fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Niełatwo o polskie obywatelstwo dla Izraelczyka

shutterstock
Sprawa o potwierdzenie posiadania obywatelstwa polskiego przez obywatela Izraela pokazuje skalę trudności w rozpatrywaniu takich wniosków.

Na brak dokumentów utraconych podczas Holokaustu nakładają się archaiczne przepisy stosowanej do spraw z przeszłości ustawy z 1920 r. o obywatelstwie Państwa Polskiego, która rozróżniała dzieci ślubne – nabywające obywatelstwo ojca, i dzieci nieślubne – nabywające obywatelstwo matki.

Autor wniosku do wojewody mazowieckiego o stwierdzenie posiadania obywatelstwa polskiego, urodzony w 1946 r. w Niemczech, mieszka obecnie w Izraelu i legitymuje się paszportem izraelskim. Wojewoda nie kwestionował, że ojciec wnioskodawcy był obywatelem polskim. Mimo to załatwił wniosek odmownie, a jego decyzję podtrzymał minister spraw wewnętrznych i administracji.

Zgodnie z obowiązującą ustawą z 2009 r. o obywatelstwie polskim osoba występująca z wnioskiem o potwierdzenie posiadania obywatelstwa polskiego, jest bowiem obowiązana dołączyć dokumenty potwierdzające dane i informacje zawarte we wniosku, chyba że ich uzyskanie napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody. W ocenie obu organów administracji wnioskodawca takich dokumentów nie przedstawił, a dodatkowe postępowanie wyjaśniające również ich nie przyniosło. Wobec tego ów wymóg nie został spełniony.

Wróćmy jednak do ustawy z 1920 r., z której wynikał obowiązek ustalenia, czy wnioskodawca był dzieckiem ślubnym czy nieślubnym. Czy więc jego rodzice byli małżeństwem przed jego urodzeniem, co oznaczałoby, że ma obywatelstwo po ojcu? Czy może żyli bez ślubu, a matka, jak twierdził wojewoda, nie posiadała polskiego obywatelstwa, wobec czego nie miał go również wnioskodawca?

Na archaiczne przepisy nakładała się bowiem historyczna przeszłość, w której ginęli ludzie i dokumenty, a zachowane wydawały się niewystarczające bądź nieprzekonujące. Nie odnaleziono, mimo poszukiwań w archiwum Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie, aktu małżeństwa rodziców wnioskodawcy, które miało być zawarte „około roku 1935", ani aktów stanu cywilnego trójki jego rodzeństwa. Nie wystarczyło pismo Żydowskiego Instytutu Historycznego, wskazujące na figurowanie matki wnioskodawcy w karcie rejestracyjnej z „Wykazu alfabetycznego ocalałych Żydów w Polsce" pod nazwiskiem ojca. Nie uwierzono w jej polskie obywatelstwo, gdyż nie została wymieniona w imiennym wykazie repatriantów z maja 1946 r. Nie uznano za wiarygodny dowodu z niemieckiego aktu urodzenia wnioskodawcy, w którym figurowali oboje rodzice, ponieważ został sporządzony na podstawie oświadczenia. Toteż wojewoda, a następnie minister spraw wewnętrznych i administracji stwierdzili, że „wnioskodawca nie był dzieckiem ślubnym i nie zostało wykazane posiadanie obywatelstwa polskiego przez matkę, a tym samym wnioskodawca nie nabył obywatelstwa polskiego".

Były jednak również sądy, z których pierwszy – Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie – uchylił obie decyzje, a Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną ministra spraw wewnętrznych i administracji.

NSA stwierdził, że wspomniana ocena jest przedwczesna, a postępowanie wyjaśniające trzeba uzupełnić. Nie jest bowiem kwestionowane, że ojciec wnioskodawcy nie utracił obywatelstwa polskiego, a nie wiadomo dlaczego uznano, że matka go nie miała. Przedwcześnie stwierdzono, że nie istnieje akt małżeński jego rodziców, nie sięgnięto po akt zgonu ojca, w którym być może byłyby dane dotyczące współmałżonka – wytknął NSA. Uszło też uwagi, że wnioskodawca miał co najmniej troje rodzeństwa, a odnalezienie ich aktów stanu cywilnego mogłoby również przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, która wraca teraz do wojewody mazowieckiego.

Sygn. akt: II OSK 1233/16

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA