fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

W kampanii stawka dużo większa niż mandaty

Fotorzepa, Robert Wójcik
Od tego, jak zakończy się rywalizacja między politykami na listach w Koalicji Europejskiej, może zależeć kształt opozycji jesienią. W Zjednoczonej Prawicy wynik bratobójczych starć będzie miał wewnętrzne znaczenie.

Politycy opozycji lubią powtarzać, że w historii polskiej polityki nie było jeszcze takiego projektu jak Koalicja Europejska. Łączącego tak różne partie na jednej liście. To sprawia też, że wielu polityków, z którymi rozmawialiśmy, nie jest jednak w stanie przewidzieć, jaki wynik zdobędzie ten projekt i jak zakończą się rywalizacje między kandydatami w różnych okręgach. Zwłaszcza dla PSL wyniki tych starć mogą być decydujące, jeśli chodzi o pozostanie w Koalicji Europejskiej jesienią. Obecnie PSL ma cztery mandaty. Miejsca dla partii Władysława Kosiniaka-Kamysza są dobre, ale same miejsca jeszcze niczego nie gwarantują. Ludowcy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Tak jak Schetyna.

Dlatego ważne dla całej polskiej polityki starcie toczy się między Krzysztofem Hetmanem z PSL, „jedynką" KE w okręgu lubelskim, z Joanną Muchą, „dwójką" z PO w tym samym okręgu. Sztab Hetmana przygotował już cztery internetowe spoty wyborcze, w których PiS był na celowniku. Na korzyść Muchy działa jej wysoka rozpoznawalność i popularność w samym Lublinie. Hetman będzie za to nadrabiał poparciem w elektoracie poza dużymi ośrodkami. Wymierzone w PiS spoty Hetmana celują w elektorat anty-PiS w okręgu. Możliwe też, że głosy PO rozbiją się między Muchę a kandydującego z tego samego okręgu Włodzimierza Karpińskiego. – Proszę wskazać okręg, gdzie wyborców PSL jest więcej niż wyborców Platformy – pyta nas retorycznie jeden z głównych strategów PiS, który przewiduje, że PSL będzie miało w tych wyborach duże kłopoty z utrzymaniem obecnej liczby czterech eurodeputowanych.

Kluczowa rozgrywka jest też na Podkarpaciu. Tam „jedynką" został europoseł PSL Czesław Siekierski. Ma jednak mocną konkurencję. Na drugim miejscu jest Krystyna Skowrońska, posłanka PO. Na dziesiątym obecna europosłanka Elżbieta Łukaciejewska. I to dla niej był największy aplauz na sobotniej konwencji Koalicji Europejskiej w Rzeszowie. PSL w tej kampanii wyraźnie próbuje sięgnąć do wyborców nieco bardziej konserwatywnych. Np. we wtorek pod patronatem prezesa PSL odbędzie się konferencja w Warszawie o chrześcijańskiej demokracji z udziałem Ludwika Dorna, Aleksandra Halla i polityków PSL. Kosiniak-Kamysz w swoich przemówieniach stale odwołuje się do dziedzictwa Jana Pawła II.

Dla samej Platformy bardzo ważne jest starcie Bartosza Arłukowicza z Bogusławem Liberadzkim w okręgu zachodniopomorskim. „Jedynka" dla Liberadzkiego była jednym z najważniejszych punktów zapalnych przy tworzeniu Koalicji i wywołała w partii ogromne niezadowolenie. Dla PO ważne będzie też, jak poradzi sobie Ewa Kopacz w Wielkopolsce (pierwotnie miała startować z zupełnie innego okręgu) w starciu z Leszkiem Millerem. Niektórzy w PO wprost liczą na słabe wyniki kandydatów Sojuszu. Tak samo jest w woj. śląskim, gdzie dwójką jest Marek Bałt, a dalsze miejsca zajmują znani politycy PO. Ważne z symbolicznego punktu widzenia jest też – jak wynika z naszych rozmów – starcie Magdaleny Adamowicz z Jarosławem Wałęsą o drugi mandat na Pomorzu i rywalizacja o drugie miejsce w Warszawie. „Jedynką" jest tam Włodzimierz Cimoszewicz. Napięcie w Platformie jest mocno wyczuwalne. – Pewności, jak zadziała Koalicja, nie ma nikt. W tym sam Schetyna – komentuje nasz rozmówca z partii.

W Zjednoczonej Prawicy rywalizacja na listach i jej wynik zmieni nieco układ sił wewnątrz, ale nie będzie miała takiego wpływu na jesień jak w przypadku Koalicji. – Teraz obowiązuje przekonanie, że potrzebna jest jedność wewnętrzna i wygaszenie sporów – mówi nasz rozmówca ze środka Zjednoczonej Prawicy.

To nie znaczy, że brakuje ciekawych pojedynków. Jednym z nich jest starcie Elżbiety Kruk z Beatą Mazurek w okręgu lubelskim, podobnie jak Jarosława Sellina z Anną Fotygą na Pomorzu oraz Karola Karskiego z Krzysztofem Jurgielem na Podlasiu. Wyniki tych starć będą rzutować przede wszystkim na nowy układ sił w partii po wyborach. W Zjednoczonej Prawicy mandaty wezmą też niemal na pewno politycy z Solidarnej Polski i Porozumienia, jak Beata Kempa, Patryk Jaki czy Adam Bielan. – Prezes na zamkniętym spotkaniu przestrzegał przed nadmierną rywalizacją i mówił, że kolejność na listach jest dobrze przemyślana – przypomina nasz informator z Nowogrodzkiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA