fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Pracownicze plany kapitałowe będą rosnąć latami

123RF
Przedsiębiorcy nie powinni mieć problemów z udźwignięciem PPK. – Warto dać im szansę – mówią eksperci.

W parlamencie kończą się prace nad ustawą o pracowniczych planach kapitałowych. Wkrótce ustawa trafi najpewniej do podpisu na biurko prezydenta, potem zostanie ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Ustawa zakłada, że od połowy przyszłego roku firmy, najpierw te największe, zatrudniające co najmniej 250 osób, będą zapisywały swoich pracowników do PPK. Ci będą co miesiąc odkładać na emeryturę od 2 do 4 proc. swojej pensji brutto. Pracodawca dołoży im do tego od 1,5 do 4 proc. pensji. Osoby z niskimi zarobkami (poniżej 2,5 tys. zł miesięcznie), zamiast 2 proc. odkładać będą 0,5 proc. pensji. Swoje trzy grosze dorzuci też państwo. Z budżetu wpłaci każdemu oszczędzającemu 250 zł opłaty powitalnej oraz dodatkowo co roku 240 zł. Taki mechanizm oznacza, że pensje pracowników, którzy przystąpią do PPK, będą nieco niższe, zaś koszty ich zatrudnienia po stronie pracodawców nieco wzrosną. Czy to ostatnie może oznaczać kłopoty dla pracodawców? W firmy z których branż uderzą PPK?

Dla kogo PPK

– Na pierwszy rzuty oka tam gdzie marże są najniższe. Dodatkowe koszty pracodawców związane z PPK mogłyby tu być problemem – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem jednak osoby z niskimi dochodami, a takie dominują np. w branży handlowej, nie będą specjalnie zainteresowane oszczędzaniem w ramach PPK. – Dla osoby, która dostaje na rękę 1700–1800 zł miesięcznie, kilkadziesiąt złotych, które musiałaby odłożyć w PPK, to dużo – mówi ekonomistka. Dlatego większym wyzwaniem PPK będą jej zdaniem tam, gdzie pensje są wysokie, w firmach, które zatrudniają dobrze wykwalifikowanych pracowników.

– Górnictwo, energetyka, koncerny paliwowe, branża tytoniowa... – wymienia Starczewska-Krzysztoszek. – Tu pensje są wysokie. Wkład pracodawców do PPK też będzie więc spory – uważa. – To dlatego związki zawodowe w czasie konsultowania projektu z partnerami społecznymi postulowały wyłączenie energetyki i górnictwa z obowiązku uczestnictwa w PPK albo odsunięcia jak najbardziej w czasie włączenia tych branż do systemu – dodaje ekspertka.

Jej zdaniem jednak osoby z wysokimi dochodami też nie muszą być zainteresowane udziałem w PPK, ponieważ mają inne możliwości oszczędzania i inwestowania.

Budżetówka poczeka

PPK będą wprowadzane etapami. Co ciekawe, rząd na sam koniec odłożył włączenie do programu pracowników sfery budżetowej. Obok corocznej dopłaty jako pracodawca będzie im dopłacał do oszczędności gromadzonych w PPK także część pensji.

– Sam nie pali się do ponoszenia dodatkowych kosztów, odkłada to w czasie, ale przedsiębiorców nie waha się nimi obciążyć – komentuje ekspert rynku ubezpieczeń, prosi jednak o zachowanie anonimowości.

Zdaniem Wojciecha Nagela, eksperta Business Centre Club ds. ubezpieczeń społecznych i pracy, to, że do oszczędności gromadzonych w PPK przez pracowników dokładać się będą zarówno pracodawcy, jak i państwo, jest atutem tego systemu. To sprawi, że żadna ze stron nie będzie przesadnie mocno obciążona. – To system, który będzie się budował przez lata. Warto dać mu szansę. Państwo musi zadbać o dobre rozreklamowanie tego programu i wytłumaczenie go Polakom – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA