Unia Europejska

Wiceszef Komisji Europejskiej kuszony pączkiem i faworkiem

AFP
Polski rząd nie ustaje w zabiegach poprawiania stosunków z Brukselą. Z sukcesem.

Korespondencja z Brukseli

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz jest od środy w Brukseli, gdzie odbywa serię spotkań z unijnymi politykami, z którymi jego poprzednik rozmawiał rzadko lub nigdy. W środę wieczorem spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Belgii Didierem Reyndersem i nie wykluczył poparcia lansowanego od dawna przez ten kraj pomysłu dorocznego systemowego przeglądu praworządności we wszystkich państwach członkowskich. Belgia uważa, że tak jak Komisja regularnie bada budżety państw członkowskich, tak samo powinna oceniać rządy prawa. Pomysł zgłosiła wiele lat temu, ale teraz – w związku z problemami w Polsce i innych krajach naszego regionu – ma nadzieję na dyskusję. Zdaniem Reyndersa taka ocena pozwoliłaby uniknąć zarzutów o stosowanie podwójnych standardów.

W czwartek od rana szef polskiego MSZ był już w dzielnicy europejskiej. Najpierw spotkał się z Federiką Mogherini, wysoką przedstawicielką UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Potem pojechał do polskiego ambasadora przy UE w rezydencyjnej dzielnicy Woluwe-Saint-Pierre, gdzie zjadł lunch z wiceprzewodniczącym KE Fransem Timmermansem, odpowiedzialnym za procedurę praworządności. Wreszcie po południu w siedzibie KE spotkał się z komisarz sprawiedliwości Verą Jurową oraz komisarz rynku wewnętrznego Elżbietą Bieńkowską.

Poprzedni szef spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w pewnym momencie odmówił spotkań z Timmermansem, uznając, że Holender nie ma kompetencji do zajmowania się praworządnością w Polsce. Z Mogherini spotykał się regularnie przy okazji rad MSZ UE, ale z Jurovą i z Bieńkowską nigdy nie rozmawiał. Czaputowicz zatem zaledwie w miesiąc próbuje odbudować z ruin polską dyplomację na scenie unijnej i na razie mu się to udaje. Timmermans wyszedł z lunchu wyraźnie zadowolony, chyba nie tylko z powodu jakości jedzenia i serwowanych mu z okazji Tłustego Czwartku słodkości – faworków i pączków.

– Atmosfera jest bardzo dobra. Mam nadzieję, że uda nam się znaleźć rozwiązanie w ciągu kilku tygodni lub miesięcy. Mam nadzieję, że będę mógł pojechać do Warszawy, prawdopodobnie w marcu. W Unii Europejskiej staramy się znaleźć rozwiązania na drodze dialogu, nawet jeśli się nie zgadzamy – powiedział Timmermans. Polska dyplomacja wyraźnie zrozumiała, że Holender był przede wszystkim rozżalony brakiem dialogu i respektu ze strony naszego kraju i na razie na każdym kroku przekazuje mu wyrazy uznania. Choć bez konkretów, bo nigdy z polskiej strony nie pojawiła się obietnica jakiejkolwiek zmiany w zatwierdzonych już ustawach o sądownictwie. A tego domaga się Komisja i takie rekomendacje zawiera jej wniosek, skierowany do Rady UE, czyli ministrów państw członkowskich. Mają oni dyskutować o tym w Polsce na spotkaniu 28 lutego.

Z Jurovą polski minister rozmawiał o opracowywanym przez nią mechanizmie powiązania transferów z unijnych funduszy ze stanem praworządności. – Polska nie zgadza się, te kwestie powinny być traktowane rozdzielnie – powiedział potem dziennikarzom Czaputowicz. Według niego np. rolnicy francuscy, czescy czy polscy nie powinni odpowiadać finansowo za politykę swoich rządów. Nie wyjaśnił jednak, co konkretnie sądzi o pomyśle Komisji, który ma wykonać Jurova, a mianowicie o powiązaniu wypłat funduszy nie z ogólnie rozumianą praworządności, ale istnieniem niezawisłego i efektywnego sądownictwa. – Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Polskie sądownictwo jest skuteczne i niezależne – przekonywał. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL