fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Nawet przezorny rolnik nie jest ubezpieczony

pexels.com
Oddzielnej polisy na wypadek suszy nie oferuje żadne towarzystwo, a tylko jedno zgadza się zapewnić ochronę z pakietem pozostałych ryzyk, ale składka jest bardzo wysoka.

Występująca na terenie prawie całego kraju susza wpłynie na tegoroczne zbiory. Według Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach susza występuje w uprawach zbóż jarych, ozimych, truskawek, krzewów owocowych, drzew owocowych oraz rzepaku i rzepiku.

Budżet państwa dopłaca 65 proc. do składki za ubezpieczenie wszystkich podstawowych upraw polowych, ale mimo to ubezpieczyć uprawy na wypadek suszy jest więcej niż trudno.

– Oferta często przekracza stawki umożliwiające racjonalne podjęcie decyzji o wykupieniu tego ubezpieczenia – wyjaśnia Justyna Kostecka, rzecznik prasowy Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Justyna Kostecka tłumaczy, że obecnie żadna firma nie oferuje możliwości zawarcia ubezpieczenia na wypadek suszy, ponieważ jest to bardzo duże ryzyko. W związku z tym w poprzednich latach bardzo mała liczba rolników ubezpieczała się od suszy – np. w 2015 r. było ich tylko 86.

Tymczasem Łukasz Prusiński, broker ubezpieczeniowy z Willis Towers Watson, znalazł na rynku jedną ofertę ubezpieczenia na wypadek suszy, ale wyłącznie z pakietem pozostałych ryzyk, czyli susza plus huragan, powódź, deszcz nawalny, grad, piorun, obsunięcie się ziemi, lawina i przymrozki wiosenne. Ubezpieczenie to jest bardzo drogie, łączna stawka do zapłacenia przez rolnika za taki pakiet wyniosła około 17 proc. sumy ubezpieczenia.

PZU twierdzi, że oferowało ubezpieczenie ryzyka suszy do 30 kwietnia, ale producenci rolni nie byli nim zainteresowani, za to bardzo chętnie kupowali ubezpieczenie od innych ryzyk pogodowych, takich jak grad czy przymrozki wiosenne.

Problemem jest to, że susza występuje niemal co roku i do tego na dużych obszarach, Jeżeli obejmuje 50 proc. kraju, to składka musiałaby być bardzo wysoka.

– Największym wyzwaniem, przed jakim stoją ubezpieczyciele, jest z jednej strony wypracowanie wyważonych taryf, tak aby nawet po wielkich szkodach spowodowanych suszą można było nadal oferować ubezpieczenie, z drugiej strony jest to likwidacja szkód, wymagająca dużych nakładów technicznych i personalnych – mówi Michael Loesche, członek zarządu Concordii Ubezpieczenia, jednego z zaledwie pięciu towarzystw sprzedających ubezpieczenia upraw.

Nie tylko my mamy problemy z polisami chroniącymi rolników na wypadek suszy, Dyskusja na ten temat toczy się intensywnie w większości krajów europejskich.

– Być może rozwiązaniem byłoby uprawianie takich odmian, które lepiej sobie radzą z pogodą – wskazuje Andrzej Maciążek, wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Ubezpieczyciele są zgodni co do tego, że potrzebne są rozwiązania systemowe.

– Wyzwaniem dla państwa polskiego jest skonstruowanie takiego systemu, który również w przyszłości zagwarantuje zrównoważony rozwój ubezpieczenia od ryzyka suszy – podkreśla Michael Loesche.

Reforma powinna być kompleksowa. – Bez postawienia na prewencję i odpowiednie zarządzanie ryzykiem, na przykład budowanie infrastruktury umożliwiającej retencję wody w okresach mokrych, stosowanie gatunków roślin dopasowanych do warunków glebowych, jest to ryzyko prawie nieubezpieczalne, gdyż na niektórych terenach susza jest zjawiskiem pewnym, a ubezpieczyć się można tylko na wypadek zjawisk niepewnych – podsumowuje Andrzej Maciążek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA