musi wychodzić z własnymi inicjatywami. Przedstawiam propozycje ustrojowe zmierzające do odpartyjnienia państwa. Pierwszą jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego, który dzisiaj jest również szefem koalicyjnej partii rządzącej i posłem. Prokuratora generalnego będzie powoływał prezydent. Powołam także rzecznika kontroli państwowej przy BBN do nadzoru nad służbami specjalnymi. Będę wspierać każdą inicjatywę rządu zmierzającą do przezwyciężenia kryzysu gospodarczego i wzmocnienia państwa. Nie będę prezydentem opozycji totalnej. Ale nie będę się też godził na zawłaszczanie państwa, deptanie niezależnych instytucji czy podważanie konstytucji.

Wg PiS prezydent z opozycji to gwarancja wojny na górze.

Prezydent z opozycji to gwarancja, że wszyscy ci, którzy łamią prawo, nie pozostaną bezkarni. Prezydent z opozycji to gwarancja, że rządowi ktoś będzie patrzył na ręce, a jest na co patrzeć. W demokracji konieczne są bezpieczniki. Prezydent jest od tego, żeby pilnować racji stanu i postępować w sposób racjonalny. Samorządy są od tego, żeby bronić interesu wspólnot lokalnych. Sądy są od tego, żeby w sposób niezależny oceniały decyzje rządzących, czy na pewno są zgodne z konstytucją. Będziemy musieli przywrócić Trybunałowi Konstytucyjnemu należne mu miejsce w ustroju Rzeczypospolitej i kolejnym instytucjom zawłaszczonym przez PiS. Najpierw trzeba odbić urząd prezydenta RP, który ma być gwarantem praworządności. W kolejnych latach trzeba będzie również odbić rząd, żeby zmienić wszystkie te decyzje, które doprowadziły do naruszania demokracji i konstytucji. Porażka Dudy będzie początkiem końca tej władzy.

Andrzej Duda zasługuje na Trybunał Stanu?

Każdy, kto łamał konstytucję, zostanie z tego rozliczony. Jedną z pierwszych decyzji po przejęciu władzy przez opozycję będzie przedstawienie raportu łamania praworządności ze wskazaniem tych, którzy zasługują na postawienie przed Trybunałem Stanu.

Wyobraża pan sobie Andrzeja Dudę, Beatę Szydło czy Mateusza Morawieckiego przed Trybunałem Stanu?

Niepublikowanie wyroków, orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego czy organizacja procesu wyborczego wbrew prawu były łamaniem prawa. Przed Trybunałem Stanu zostaną postawieni ci, którzy łamali prawo. Ale z tego miejsca, szczególnie w kontekście ułaskawienia Kamińskiego przez prezydenta Dudę, powiem jasno i dobitnie: Nie ułaskawię żadnego polityka, który łamał prawo.

Odbędą są wcześniejsze wybory parlamentarne?

Autorytet rządu PiS podlega tak szybkiej erozji, że nie należy tego wykluczać.

Opozycja chciałaby przejąć władzy w sytuacji recesji i w trakcie trwającej pandemii?

Na początku epidemii współpracowałem z rządem. Bardzo szybko okazało się jednak, że te decyzje są nieprzygotowane, często przypadkowe i podporządkowane doraźnym celom politycznym. Rząd za wszelką cenę próbował udowodnić swoimi decyzjami, że 10 maja można przeprowadzić bezpieczne wybory. Decyzje były podejmowane bez żadnego planu, w sposób nieracjonalny. Dlatego też wyszedłem z inicjatywą stworzenia Białej Księgi COVID-19. Należy dokładnie ocenić, co rząd robi i wyciągnąć z tego wnioski. Grozi nam nawrót epidemii na jesieni i musimy być na to gotowi.

Minister zdrowia powiedział, że chętnie by współpracował z panem przy tego typu publikacji.

Ciekawe, że teraz Łukasz Szumowski mówi o współpracy, a kiedy ja go o nią prosiłem, to od niej stronił. Wielokrotnie apelowałem do ministra Szumowskiego, żeby zanim podejmie decyzję o otwieraniu przedszkoli, żłobków czy ośrodków sportowych, skonsultował się z samorządowcami. Zwracałem się do ministra, żeby ogłosił, jaki jest dokładnie etap epidemii, z podziałem geograficznym. Minister Szumowski przerzucał odpowiedzialność na samorządy. Ale oczywiście, jako prezydent RP byłbym otwarty na współpracę z całym rządem.

Czy minister zdrowia zdaje egzamin w czasie epidemii?

Mam coraz więcej wątpliwości co do ministra Szumowskiego. Coraz bardziej wątpię w racjonalność podejmowanych przez niego decyzji oraz jego samodzielność. Obawiam się, że niektóre jego działania mogą budzić poważne wątpliwości prawne. Wszyscy powinni być równi wobec prawa.

Czy jako prezydent dążyłby pan do likwidacji lub ograniczenia 500+, obniżenia wieku emerytalnego, likwidacji trzynastych emerytur?

PiS dobrze zdefiniował niektóre bolączki III RP. 500+ to teraz podstawa polskiego systemu polityki społecznej i będę ten projekt wspierał. Jeżeli chodzi wiek emerytalny, najważniejsza jest dziś ochrona miejsc pracy, to fundamentalne po epidemii. Trzeba stworzyć system, w którym to Polacy będą decydowali, ile chcą pracować, ale też żeby się opłacało pracować dłużej. Należy pozostawić tę decyzję w rękach obywateli. Jeżeli chodzi o emerytury, na razie to był jednorazowy zastrzyk finansowy. Zobaczymy, jak rząd będzie dalej tę obietnicę realizował.

Czy jako prezydent Polski podpisałby pan deklarację LGBT?

Rolą prezydenta Warszawy, ale także prezydenta RP jest stanie przy wszystkich mniejszościach. Chronić seniorów, osoby z niepełnosprawnościami, mniejszości etniczne, religijne, także mniejszości seksualne. Większość ma się w Polsce dobrze, co mnie cieszy. Mniejszości są jednak bardziej wrażliwe i narażone na ataki przez propagandę PiS. Każdy polityk powinien bronić słabszych.

Chciałby pan, żeby deklaracja LGBT była ogólnopolska?

Chciałbym, żeby cała Polska była tolerancyjna i przestrzegała zasad dobrego współżycia społecznego, co wyklucza dyskryminację, nienawiść i napiętnowanie tych, którzy myślą inaczej.

Jedną z prerogatyw prezydenta jest zarządzenie ogólnopolskiego referendum. Czy korzystałby pan z tej prerogatywy i w jakich kwestiach?

Trzeba tego instrumentu używać w bardzo odpowiedzialny sposób. Nie wykluczam, że w niektórych fundamentalnych sytuacjach, trzeba jednak będzie się do niego odwołać.

Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Czy powinno zostać zwiększone PKB na obronność?

Na szczęście jako jedno z niewielu państw NATO wywiązujemy się ze swoich obowiązani w 100 proc. Będę dbał o to, żeby te wskaźniki były na tym najwyższym poziomie. Ale tez trzeba powiedzieć wprost. Modernizacja polskiej armii właściwie ustała. Po wyrzuceniu z wojska kluczowych generałów, cały system się załamał. W samym Sztabie Generalnym wymieniono około 90 proc. oficerów. To paraliżowanie naszego państwa.

Wojska Obrony Terytorialnej powinny zostać w obecnym kształcie?

Myślę, że w polskim systemie jest miejsce dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Ale te wojska muszą służyć konkretnym celom, jak na przykład Gwardia Narodowa w USA. Trzeba docenić patriotyzm młodych ludzi, którzy chcą angażować się w sprawy obronności kraju. Tylko trzeba to robić z głową.

Czy jako prezydent RP upubliczniłby pan aneks do raportu WSI?

Nie. Przypomnę, że nawet Lech Kaczyński nie chciał upubliczniać tego aneksu. Tajemnice polskiego państwa powinno chronić.

Popiera pan kurs polityki zagranicznej obecnego rządu skupionego na Stanach Zjednoczonych?

USA są gwarantem bezpieczeństwa światowego, dla nas również w Europie. Uważam, że potrzebne jest mocniejsze zaangażowanie NATO. W przeciwieństwie do dzisiaj rządzących, podkreślałbym także rolę Unii Europejskiej w polityce obronnej. Poza USA konieczne jest otwarcie się na naszych sojuszników europejskich.

Jako prezydent zabiegałby pan o ocieplenie relacji z Rosją?

Dziś Rosja nie jest odpowiedzialnym uczestnikiem stosunków międzynarodowych. Bardzo dobrze, że UE i NATO prowadzą twardą i pryncypialną politykę wobec Rosji. Nie ma innej drogi.

Wystąpiłby pan jako prezydent o zwrot wraku i czarnych skrzynek?

Rząd PiS obiecywał, że będzie w tej kwestii skuteczniejszy niż ktokolwiek. Niestety skończyło się na pohukiwaniu.

Czy nie ma pan poczucie, że deklarując, że będąc prezydentem RP będzie pan namawiał prezydenta Warszawy, żeby w stolicy powstała ulica Lecha Kaczyńskiego, naraził się pana na śmieszność?

Dlaczego? Mówię dokładnie to samo od kiedy zostałem prezydentem Warszawy. Jak skończy się maraton wyborczy, wystąpię z inicjatywą nadania jednej z warszawskich ulic imienia Lecha Kaczyńskiego.

Wcześniej mówił pan, że po wyborach parlamentarnych.

Mówiłem, że powinno to nastąpić po maratonie wyborczym. Sprawa jest na tyle poważna, że nie powinna być wrzucana w machinę kampanii wyborczej. Lecha Kaczyński zasługuje na warszawską ulicę w godnym miejscu.

—współpraca Ada Michalak

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA