fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Prezydent Duda wciąż bez sztabu wyborczego

Andrzej Duda do dziś nie przedstawił składu swojego sztabu
Fotorzepa, Robert Gardziński
Napięcie w obozie Zjednoczonej Prawicy w sprawie składu sztabu Andrzeja Dudy.

Po ubiegłotygodniowej konwencji politycy PiS zapowiadają na najbliższe dni tylko prezentację sztabu. Ma się to stać już w tym tygodniu.

W poniedziałek politycy zarówno z PiS, jak i z zaplecza prezydenta Andrzeja Dudy byli dość oszczędni w przekazywaniu szczegółów kampanii prezydenta. Nie został nawet ogłoszony jego sztab, a informacja o tym, że za sprawy organizacyjne będzie odpowiadał europoseł Joachim Brudziński, a programowe – europosłanka Beata Szydło, nadal nie ma oficjalnego charakteru.

Czytaj także: Zacałowany prezydent

Portal Wirtualna Polska informuje, że w połowie tygodnia w Warszawie zostanie otwarta dla wolontariuszy siedziba sztabu, wtedy też opinia publiczna ma poznać jego liderów. W 2015 roku, do którego kampania prezydenta Dudy jest i będzie porównywana, skład sztabu był znany przed konwencją „startową" prezydenta.

Nie będzie prostego powrotu do 2015 r.

„Rzeczpospolita" już w ubiegłym tygodniu informowała o napięciach między różnymi ośrodkami w ramach obozu rządzącego na tle sztabu i jego składu oraz podziału ról.

Napięcia i nieporozumienia wynikają między innymi z sytuacji, w której – inaczej niż w 2015 r. – funkcjonuje odrębny ośrodek prezydencki. To sprawia, że wewnętrznie nie ma prostego powrotu do tego, co było w 2015 czy nawet 2018, czy 2019 roku. Wcześniej politycy PiS deklarowali, że wraz ze startem kampanii czy nawet ogłoszeniem terminu wyborów skład zostanie od razu ogłoszony. Dwa dni po konwencji inaugurującej nadal go jednak nie znamy. Przez kilka tygodni odbywały się zresztą „koordynujące" spotkania z udziałem przedstawicieli PiS, Pałacu Prezydenckiego i Nowogrodzkiej oraz rozmowy na najwyższym szczeblu. A sprawę zaczynają dostrzegać już media. W poniedziałek, po przygotowanej za duże środki, dobrze ocenianej wewnętrznie konwencji, media szukają innych tematów – np. tygodnik „Do Rzeczy" pisze o „trudnym procesie powoływania sztabu".

Od gestu Lichockiej odcinają się politycy Zjednoczonej Prawicy. – Obóz Zjednoczonej Prawicy słynął z tego, że pewne granice nie są przekraczane. Sejm nie jest miejscem na takie gesty – powiedziała w poniedziałek minister rozwoju Jadwiga Emilewicz z Porozumienia.

Już w ubiegłym tygodniu nasi rozmówcy z PiS sygnalizowali, że największym wyzwaniem w trakcie formowania zaplecza kampanii było powołanie rzecznika – osoby odpowiedzialnej za komunikację. Wszystkie ośrodki władzy mają swoich rzeczników i metody komunikacji, co powoduje, że w ostatnich dniach o kampanii Dudy mówili wszyscy – i każdy na swój sposób. Teraz ma się to zmienić, a jedna osoba ma odpowiadać za komunikację całej kampanii. Jak słyszymy, decyzja o obsadzeniu tej newralgicznej funkcji już zapadła.

W poniedziałek o tym, że skład sztabu poznamy w tym tygodniu, poinformował wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. Jednocześnie rano w RMF wicerzecznik PiS Radosław Fogiel mówił, że być może w najbliższym czasie poznamy pierwsze programowe deklaracje Andrzeja Dudy. W poniedziałek w Krakowie europosłanka Beata Szydło oficjalnie zainaugurowała zbieranie podpisów pod kandydaturą Andrzeja Dudy.

Opozycja nie śpi

To jest o tyle istotne, że opozycja próbuje kontratakować. I to na dwóch polach: onkologii oraz samego gestu posłanki Lichockiej. W poniedziałek kandydatka KO Małgorzata Kidawa-Błońska zaapelowała wprost do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie ustawy o rekompensacie dla TVP. – Panie prezydencie, ja żądam, żeby pan zawetował tę ustawę. Niech pan ma odwagę i powie ludziom, że są najważniejsi – powiedziała Kidawa-Błońska w trakcie wizyty w Płocku. – Jeżeli pan jest taki dobry, to wygra pan te wybory bez telewizji publicznej – dodała. KO szykuje się do własnej konwencji, która odbędzie się 29 lutego w Warszawie.

Kandydaci szukają też nowych tematów w kampanii. W poniedziałek „tydzień tematyczny" dotyczący edukacji zainaugurował Władysław Kosiniak-Kamysz, który w Krakowie mówił o swoich pomysłach dotyczących szkolnictwa. – Problem finansowania polskiej oświaty musi się skończyć. Dziś rząd próbuje przerzucić odpowiedzialność na samorządy. Ja mówię wprost: 100 proc. finansowania pensji nauczycieli z budżetu państwa. Trzeba przywrócić godność zawodu nauczyciela – powiedział. Sztabowcy ludowców deklarują, że każdy tydzień w kampanii Kosiniaka-Kamysza będzie poświęcony odrębnemu zagadnieniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA