fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Wybory o brexicie i nexicie

Adobe Stock
Odbywające się dziś wybory do Parlamentu Europejskiego w Wielkiej Brytanii i Holandii to dwa plebiscyty. W jednym chodzi o brexit, w drugim o populistów i oba wiele znaczą dla Europy.

W wyborach europejskich tylko pozornie chodzi o wyłonienie eurodeputowanych, którzy będą walczyli o nasze interesy w Brukseli i Strasburgu. W każdym kraju UE przy tej okazji odbywa się plebiscyt, którego waga zależy o kalendarza wyborczego i aktualnych wydarzeń. W Wielkiej Brytanii ten plebiscyt dotyczy brexitu. Nie jest to jeszcze drugie referendum i wyniki wyborów formalnie na brexit nie mają wpływu. Ale pokazują ogromną mobilizację tych, którzy w sprawie brexitu mają wyraźne stanowisko: albo przeciw, jak Partia Brexit dowodzona przez Nigela Farage, albo za, jak Liberalni Demokraci, czy Zieloni. Wszystkie te partie w sondażach zyskują, choć na czele wyraźnie są zwolennicy brexitu. Średnia z różnych badań daje im 32 proc. To niby nie tak dużo więcej niż 27 proc. osiągnięte pięć lat temu, ale w obecnej atmosferze wynik powyżej 30 proc. będzie wielkim sukcesem brexitowców, a w połączeniu ze spodziewanym słabym rezultatem torysów na pewno doprowadzi do zmian w kierownictwie Partii Konserwatywnej. W efekcie do władzy może dojść zwolennik twardego brexitu, co albo jeszcze bardziej skomplikuje negocjacje o wyjściu z Unii Europejskiej, albo zakończy się szybkim wrogim rozwodem. Katastrofalnym dla obu stron.

Czytaj także: Sondaż: Rośnie wynik partii Brexit. Widmo katastrofy Konserwatystów

W Holandii wybory to pojedynek między dwoma politykami. Z jednej strony proeuropejski liberalny Mark Rutte, który stoli na czele skomplikowanej koalicji czterech partii. Z drugiej — Thierry Baudet, nowa gwiazda populistów, który zdetronizował weterana Geerta Wildersa. I Baudet, i Wilders to populiści i eurosceptycy. Ale Baudet i jego Forum na rzecz Demokracji jest jeszcze bardziej radykalne. Do deklarowanego przez Wildersa eurosceptycyzmy i antyislamizmu dokłada mizoginizm (kobiety stoją niżej od mężczyzn i lubią być zdominowane) i otwartą prorosyjskość. Baudet wypłynął na zainicjowanym przez siebie referendum w sprawie porozumienia stowarzyszeniowego UE-Ukraina, które chciał zablokować w Holandii, co wywróciłoby je w całej Unii. Dwa miesiące temu jego partia uzyskała najlepszy wynik w wyborach lokalnych i najwięcej mandatów w wyższej izbie parlamentu, teraz może wygrać wybory do PE. Sondaże dają mu 16 proc., co nie jest wynikiem tak spektakularnym jak poparcie dla Farage’a w Wielkiej Brytanii. Ale też w Holandii tradycyjnie głosy rozkładają się na wiele partii. Ewentualne zwycięstwo Baudeta, zwolennika nexitu, czyli wyjścia Holandii z UE, nad Rutte nie zmieni władzy w Hadze, ale wzmocni klub przyjaciół Putina w Parlamencie Europejskim. Pokaże też, czy kampanijna strategia Rutte przedstawienia wyborów do PE jako egzystencjalnej walki między zwolennikami i przeciwnikami Europy była słuszna. Podobną zastosował Emmanuel Macron. Czy z powodzeniem, okaże się w niedzielę, gdy do urn pójdą Francuzi.

Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA