fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Tory do pumptracka były za duże

Adobe Stock
Gabaryty urządzeń rekreacyjnych mogą decydować o konieczności uzyskania pozwolenia na budowę.

Kompleks rekreacyjny powstający w Poznaniu zamiast zniszczonych boisk do siatkówki i koszykówki miał się składać ze stref dla seniora ze stołem do ping-ponga, urządzeń zabawowych dla dzieci oraz największej atrakcji: dwóch torów do pumptracka. Pierwszy, o długości 183 m, był dla dzieci, drugi, liczący 734 m, dla młodzieży.

Czytaj także: Czy tor gokartowy wymaga pozwolenia na budowę

Torów do uprawiania pumptracka przybywa szybko w całej Polsce. To specjalnie przygotowane, zamknięte pętle z ostrymi zakrętami, po których jeździ się – obowiązkowo w kasku – rowerami, ale również na rolkach, deskorolce czy na hulajnodze.

Właściciel nieruchomości w Poznaniu sąsiadującej z obiektem rekreacyjnym zażądał jego rozbiórki. Wsparł go prokurator rejonowy, podważając legalność budowy prowadzonej jako obiekt małej architektury jedynie na podstawie zgłoszenia. Ze względu na rozmiary poszczególnych elementów kompleksu rekreacyjnego, zajmującego łącznie 3 tys. mkw., nie może on być traktowany jako grupa obiektów małej architektury, dla której wystarczy zgłoszenie – twierdził prokurator. Należało mieć pozwolenie na budowę.

Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego dla miasta Poznania postanowił zatem wstrzymać prowadzenie robót budowlanych przez Zarząd Zieleni Miejskiej. Jednocześnie nałożył na inwestora obowiązek dostarczenia dokumentów wymaganych do udzielenia pozwolenia na budowę. Nie jest to bowiem obiekt małej architektury, lecz sportowo-rekreacyjny. Przepisy prawa budowlanego nie przewidują zwolnienia z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę dla obiektów rekreacyjnych i sportowych.

Zarząd Zieleni Miejskiej bronił się. Roboty wymienione w zgłoszeniu nie polegały na wznoszenia budowli sportowych, a utwardzenie terenu asfaltem pod place zabaw dla dzieci i młodzieży i tory rowerowo-rolkowe nie zmienia jego dotychczasowej dominującej funkcji rekreacyjnej – argumentował w zażaleniu do wielkopolskiego wojewódzkiego inspektora budowlanego.

W lipcu 2018 r. WWINB uchylił rozstrzygnięcie PINB i przekazał sprawę temu organowi do ponownego rozpatrzenia. Zwrócił uwagę, że inwestor nie zmienił przeznaczenia terenu, na którym istniały dawne boiska utwardzone asfaltem. I w konsekwencji uznał inwestycję za zespół obiektów małej architektury służących codziennej rekreacji, któremu wystarczy zgłoszenie.

PINB twierdził, że inwestycja powinna być traktowana jako budowla sportowa, natomiast WWINB przekonywał, że jako zespół obiektów małej architektury. Ponieważ prokurator i sąsiad obiektu wnieśli skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, przyszła pora na zajęcie stanowiska przez sąd.

WSA w Poznaniu uchylił zarówno postanowienie WWINB, jak i poprzedzające je postanowienie PINB. Zauważył, że chociaż rzeczywiście nie zmieniła się rekreacyjno-sportowa funkcja tego terenu, to obecny obiekt odbiega charakterem od dotychczasowego. A istniejące urządzenia stworzą zorganizowaną całość – plac rekreacyjno-sportowy. A chociaż sąd nie kwestionuje możliwości tworzenia placów zabaw na podstawie zgłoszenia, to gabaryty obiektów wchodzących w skład tej inwestycji wykraczają poza definicję obiektu małej architektury – orzekł WSA. Inwestycja wymagała więc uzyskania pozwolenia na budowę. Teraz natomiast musi być przeprowadzone postępowanie naprawcze. Wyrok jest nieprawomocny.

Sygnatura akt: II SA/Po 778/18 C

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA