fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Macron chce przejąć przywództwo w UE. W Polsce nie widzi rywala

Donald Tusk, odchodzący przewodniczący Rady Europejskiej, odrzuca wiele zapowiedzi Emmanuela Macrona, w tym co do współpracy z Rosją. Jego następca Charles Michel będzie o wiele bardziej ugodowy wobec Paryża.
AFP
Francuski prezydent usiłuje w pośpiechu wdrożyć program integracji ze słynnego wywiadu dla „Economista".

Dla Francji moment na przejęcie przywództwa w Unii nie może być lepszy. „El Pais" właśnie odnotował, że od kiedy w lutym Madryt odwiedził prezydent Peru Martin Vizcarra Cornejo, hiszpański premier Pedro Sanchez nie przyjął żadnego zagranicznego przywódcy. To miara paraliżu kraju, który zmaga się z katalońską irredentą i gdzie w ciągu czterech lat czterokrotnie odbyły się wybory parlamentarne.

Boksujące się od trzech i pół roku z brexitem Zjednoczone Królestwo wywołuje już na świecie uśmieszki politowania. Ale niewiele lepsza jest sytuacja we Włoszech, gdzie dni lewicowego rządu Giuseppe Contego są policzone – tak szybko w sondażach rośnie poparcie dla populistycznej Ligi Matteo Salviniego i skrajnie prawicowego ugrupowania Bracia Włosi. W Berlinie zaś powszechne jest wrażenie, że koalicja CDU/CSU-SPD dogorywa wobec z jednej strony załamania poparcia dla socjaldemokratów, a z drugiej znakomitych wyników Zielonych i Alternatywy dla Niemiec (AfD).

Polska alternatywa

Wśród sześciu dużych krajów Unii tylko Polska może w tej sytuacji równać się pod względem stabilności politycznej z Francją, gdzie wybory prezydenckie odbędą się dopiero w 2022 r. Podczas wystąpienia w KSAP w połowie października, szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz uznał zresztą, że Warszawa stała się alternatywnym biegunem dla integracji w stosunku do Paryża, kładąc m.in. nacisk na otwartą konkurencję w ramach jednolitego rynku, zaniechanie budowy federalnego, europejskiego państwa i dbałość o stosunki transatlantyckie.

Dlatego to bez konsultacji z Polską, ale także z Niemcami, francuski prezydent zaczął wdrażać program integracji nakreślony w wywiadzie sprzed kilku dni. W piątek Paryż przesłał do unijnych stolic dokument, który ma nakreślić nowe zasady poszerzenia Unii. Ma to być proces zawierający aż siedem etapów, który da gwarancje, że kraj kandydacki nie tylko trwale wdraża zasady państwa prawa, ale także osiąga pewien poziom rozwoju gospodarczego względem Unii. W praktyce to oznaczałoby odłożenie na kilkadziesiąt lat poszerzenia Wspólnoty o kraje zachodnich Bałkanów. Polska, która w lipcu gościła w Poznaniu doroczne spotkania z udziałem kanclerz Merkel tzw. procesu berlińskiego poświęconego integracji tej części Europy, w tym punkcie jest zdaniem Czaputowicza bliższa Niemcom niż Francja.

Ale to w zamyśle Paryża tylko jeden z elementów nakreślenia granic określających strefę wpływów zjednoczonej Europy i Rosji. Także w piątek Macron zapowiedział, że 9 grudnia w Paryżu spotkają się przywódcy Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy, aby tchnąć nowe życie w proces miński i spróbować raz jeszcze przywrócić pokój w Donbasie.

– Musimy pokazać, że w naszym wzajemnym interesie jest przełamanie zamrożonych konfliktów, być może w szerszej perspektywie, niż tylko sprawa Ukrainy. Jakich gwarancji on (Putin – red.) potrzebuje? Zasadniczo gwarancji, że UE i NATO nie będą dalej przesuwać się na dane terytorium? Oto mu chodzi – mówił w wywiadzie dla „Economista" Macron.

W rozmowie z „Rz" Laurence Nordon, ekspertka Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI) podkreśla, że Macron chce przejąć nie tylko od Niemiec, ale także od USA inicjatywę w sprawie ułożenia na nowo relacji Europy z Rosją – a być może szerzej Zachodu z Rosją. To jeden z powodów, dla których Paryż odrzucił polskie propozycje włączenia USA do formatu normandzkiego odpowiedzialnego za negocjacje pokoju na Ukrainie.

Moskwa zachwycona

Ustami swojego ambasadora przy Unii Władimira Czyżowa Kreml wyraził „zachwyt" z powodu takiego obrotu sprawy. Tym bardziej że sugestia Macrona nakreślenia granic stref wpływów Unii i Moskwy może bardzo szybko przybrać całkiem konkretny kształt, jeśli prezydent Wołodymyr Zełenski zgodzi się za kilkanaście dni na przyznanie specjalnego statusu Donbasowi, który w praktyce da Moskwie prawo veta w sprawie inicjatyw Kijowa na rzecz zbliżenia z UE i NATO. Presja na to Macrona, który uważa, że bez nowego partnerstwa z Moskwą Unia nie może stanąć na nogi, będzie duża.

Powodzenie planów francuskiego prezydenta będzie jednak przede wszystkim zależało od tego, czy zdoła przebudować wewnętrzny mechanizm działania europejskiej centrali.

– Macron jest wielkim zwycięzcą nowej obsady personalnej w Brukseli – przekonuje „Rz" Amanda Paul z European Policy Center (EPC). Od początku grudnia stery europejskiej dyplomacji przejmie znany frankofil, były minister spraw zagranicznych Hiszpanii Josep Borrell. Przyjacielem prezydenta jest także nowy przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, podobnie jak nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która już zapowiedziała, że kierowana przez nią instytucja musi przybrać wymiar „geopolityczny". To odzwierciedla ocenę prezydenta, że Unia musi przestać być tylko „rynkiem" i musi stać się „potęgą", jeżeli nie chce „przestać istnieć".

Znieść limit deficytu

Na froncie ekonomicznym cennym sojusznikiem we wdrażaniu planów Pałacu Elizejskiego będzie nowa szefowa Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Christine Lagarde. Macron zapowiedział, że będzie dążył do zwiększenia budżetu Unii ponad symboliczny poziom 1 proc. PKB UE. Obok zniesienia limitu 3 proc. deficytu budżetowego PKB, obowiązującego w strefie euro (którego Francja notorycznie nie jest w stanie zrealizować), to ma być zdaniem Francuza kluczowy element stymulowania europejskiej gospodarki z pieniędzy publicznych. Jednak finał negocjacji o kształt nowego budżetu Unii na lata 2021–2027 rozegra się w drugiej połowie przyszłego roku za przewodnictwa Niemiec, kraju, który otwierać portfela nie zamierza.

Decydująca dla Macrona batalia rozgrywa się jednak 4 grudnia w Londynie. Na szczyt przywódców NATO swój przyjazd zapowiedział już Donald Trump. To będzie więc moment, gdy się okaże, czy kraje Unii są gotowe w sprawie bezpieczeństwa postawić na nową, francuską ideę europejskiej armii czy jednak mimo wszystkich wątpliwości pozostają wierni Waszyngtonowi.

Na razie sytuacja dla Paryża nie kształtuje się korzystnie. – Mamy odmienną kulturę wojskową od Francji. Kiedy Francja mówi o zacieśnieniu współpracy wojskowej w Europie, chodzi jej o strategiczną autonomię. My zaś uważamy, że wszelkie wzmocnienie europejskiej obronności oznacza także wzmocnienie europejskiego filaru NATO – powiedziała „Die Welt" szefowa CDU Annegret Kramp Karrenbaeur, którą typuje się na następczynię Angeli Merkel.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA