fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Spór o wizję UE: Kaczyński stawia na Salviniego

Matteo Salvini i szef MSWiA Joachim Brudziński
AFP
Kampania przed eurowyborami staje się starciem wizji Unii Macrona i Salviniego. Kaczyński stawia na tę drugą.

Formuła spotkania w siedzibie PiS była do tej pory zarezerwowana tylko dla wyjątkowych gości z zagranicy. Takich, którzy jak sekretarz stanu USA Rex Tillerson czy szef fińskiej dyplomacji Timo Soini mają w oczach prezesa PiS albo szczególne znaczenie dla Polski, albo z którymi łączy go więź ideologiczna. Dlatego przyjęcia Matteo Salviniego na Nowogrodzkiej nie można inaczej interpretować niż jako ważny sygnał polityczny przyszłej współpracy.

Czytaj także:

Szułdrzyński: Do rozbioru UE nie doszło

Zresztą sam wicepremier i szef MSW Włoch, którego Joachim Brudziński zaprosił do Polski jeszcze jesienią ub.r. w trakcie szczytu ministrów spraw wewnętrznych sześciu głównych krajów UE (tzw. G6) w Lyonie, już przed rozmowami z Kaczyńskim nie ukrywał, że ta wizyta dalece wykracza poza problemy kontroli granic i przyjmowania uchodźców.

– Ponieważ w Europie przez lata dominowała oś francusko-niemiecka, my zmierzamy do nowej równowagi, nowej energii. W tym sensie Polska i Włochy będą bohaterami tej nowej europejskiej wiosny, tego odrodzenia prawdziwych europejskich wartości, gdzie będzie mniej finansów, mniej biurokracji, więcej pracy i więcej rodziny, a przede wszystkim więcej bezpieczeństwa – zapowiedział.

Kaczyński się wahał

Jak wynika z naszych rozmów, atmosfera spotkania była bardzo dobra, a tematami m.in. współpraca gospodarcza i kwestie polityczne związane z UE. Nie zapadły jednak żadne konkretne ustalenia. – Podniesiono kwestie, w których istnieje rozbieżność poglądów pomiędzy PiS a Ligą – stwierdziła po spotkaniu rzecznik PiS Beata Mazurek. Z naszych informacji wynika, że politycy PiS jasno podkreślili swoje stanowisko w takich sprawach, jak relacje z Rosją, konflikt na Ukrainie i współpraca NATO, co spotkało się ze „zrozumieniem" Salviniego.

Mimo to spotkanie budzi duże emocje opozycji. Nie brakuje historycznych porównań. – To jest tak, jak gdyby w latach 30., przed II wojną światową, polski rząd zawierał jakieś tajne porozumienia z rządem Mussoliniego – powiedział Sławomir Nitras z PO. Politycy opozycji akcentują też mocno, że rozmowy oznaczają polexit i rozbijanie Unii od środka.

– Uważam, że będą rozmawiać o tym, jak rozbić Unię. To jest dziś wyzwanie, które dla tych antyeuropejskich, populistycznych radykalnych ugrupowań jest najważniejsze – powiedział rano Schetyna w „Polsat News". Nieoficjalnie politycy PO podkreślają, że układ wydarzeń w ostatnich dniach i tygodniach – nominacja Adama Andruszkiewicza, spotkanie z Salvinim – bardzo ułatwi im budowanie opowieści o polexicie w trakcie kampanii europejskiej.

Ale jak wynika z naszych informacji, Kaczyński bardzo długo się wahał, czy spotkać się w włoskim politykiem. – Powodem były przede wszystkim związki Salviniego z Rosją – twierdzi nasz rozmówca, dobrze zorientowany polityk PiS. Na Nowogrodzkiej zdecydował jednak pogląd, że z Salvinim warto się spotkać. Nasi rozmówcy z PiS podkreślają za to, że kluczowe na przyszłość jest wzmacnianie relacji gospodarczych.

– Budujemy sojusz wszystkich, którzy chcą ratować Europę. Im będzie nas więcej, tym lepiej. Ale nie mam kryształowej kuli, aby powiedzieć, kto to będzie – mówił po spotkaniu Salvini.

Bo też o formalizacji współpracy, powołaniu nowego, wspólnego klubu w europarlamencie, w którym znalazłaby się Liga i PiS, nie ma mowy. Partia Salviniego razem z francuskim Zjednoczeniem Narodowym tworzy już grupę Europy Narodów i Wolności (ENF), z którymi nie chce być kojarzony Kaczyński, bo to pozwoliłoby opozycji z jeszcze większą siłą straszyć polexitem.

Tym bardziej że taką współpracę Salvini podjął z innymi radykalnymi ugrupowaniami, jak holenderska Partia Wolności czy Alternatywa dla Niemiec (AfD).

Partia Kaczyńskiego pozostanie więc w konkurencyjnym klubie Europejskich Konserwatorów i Reformatorów (ECR) mimo, iż w razie brexitu opuszczą go torysi.

– Zgłaszają się do nas nowe ugrupowania, jak Bracia Włosi, Powstań Francjo! czy hiszpański Vox, które zrekompensują odejście brytyjskich konserwatystów. W takiej sytuacji tylko szaleniec mógłby chcieć rozwiązania naszej grupy – zapewnia „Rzeczpospolitą" prof. Ryszard Legutko, współprzewodniczący ECR.

Ale na pytanie, czy PiS-owi bliżej do wizji Europy Macrona czy Salviniego, odpowiada: „do Macrona z pewnością nie! Gdy idzie o Salviniego, musimy rozpoznać jego cele".

Kampanię do europarlamentu w rozgrywkę z Salvinim przekształcił sam Macron jesienią ub.r. Do Polski wbrew obietnicom nie przyjechał w setną rocznice odzyskania niepodległości, choć Francja odegrała w 1918 r. fundamentalną rolę. Za to wielokrotnie atakował polskie władze, mówiąc np. latem w Sofii, że „Polacy zasługują na lepszy rząd".

Taką strategię Pałac Elizejski opracował jednak przed protestami „żółtych kamizelek" i katastrofalnym załamaniem poparcia dla Macrona, gdy pokonanie „populistów" wydawało się łatwe. Ale dziś dynamika wyborcza jest zupełnie inna: eksperci spodziewają się, że konserwatywne ugrupowania eurosceptyczne przejmą nawet jedną trzecią miejsc w europarlamencie, i to mimo odejścia torysów. Więcej: także w Europejskiej Partii Ludowej (EPP), poza Fideszem, także niektóre inne ugrupowania skręciły mocno w prawo i mogą w konkretnych sprawach współpracować z Ligą czy PiS.

– Macron robi błąd, stawiając Polskę na cenzurowanym – mówił „Rzeczpospolitej" w grudniu na zjeździe EPP w Helsinkach lider francuskich Republikanów Laurent Wauquiez. W zdecydowanie konserwatywnym kierunku hiszpańską Partię Ludową przesuwa też jej nowy lider Pablo Casado.

Na czym mogłaby polegać taka wspólna wizja? Chodzi głównie o odejście od hasła „coraz ściślejszej Unii", które narzuca kierunek integracji od dziesięcioleci; przesunięcie po raz pierwszy nowych kompetencji nie ze stolic narodowych do Brukseli, ale odwrotnie.

Salvini już kocha euro

– Chcemy zreformować Unię, odejść od modelu centralistycznego – mówi Legutko.

Między Ligą i PiS różnic nie brakuje. Salvini wielokrotnie wyrażał sympatię dla Władimira Putina, choć ostatecznie Włochy nie zablokowały przedłużenia sankcji wobec Rosji. Włoch nadal forsuje także system podziału uchodźców w Unii, który Polska odrzuca.

A w nowym budżecie UE po 2020 r. Włochy nie chcą już być płatnikiem netto, co bardzo uderzyłoby w dotacje dla naszego kraju.

Ale w Warszawie te różnice, przynajmniej publicznie, nie były akcentowane. Przeciwnie, po spotkaniu w MSWiA obaj ministrowie podkreślali, że łączy ich dążenie do uszczelnienia granic zewnętrznych przed nielegalną imigracją i walka z gangami przemytników. Lider Ligi, dla której poparcie skoczyło od 2014 r. z 4 do 34 proc., bardzo złagodził zresztą swój program wobec Unii, aby utrzymać centrowych wyborców.

– Salvini nie chce już wyprowadzić Włoch ze strefy euro – mówi „Rzeczpospolitej" Eleonora Poli z Instytutu Spraw Międzynarodowych (IAI) w Rzymie. W przeciwieństwie do Macrona Włoch zgodził się też na ograniczenie deficytu budżetowego poniżej unijnego limitu 3 proc. PKB.

Le Pen, która kiedyś była dla Salviniego wzorem, a teraz uczy się zdobywania władzy od Ligi, także zresztą zrezygnowała z postulatu wyjścia z unii walutowej. I próbuje zawrzeć sojusz z radykałem z lewicy Jean-Luc Melenchonem, jak Liga zrobiła z lewicowym Ruchem Pięciu Gwiazd.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA