fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Postępowanie Komisji Europejskiej wobec Polski, Czech i Węgier ws. odmowy przyjęcia imigrantów

Fotolia.com
Prawo w czasach wojny o kulturę | Czy państwa unijne potrafią asymilować obcych?

Komisja Europejska wszczęła postepowanie wobec Polski, Czech i Wegier w związku z odmową przyjecia imigranów w ramach polityki relokacji. Zarzuca im brak solidarności i niezrozumienie, czym są wartości europejskie. Z kolei niemiecka posłanka Zielonych w Parlamencie Europejskim apeluje o przesiedlanie całych wiosek z Syrii, by ułatwić integrację z muzułmanami. Komisja stosuje wątpliwe podstawy prawne wobec krajów slabszych. A niemiecka posłanka nieco się zagalopowała, nieświadomie nawiązując do metod swojej tradycji kulturowej stosowanych niegdyś wobec całych narodów.

Język „europejskich wartości" skrywa bezradność i utratę kontroli elit unijnych nad procesem imigracji (z decyzją kanclerz Merkel o otwarciu granic demolującą układ Schengen i rozporządzenie Dublin III na czele). Ten chaos jest konsekwencją założeń ideowych projektu unifikacyjnego.

Unijna dyskusja o imigracji jest inna niż w Stanach Zjednoczonych. Tam imigrację łączy się z procesem asymilacji, a problem definiowany jest głównie w kategoriach jej legalności. W Unii dyskusja traktowana jest jako realizacja „europejskich wartości" którym sprzeciwiają się „rasiści" i „ksenofobi" . Problem imigracji stał się w jezyku elit unijnych odpowiednikiem amerykańskiego problemu rasowego niezwiązanego z imigracją. W Europie jest z nim tożsamy. Dziedzictwo postkolonialnego kompleksu elit zachodniej Europy spowodowało traktowanie imigracji jako zjawiska z definicji moralnie dobrego, a krytyków jako moralnie złych.

Unia Europejska została oparta na przekonaniu, że przeszkodą w stworzeniu pokojowego i odgórnego projektu europejskiego jest nacjonalizm i państwo narodowe, z jednoczesnym niedostrzeganiem oligarchizacji ich niekontrolowanych elit. W tym kontekście problem imigracji przestał być jedynie kwestią pragmatyzmu czy solidarności. Stał się narzędziem rozbijania tożsamości narodowych. Ideologia wielokulturowości stała się sojusznikiem liberalno-lewicowej antropologii definiującej prawa człowieka jako nieustanne rozszerzanie uprawnień suwerennej jednostki w kontrze do zobowiązań wspólnotowych. Sprzyjała temu konstrukcja prawna Schengen likwidująca wewnętrzne granice Unii, pozostawiająca decyzje o imigracji poszczególnym panstwom.

Unijna polityka imigracyjna stała się nagle zakładnikiem tego panstwa, które okazało się najsłabiej broniące granic zewnętrznych w momencie jakiegokolwiek kryzysu emigracyjnego. Gdy kanclerz Merkel z pozycji moralnego cenzora w Unii otworzyla granice na niekontrolowaną imigrację, nastąpił kryzys. Błąd Niemiec natychmiast zuniwersalizowano jako problem domniemanych „europejskich wartości" .

Załamanie Schengen szło w parze z zatarciem różnic między immigracją ekonomiczną a uchodźczą. Towarzyszyła temu retoryka praw człowieka i dążenie imigrantów ku bogatemu centrum. Imigranci mieli teoretycznie takie same prawa w każdym kraju, zaś świadczenia lokalnie pod warunkiem, że chcieli w nim przebywać, a chcieli tam, gdzie były one największe. Przymusowa relokacja była odpowiedzią na ten problem, wymuszającą przetrzymywanie imigrantów tam, gdzie nie chcieli mieszkać, z groźbą zamknięcia granic wewnątrz Unii w odpowiedzi na ucieczki.

Elity nie potrafią zdefiniować europejskich wartości, odwołując się jedynie do procedur i wolności rozumianej jako „wyzwolenie" ku konsumpcji i seksualności. Skuteczna polityka imigracyjna to nie tylko prawa, ale i kultura, zaś ideologia wielokulturowści to łączenie asymilacji z różnorodnością nie jako organicznym procesem, lecz odgórną inżynierią społeczną, kolonizacją własnych społeczeństw przez elity z buntem przeciw imigracji bez asymilacji.

Europejski model przynależności wypruty jest z jakichkolwiek odniesień do europejskiej tożsamości. Europejczyk w sensie kulturowym to ktoś inny niż europejczyk jako podmiot prawa. Obywatelstwo oddzielono od kultury, którą wyraża. Jak imigranci mają wzmocnić kulturę Europejczyków, gdy oni sami patrzą na nią z pogardą? Jeśli prawa nie są powiązane z obywatelskością jako odpowiedzialnością za wspólnotę polityczną, stają się żądaniami przeciw niej. Nie może być Unii bez europejskiej tożsamości.

Problem Europy to odpowiedź na pytanie, czy potrafi asymilować obcych, a więc czy jej obywatele i przybysze uznają ją za cywilizację wartą obrony. Imigracja wzbogaca tylko silne cywilizacje, łamie wątpiące. Gdy minister ds. imigracji Holandii przgotował dla islamskich imigrantów informacje o kulturze do której przybywają, jej głównym tematem były obrady parlamentu, kobiety topless na plaży, małżeństwa homoseksualne, tulipany i wiatraki. Jeden z imamów skomentował: „myślałem, że Europa to katedry, Szekspir, Wolter, Rembrandt, nauka. Okazuje się, że to procedury, seks i tulipany. Z jaką cywilizacją mamy się integrować"

Autor jest profesorem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA