fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Pakiety wyborcze wrzucą nam przez płot?

AdobeStock
Pakiety do głosowania będą mogły być wtykane pod drzwi albo przerzucane przez płot, niektórzy wyborcy dostaną je dwukrotnie, w głosowaniu bez problemu będzie można podszyć się choćby pod prezydenta, a komisje wyborcze nie wyrobią się z nadmiarem pracy – to tylko kilka tez opinii o głosowaniu korespondencyjnym, którą do Senatu wysłała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jako pierwsza opisuje ją „Rzeczpospolita”.

W Senacie trwają konsultacje uchwalonej przez Sejm ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. Miażdżącą opinię wysłał już Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. „Stwierdzamy, że w aktualnej sytuacji epidemiologicznej związanej z pandemią COVID-19 ustawa w przedstawionej formie nie zapewnia ochrony przed zakażeniem SARS-CoV-2 zarówno członkom obwodowych komisji wyborczych, osobom głosującym, jak i zapewniającym obsługę techniczną wyborów” – napisali epidemiolodzy i zakaźnicy.

Opinia Helińskiej Fundacji Praw Człowieka jest kolejną o równie negatywnym przesłaniu. Jako pierwsza opisuje ją „Rzeczpospolita”.

HFPC, podobnie do Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, twierdzi, że wybory korespondencyjne mogą nieść ze sobą ryzyka zdrowotne. „Przygotowanie, dystrybucja oraz zbieranie pakietów wyborczych mogą okazać się równie łatwym sposobem transmisji choroby, co wizyta w lokalu wyborczym. Na stosunkowo długi okres utrzymywania się patogenów wirusa COVID-19 na powierzchni przedmiotów wskazują badania naukowe. Zgodnie z ich wynikami patogeny wirusa wykrywalne były na powierzchniach kartonowych nawet po 72 godzinach od ich zaaplikowania. O tym zaś, jak groźne konsekwencje zdrowotne może nieść przenoszenie się patogenów wirusa za pośrednictwem papieru, świadczy przykład z Afganistanu, w którym drogą tą zaraziło się ponad 20 osób mających kontakt z dokumentem pochodzącym od osoby zakażonej” – pisze Helińska Fundacja Praw Człowieka.

Szczegółowo analizuje też sposób przeprowadzenia wyborów. Zdaniem fundacji spore kontrowersje może budzić sposób doręczania pakietów wyborczych. Zauważa, że ustawa nie przewiduje wymogu doręczenia pakietów do rąk własnych wyborców, co rodzi „znaczne ryzyko kradzieży, ukrycia, zniszczenia czy też wypełnienia pakietów wyborczych w zastępstwie uprawnionego wyborcy”

Jej zdaniem wyjątkowe wątpliwości budzi też to, że pakiety będą mogły być doręczone bez wymogu wrzucenia do skrzynki pocztowej. „W praktyce więc skutecznym sposobem doręczenia pakietu może być, zdaniem ustawodawcy, przerzucenie pakietów przez płot, wetknięcie w drzwi czy furtkę. W praktyce więc pakiety wyborcze chronione będą słabiej niż jakakolwiek przesyłka odbierana za pomocą tzw. paczkomatu” – pisze fundacja.

Co więcej, jej zdaniem do niektórych wyborców pakiety do głosowania trafią dwukrotnie. Jak to możliwe? „Ustawa nie uchyla przepisów Kodeksu wyborczego określających zasady tworzenia spisu wyborców w zakładach leczniczych, domach opieki czy zakładach karnych. Zgodnie z art. 29 § 1 k.w. spis wyborców w tego rodzaju jednostkach sporządza się na podstawie wykazów osób, które będą w nich przebywać w dniu wyborów. Teoretycznie więc osoba przyjęta do jednostki penitencjarnej powinna również w niej otrzymać pakiet wyborczy. Rodzi się jednak oczywiste pytanie o to, co stanie się z pakietem wyborczym wysłanym na jej pierwotny adres? Wątpliwości tej ustawa nie rozwiewa” – brzmi fragment opinii.

HFPC, podobnie jak wielu innych ekspertów, zwraca uwagę na problemy związane z tym, że część wyborców nie przebywa pod adresem zamieszkania. Zauważa też, że trudne może okazać się dopisanie do spisu wyborców.

To jednak nic wobec problemów dotyczących głosowania za granicą. Jak zauważa fundacja, wyborcy będą zobligowani do zgłoszenia właściwemu konsulowi zamiaru głosowania w terminie do 14 dni przed dniem wyborów. Problem w tym, że ten termin upłynie, zanim ustawa, nad którą pracuje właśnie Senat, wejdzie w życie. HFPC zwraca też uwagę na kolejny bubel w procedowanych właśnie przepisach. Wynika z nich, że każda osoba, która wyrazi chęć głosowania za granicą, zobligowana będzie do przedłożenia konsulowi numeru ważnego paszportu. Problem w tym, że nie każda osoba przebywająca za granicą posiada paszport, bo niektóre wyjechały na podstawie dowodu osobistego.

Omawiając samo głosowanie, Helsińska Fundacja Praw Człowieka zauważa, że łatwo będzie można oddać głos za kogoś innego. Posługuje się tutaj przykładem prezydenta Andrzeja Dudy. „Wyborca, który zdecyduje się skorzystać ze swego głosu, będzie zobowiązany do podpisania oświadczenia o osobistym tajnym głosowaniu, wpisania swego imienia i nazwiska oraz numeru PESEL. Oświadczenie to następnie wyborca powinien włożyć do koperty zwrotnej wraz z oddanym głosem umieszczonym w kopercie na głos.(…) Zakres danych wymaganych w tej sytuacji przez ustawodawcę jest relatywnie niewielki. Dostęp do danych Krajowego Rejestru Sądowego czy Ksiąg Wieczystych pozwala na łatwe ustalenie takich danych dla milionów obywateli Polski, w tym chociażby Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. W rezultacie możliwe jest, że ktoś wpisze w odpowiednie oświadczenie dane Prezydenta RP i zagłosuje za niego. O ile głos ten zostanie wcześniej wyjęty ze specjalnej skrzynki oddawczej i odnotowany w spisie wyborców, głos faktycznie oddany przez Prezydenta RP będzie musiał być uznany za nieważny” – pisze HFPC.

Zauważa też, że część pakietów listonosze będą mogli teoretycznie przekazać oszustom, chcącym zmanipulować wynik wyborów. „Brak wykazu osób, którym te pakiety doręczono, powoduje, że osoby je dystrybuujące mogą nie doręczyć części z pakietów i opatrzeć je danymi osób, do których powinny one trafić. Możliwa jest też sytuacja, w której część z pakietów zostanie podjęta i wykorzystana przez osoby trzecie” – brzmi fragment opinii.

HFPC gromi też pomysł powoływania nowego rodzaju komisji – gminnych obwodowych komisji wyborczych. Ustawa przewiduje, że każdej gminie powstanie jedna taka komisja za wyjątkiem Warszawy, gdzie powstaną komisje dzielnicowe. Zdaniem HFPC mocno kontrowersyjna jest liczebność takich komisji – do 45 osób. Według fundacji to znacznie za mało.

Wylicza, że np. w Łodzi, gdzie w ostatnich wyborach parlamentarnych zagłosowało 415 tys. wyborców, członkowie komisji będą potrzebowali niemal 40 godzin nieprzerwanej pracy na samo przeniesienie oddanych korespondencyjnie głosów do urn wyborczych. Potem dopiero będą mogli zabrać się za ich liczenie. „Niska liczba członków komisji w porównaniu do liczby potencjalnie głosujących może także stanowić zagrożenie dla terminowego ogłoszenia wyników wyborów” – ostrzega Helińska Fundacja Praw Człowieka.

Podsumowując swoją opinię HFPC pisze, że „przyjęta przez Sejm ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. pełna jest luk, nieścisłości i błędów”.

„Upór przy organizowaniu wyborów prezydenckich w takich warunkach może skończyć się tylko w jeden sposób. Wyborczą kompromitacją. Aktem powszechnie kontestowanym i krytykowanym. Wyborami, które prawdziwe wybory przypominać będą jedynie z nazwy” – brzmią ostatnie słowa opinii.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA