fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Uchodźcy

Afrykanie płyną, Europejczycy radzą

Na pokładzie pływającego pod norweską banderą „Ocean Viking” jest 251 imigrantów. Norwegia jest za odesłaniem ich do Afryki
AFP
Włochy i Malta odmawiają przyjęcia imigrantów wyłowionych z Morza Śródziemnego. UE nie ma dla nich systemowej propozycji.

Ponad 400 imigrantów z Afryki czeka na europejskie rozstrzygnięcia na wodach międzynarodowych Morza Śródziemnego, na pokładach dwóch statków należących do organizacji pozarządowych. W przeszłości takie osoby były zawsze przewożone do Europy i wysadzane w najbliższych portach.

Jednak obecny włoski rząd, a w szczególności reprezentujący Ligę wicepremier i minister spraw wewnętrznych Matteo Salvini, chce za wszelką cenę zatrzymać ten proceder. Każda jednostka prowadzona przez organizacje pozarządowe, która spróbowałaby wpłynąć na wody włoskie, narażona byłaby na karę miliona euro, a jej szefowi groziłby areszt. – Włochy to nie jest obóz uchodźców dla całej Europy. Płyńcie do Hiszpanii albo Norwegii – powiedział Salvini.

– Organizacje pozarządowe działają w warunkach prawa międzynarodowego, które nakazuje ratowanie osób na morzu. Jednak na to nakładają się restrykcyjne włoskie przepisy i nieprzychylna imigrantom atmosfera w Europie. Stąd ta niepewna sytuacja – mówi „Rzeczpospolitej" Katharina Bamberg, ekspertka European Policy Centre w Brukseli.

Największy statek to „Ocean Viking", jednostka pływająca pod banderą norweską, który służy organizacjom SOS Méditerranée i Lekarze bez Granic (MSF). Wyruszył z portu w Marsylii w niedzielę 4 sierpnia i po ośmiu dniach ma już na swoim pokładzie 251 imigrantów, uratowanych z łódek pływających na wodach międzynarodowych. Większość to Sudańczycy, mężczyźni w wieku między 18 a 34 lata. Jest też kilka kobiet i dzieci, w pierwszej uratowanej grupie byli też obywatele Senegalu i Wybrzeża Kości Słoniowej.

„Włochy nie są prawnie zobowiązane do przyjęcia nielegalnych imigrantów, którzy znajdują się na pokładzie »Ocean-Viking«" – napisał Matteo Salvini w nocie do rządu norweskiego, pod którego banderą pływa „Ocean Viking".

Joran Kallmyr, wywodzący się z partii prawicowej minister spraw wewnętrznych Norwegii, powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że te osoby „powinny być odesłane do Afryki, do Tunezji lub Libii".

Na pokładzie drugiego statku, „Open Arms", należącego do hiszpańskiej organizacji pozarządowej o tej samej nazwie, znajduje się 160 migrantów. 39 z nich gotowa jest przyjąć Malta, bo uznaje, że zostali wyłowieni na terenie autoryzowanym przez nią do prowadzenia operacji poszukiwania i ratowania ludzi. Organizacja nie zamierza jednak dzielić pasażerów i czeka na ofertę dla wszystkich imigrantów, a tego Malta nie zamierza robić. Organizacje pozarządowe nie zamierzają odwozić imigrantów do Libii, skąd większość z nich wyruszyła, bo według zgodnej opinii obserwatorów w tamtejszych obozach panują nieludzkie warunki.

Prawdopodobnie więc, tak jak to bywało w przeszłości, dla uwięzionych na morzu imigrantów trzeba będzie poszukać schronienia w innych państwach UE. Do tej pory zawsze takie akcje odbywały się ad hoc, bez żadnej koordynacji: gdy była potrzeba, pod naciskiem opinii publicznej i na prośbę Brukseli kilka krajów przyjmowało imigrantów. W UE panuje jednak przekonanie, że potrzebne jest rozwiązanie systemowe.

– Na pewno nie będą w nim brały udziały wszystkie państwa UE, bo część z nich od początku kontestuje pomysł relokacji uchodźców. Ale kilka chętnych, około siedmiu, byłoby gotowych w tym uczestniczyć – mówi Bamberg. Według niej długoterminowe stałe rozwiązania są potrzebne, bo nie da się zatrzymać fali imigrantów, zamykając przed nimi porty na Morzu Śródziemnym.

– Ci ludzie udają się w bardzo niebezpieczną podróż, bo uciekają od tego, co mają u siebie. Metody Salviniego tego nie zmienią – uważa ekspertka. I podobnie jak wielu innych specjalistów od imigracji argumentuje, że to zjawisko nie do uniknięcia. I lepiej się do niego przygotować, opracowując system legalnej imigracji, który zniechęci ludzi do udawania się w niebezpieczną podróż i korzystania z pośrednictwa przemytników.

Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) od początku roku do Europy dotarło 39,3 tys. imigrantów, przy czym znakomita większość – 83 proc. – używa szlaku greckiego i hiszpańskiego, a pozostała grupa wybiera podróż do Włoch, na Maltę lub na Cypr. W podobnym okresie ubiegłego roku do Europy przybyło 59,2 tys. imigrantów, czyli nastąpił spadek o 34 proc. Głównie dzięki znaczącemu zmniejszeniu napływu do Hiszpanii. Po drodze utonęło 840 osób w porównaniu z 1517 w tym samym okresie 2018 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA