fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

IPN do władz Warszawy: Nie przywracajcie symboli zniewolenia

Fotorzepa, Radek Pasterski
- W poczuciu obywatelskiej odpowiedzialności, niezależnie od bieżących sporów politycznych, nowe władze samorządowe Warszawy powinny odstąpić od procedury przywracania już zmienionych nazw symbolizujących lub propagujących komunizm – prosi Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Apel IPN to jego reakcja na wyrok NSA, który w czwartek uchylił decyzję wojewody mazowieckiego w sprawie dekomunizacji ponad 40 ulic w stolicy, w tym m.in. al. Armii Ludowej, której nowym patronem został prezydent Lech Kaczyński.

Z szacunku do historii Polski

Instytut w swoim apelu zwraca uwagę, że zdekomunizowane w ubiegłym roku nazwy ulic „były wyrazem hołdu dla ludzi i organizacji, które działały na rzecz zniewolenia Polski, przeciw jej niepodległości i przeciw wolności jej obywateli. Ich przywrócenie będzie działaniem nieprzystającym do szacunku dla ojczystej historii – szczególnie bolesnym w roku obchodów stulecia odrodzenia Państwa Polskiego".

-  Wciąż jest możliwość na przyjęcie najprostszych procedur, które uchronią stolicę przed wydawaniem środków publicznych na przywracanie nazw symbolizujących komunistyczne zniewolenie Polski a w wielu wypadkach symbolizujących także zbrodnie i nieprawości okresu stalinizmu. Należy przy tym podkreślić, że również Naczelny Sąd Administracyjny nie zaprzeczył, że wśród uchylonych zarządzeń zastępczych wojewody są nazwy, które „w sposób oczywisty symbolizują lub propagują komunizm" – podkreśla IPN.

Przypomina, że „ustawa z dnia 1 kwietnia 2016 roku o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej w odniesieniu do nazw ulic i placów była uchwalona niemal jednogłośnie".

"Połączyła w ten sposób wszystkie ugrupowania polityczne Sejmu Rzeczypospolitej we wspólnej trosce o godność i szacunek dla pamięci narodowej oraz ofiar totalitaryzmów: sowieckiego komunizmu i niemieckiego narodowego socjalizmu, wyrażając w ten sposób chęć usunięcia z polskich ulic i placów pozostałości komunistycznej propagandy" – zauważa IPN.

Instytut zwraca uwagę, że „do wskazania nazw podlegających zmianie został wyznaczony Instytut Pamięci Narodowej, a  ustawa zobowiązywała jedynie do wskazania w opiniach nazw, które nie wypełniają norm ustawowych.

W pierwszym okresie realizacji nowych przepisów zaangażowani pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej dokonali przeglądu prawie dwustu siedemdziesięciu tysięcy nazw ulic, placów i skwerów w całym kraju w celu wytypowania nazw niezgodnych z zapisami ustawy i podlegających zmianie.

"W tym czasie udzielono ponad tysiąca odpowiedzi na pytania dotyczące ustawy, poszczególnych patronów i zasad postępowania Instytutu w różnych problematycznych przypadkach. Udzielano licznych wyjaśnień dotyczących postaci historycznych i struktur organizacyjnych. Przeprowadzono tysiące kwerend archiwalnych i poszukiwań w przypadkach kiedy samorządy miały szczątkowe wiadomości lub nie miały żadnych informacji, kim byli niektórzy ludzie upamiętnieni w nazwach ulic i stawiani w ten sposób za wzór do naśladowania" – wspomina IPN.

Ponad 2 tys.ulic z nowymi nazwami

Na stronach internetowych Instytutu pojawiły się komplementarne informacje dla mieszkańców i samorządów na temat zasad działania tzw. ustawy dekomunizacyjnej i jej celów. Zamieszczono tam m.in. 157 przykładowych not historycznych, a pracownicy Instytutu w licznych przypadkach prostowali również błędne skojarzenia z systemem komunistycznym (tłumaczono m.in. że niepodległościową organizacją były Bataliony Chłopskie, wyjaśniano kim naprawdę byli zasłużeni dla niepodległości Stefan Okrzeja czy Jarosław Dąbrowski).

Historycy IPN brali udział w szeregi konferencji regionalnych podczas których udzielano bezpośrednich informacji samorządom (Gdańsk, Poznań, Lublin, Białystok), a do poszczególnych wojewodów wysyłano wstępne zestawienia tabelaryczne nazw ulic, które będą podlegać zmianom. Traktowano je jako podstawowy punkt odniesienia do dalszej weryfikacji.

- Nawet niewielkie gminy korzystały w ten sposób z możliwości jakie dawała ustawa niwelująca obciążenia mieszkańców związane ze zmianami. Przykładem może być gmina Łubnice (woj. łódzkie), gdzie jeszcze w roku 2017 istniała nie tylko ul. K. Świerczewskiego i Aleksandra Zawadzkiego ale także ul. Feliksa Dzierżyńskiego –przypomina IPN.

Dodaje, że dzięki temu władze gminy Łubnice w kilku miejscowościach zmieniły nazwy ulicy F. Dzierżyńskiego, dwóch ulic Gen. K. Świerczewskiego, ul. A. Zawadzkiego, ul. Hanki Sawickiej, ul. 22 Lipca.

W całym kraju do dzisiaj – jak zauważa Instytut –zmieniono całkowicie lub zmieniono ich charakter poprzez zlikwidowanie odniesień do systemu totalitarnego, co najmniej dwóm tysiącom dwustu nazwom ulic.

"To świadczy o tym, że cele ustawy w znacznym stopniu zostały osiągnięte w różnych regionach kraju, stając się zarazem okazją do działań edukacyjnych i przypomnienia wartości, jakie niesie szacunek dla Ojczystej historii" – twierdzi Instytut.

Nie dla hołdu wobec tych, którzy działali przeciw wolności Polski

Zdarza, że niemal całość działań związanych z wydawaniem opinii w ramach dekomunizacji– z wyjątkiem opinii w sprawie Warszawy – koordynowała grupa pracowników IPN w Krakowie.

- Z zasady opinie były indywidualne – dotyczyły każdej nazwy oddzielnie.Były wyposażone w różnej wielkości opisy historyczne uzasadniające charakter poszczególnych nazw i ich niezgodność z ustawą. W ramach tych działań Instytut przygotował tysiąc piętnaście opinii, stanowiących oficjalne odpowiedzi na zapytania wojewodów – wylicza IPN.

Zdradza, że w Warszawie w drodze wyjątku umieszczono listę tabelaryczną w postaci opinii zbiorczej, orz w takiej formie wskazano nazwy niezgodne z zapisami ustawy co wyczerpywało procedurę.

IPN zauważa, że tylko niektóre gminy postanowiły zwrócić się do sądu o uchylenie zmiany niezgodnych z ustawą nazw ku czci patronów symbolizujących bądź propagujących systemy totalitarne.

- NSA wydając w dniu 7 grudnia wyrok w odniesieniu nazw zmienionych na terenie Warszawy, jako do niezgodnych z ustawą, zaznaczył, że niezależnie do faktu symbolizowania przez nie lub propagowania komunizmu podstawą uchylenia zarządzeń zastępczych wojewody jest uznanie opinii IPN za zbyt lakonicznie stwierdzającą, że nazwy są niezgodne z przepisami – zauważa Instytut.

Podkreśla, że praktyka orzekania w innych wypadkach pokazuje, że również opinie szczegółowe i rozbudowane nie chroniły przed orzeczeniami negatywnymi dla zarządzeń zastępczych wojewodów, a zdarzało się, że orzeczenia sądowe były w odniesieniu do tych samych nazw ulic w różnych miejscach zasadniczo ze sobą sprzeczne.

"Niepodległe państwo w sposób oczywisty powinno chronić obywateli przed wyrazami publicznego hołdu dla tych, którzy w suwerennej II RP działali przeciw wolności Polski na rzecz systemów totalitarnych oraz tych, którzy po 1939 roku stanęli po stronie narzuconej Polsce zbrodniczej władzy, stając się w różnych formach narzędziami zniewolenia społeczeństwa" – uważa IPN.

I apeluje do władz Miasta Stołecznego Warszawy, aby – przez wzgląd na ojczystą historię, przelaną na ulicach miasta krew w walce o wolną i niepodległą Polskę, w imię szacunku dla Godła i barw narodowych – nie przywracały symboli zniewolenia.

Co na ten apel władze Warszawy? Stołeczny ratusz nie chce się wypowiadać na ten temat, odsyła do Rady Warszawy, do której kompetencji należy m.in. nadawanie nazw ulic. – Każdy obywatel powinien szanować wyroki   sądu. Dziwi mnie, że IPN nawołuje do ich nieszanowania - mówi nam Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca Rady Warszawy z PO. Platforma w 60-osobowej radzie miasta ma samodzielną większość.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA