fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Wynagrodzenie biegłych sądowych

shutterstock
Ustalając wynagrodzenie, należy spojrzeć na inne sektory, w których ci sami eksperci (fachowcy) mogą zarabiać znacznie więcej.

Jednolity tekst rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 24 kwietnia 2013 r. w sprawie określenia stawek wynagrodzenia biegłych, taryf zryczałtowanych oraz sposobu dokumentowania wydatków niezbędnych do wydania opinii w postępowaniu karnym, z uwzględnieniem zmian, jest podstawą wypłaty wynagrodzenia biegłym za wykonaną opinię.

Wysokość stawek

Stawka wynagrodzenia biegłych powołanych przez sąd lub organ postępowania przygotowawczego za każdą rozpoczętą godzinę pracy, zwana dalej stawką, wynosi – w zależności od stopnia złożoności problemu będącego przedmiotem opinii oraz warunków, w jakich opracowano opinię – od 1,28 proc. do 1,81 proc. kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, której wysokość określa ustawa budżetowa, zwanej dalej kwotą bazową. § 3. 1. Dla biegłych posiadających tytuł naukowy profesora lub tytuł profesora sztuki stawka wynosi 3,93 proc. 2. Dla biegłych posiadających stopień naukowy doktora habilitowanego lub stopień doktora habilitowanego sztuki stawka wynosi 3,08 proc. 3. Dla biegłych posiadających stopień naukowy doktora lub stopień doktora sztuki stawka wynosi 2,55 proc. § 3a. 1) Dla biegłego, który w zakresie posiadanych wiadomości specjalnych wykonuje działalność zawodową lub naukowo-badawczą za granicą, jeżeli przemawiają za tym szczególne okoliczności, w tym dobro prowadzonego postępowania, stawka może być podwyższona nie więcej niż do 95 proc. kwoty bazowej.

Obowiązująca dziś kwota bazowa wynosi 1789,42 zł. Reasumując, wyrażone procentowo stawki wynagrodzenia biegłego w relacji do podanej obowiązującej kwoty bazowej dają przedział wynagrodzenia biegłego za godzinę pracy, który dla magistra waha się od 22,00 do 32,39 zł.

Iluzoryczna próba „poprawy" przepisów

Warto zwrócić uwagę na ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego związany z wynagradzaniem biegłych – TK orzekł, iż m.in. § 2 rozporządzenia ministra sprawiedliwości o wynagrodzeniu biegłych sądowych jest niezgodny z konstytucją.

Sprawa (sygn. akt SK 4/17) dotyczyła § 2 i 4 rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 24 kwietnia 2013 r. w sprawie określenia stawek wynagrodzenia biegłych, taryf zryczałtowanych oraz sposobu dokumentowania wydatków niezbędnych do wydania opinii w postępowaniu karnym. Pierwszy z przepisów określa, na jakich przesłankach mają się opierać organy państwa podczas określania wynagrodzenia biegłych. Drugi wskazuje okoliczności uzasadniające podniesienie takiej stawki o kolejne 50 proc. Jednym tych wymogów jest, aby biegły wcześniej pełnił funkcję stałego biegłego sądowego przez przynajmniej jedną kadencję.

Oba przepisy zostały uznane przez TK za niezgodne z konstytucją, w szczególności z zasadą ochrony praw majątkowych, zasadą równości oraz regułami wydawania rozporządzeń. Trybunał stwierdził, że określając katalog przesłanek w § 2 rozporządzenia, minister sprawiedliwości pominął pewne przesłanki, do których uwzględnienia zobowiązywała go delegacja ustawowa (art. 618f kodeksu postępowania karnego). Minister nie uwzględnił w szczególności nakładu pracy biegłego jako mającego wpływ na wysokość wynagrodzenia.

Co uczynił zatem ustawodawca? W kolejnym przepisie dodał § 2a w brzmieniu: „Stawka wynagrodzenia biegłych powołanych przez sąd lub organ postępowania przygotowawczego za każdą rozpoczętą godzinę pracy, zwana dalej stawką, wynosi – w zależności od stopnia złożoności problemu będącego przedmiotem opinii, nakładu pracy oraz warunków, w jakich opracowano opinię – od 1,28 proc. do 1,81 proc. kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, której wysokość określa ustawa budżetowa, zwanej dalej kwotą bazową".

Podczas marcowej konferencji w Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości w kwestii projektowanej ustawy o biegłych jak mantra powracał temat stawek biegłych. Jako jedną z głównych przyczyn niewydolności systemu funkcjonowania biegłych sądowych w wymiarze sprawiedliwości przywoływano zbyt niskie stawki. Uczestnicy spotkania wyraźnie podzielili się na dwa obozy reprezentujące skrajne podejście do tematu stawek. Jedni byli zwolennikami najpierw podniesienia jakości opinii sądowych, a dopiero później zreformowania wysokości stawek, inni optowali za radykalną zmianą stawek biegłych, a być może nawet zróżnicowaniem ich wysokości w zależności od specjalności, jaką reprezentują biegli.

Ustalając wysokość stawek, należy spojrzeć na inne sektory, w których ci sami eksperci (fachowcy) mogą zarabiać znacznie więcej. Wielu prelegentów podzieliło pogląd, iż jeśli nie uwzględnimy czynnika makroekonomicznego, będziemy w dalszym ciągu w wielu przypadkach skazani na słabych „fachowców", którzy nie potrafią funkcjonować w warunkach wolnej konkurencji.

W dyskusji w IWS sporo miejsca poświęcono tematowi stawek dla biegłych lekarzy i konieczności ich podniesienia. Wyższe stawki mają motywować lekarzy do przyjmowania zleceń z sądów i prokuratury i szybszego wykonywania opinii. Z drugiej strony podniesiono kwestię, iż „wzrost kosztów ekspertyz medycznych może ograniczyć obywatelom dostęp do sądów". Nie do końca zgodziłabym się z tą opinią. Inaczej bowiem jest w sprawach cywilnych, inaczej w karnych, a ponadto należy mieć na uwadze, iż w ostatecznym rozrachunku to sąd decyduje o „kosztach" postępowania. Ja osobiście przychylam się do stanowiska, że podniesienie stawki dla biegłych lekarzy jest dzisiaj koniecznością.

Bez względu jednak na to, którą z opcji należałoby wziąć za punkt wyjścia w pracach nad wynagradzaniem biegłych, należy bezdyskusyjnie przyjąć, że polityka wynagradzania biegłych powinna być transparentna, niepozostawiająca zbyt dużego marginesu do interpretacji. Stawki muszą być konkurencyjne, jeśli wymiar sprawiedliwości chce przyciągnąć kompetentnych biegłych. Słusznie zwraca uwagę prof. dr hab. Wojciech Branicki, iż „niskie stawki sprawiają, że zarobkowaniem w ten sposób zainteresowani są eksperci, którzy nie są w stanie realizować swoich ambicji zawodowych w inny sposób, a więc często są zwyczajnie słabymi fachowcami". Z tym poglądem zgadzam się w zupełności. Odbieram niemal każdego dnia zewsząd płynące informacje o niekompetencji biegłych lub nadużyciach związanych z pełnieniem funkcji biegłego.

Quasi-przetargi

W jednej z komend policji na Górnym Śląsku, zanim policjant powołał do prowadzonego przez siebie postępowania biegłego, na polecenie swoich przełożonych przeprowadził tzw. rozpoznanie rynku, quasi- -przetarg, pod kątem przewidywanych kosztów wykonania opinii oraz czasu koniecznego na badania. Jeden z biegłych zaproponował za wykonanie opinii 1 tys. zł i czas realizacji do miesiąca od dnia otrzymania akt do badań. Policjant w trakcie rozmowy poinformował biegłego, który zaoferował „najlepsze" warunki, o zakresie badań, a także ilości materiału dowodowego, który ma być przedmiotem analiz. Sprawa wydawała się prosta i oczywista, biegły otrzymał materiały do badań z terminem wykonania opinii w ciągu miesiąca i wysokością wynagrodzenia nie wyższą niż 1 tys. zł.

Finał sprawy był zaskakujący. Opinia została wykonana po roku, po licznych monitach i prośbach zleceniodawcy o zwrot materiałów wraz z opinią. A rachunek? No cóż, pewnie niejednego czytelnika wprawię w osłupienie. Rachunek wyniósł 10 tys. zł!

Zamiast miesiąca, jak deklarował biegły, wykonanie opinii trwało rok, zamiast 1 tys. zł kosztowała ona 10 tys. zł. Gdyby sprawa dotyczyła zwykłej umowy cywilnej pomiędzy osobami fizycznymi czy podmiotami gospodarczymi, nikt dbający o swoje interesy nie zapłaciłby takiej kwoty, a policja zapłaciła...

Nie wiadomo: śmiać się czy płakać? Nawet nie będąc biegłym sądowym, każdy z nas zdaje sobie sprawę z anomalii takiego zachowania, chorej relacji zleceniodawca–zleceniobiorca czy nawet ze skutecznej próby wyłudzenia.

Patologia tego przykładu rozpoczyna się już w chwili „zorganizowania" miniprzetargu dla biegłych, tzw. rozpoznania rynku. Wiele wątpliwości budzi sposób przeprowadzania tego rodzaju rozpoznania rynku. Nikt, absolutnie nikt nie ma pełnej kontroli nad tym sposobem zlecania/wybierania biegłych. Kontrowersje budzi już chociażby sam klucz, według którego policjanci robią wewnętrzne rozpoznanie, do kogo mają dzwonić, a do kogo nie. Czy dzwonią wyłącznie do „swoich" biegłych? Czy zlecanie opinii koledze zza biurka, który akurat jest biegłym, trąci patologią, czy jest to jeszcze norma? Takie i wiele innych pytań budzi obserwacja sposobu powoływania biegłych przez instytucje związane z wymiarem sprawiedliwości.

Stajnia Augiasza

Spotkałam się w swojej karierze z „rozpoznaniem rynku" dokonanym przez funkcjonariusza policji komendy w miejscowości W. Policjant rozpoznanie wykonał, a następnie rekomendował zasięgnięcie opinii wskazanych przez siebie biegłych. Sęk w tym, że jeden z rekomendowanych już nie żył. W tej samej notatce służbowej policjant jedną z biegłych wskazał jako najlepszą w tym rankingu – okazała się spokrewniona z owym policjantem...

„Rozpoznanie rynku" jak najbardziej,tylko że obecnie funkcjonujący system jest w wielu przypadkach źródłem patologii i nieprawidłowości. Taki miniprzetarg powinien być skierowany do wszystkich biegłych (danej specjalności), tak aby każdy mógł się wypowiedzieć i zaproponować własne warunki. Transparentność tego systemu jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania i powoływania biegłych. Kierowanie zapytania ofertowego tylko do wybranych w naturalny sposób ogranicza zaufanie do bezstronności organu zlecającego.

Pisząc o finansowaniu, sposobach powoływania, a także stawkach dla biegłych, nie można nie zauważyć całej gamy szczegółów, niuansów, zależności towarzyszących funkcjonowaniu szalenie skomplikowanego i złożonego systemu, który w oczywisty sposób szwankuje. Ewidentnie widoczna jest wadliwość stosowanych rozwiązań.

Oprócz ustawy o biegłych równolegle powinny się toczyć prace nad stworzeniem platformy cyfrowej powoływania biegłych sądowych i nadzoru nad ich pracą. Dopóki nie stworzymy przejrzystego systemu funkcjonowania, powoływania, wynagradzania biegłych, dopóty żadna ustawa czy inny przepis natury ogólnej nie wpłynie na poprawę systemu biegłych sądowych. Musimy mieć konkretne n a r z ę d z i a weryfikacji umiejętności biegłych, narzędzia wynagradzania biegłych, narzędzia powoływania biegłych i narzędzia do kontroli ich pracy. W innym wypadku problem może przerosnąć ustawodawcę.

Za dwa tygodnie podzielę się z państwem m.in. niezwykle ciekawym przykładem ekspertyzy opartej na metodzie, której nie ma..., a także kosztów tej opinii. A wszystko to w kontekście stawek biegłych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA