fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Pandemia podbije liczbę polis na zdrowie?

Adobe Stock
Rośnie liczba osób, które korzystają z prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Na koniec 2019 r. miało je ponad 3 mln Polaków. Czy pandemia odwróci ten trend?

Zdrowie to jeden z najdynamiczniej rosnących sektorów ubezpieczeń. Na koniec 2018 r., po wzroście o 23 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym, z prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego korzystało 2,6 mln osób. W zeszłym roku ta liczba urosła o kolejne 0,5 mln.

Zdaniem Polskiej Izby Ubezpieczeń Polacy wskazują ochronę zdrowia jako priorytet, stąd rosnąca chęć do ubezpieczeń. Nie bez znaczenia jest też zapewne kiepska kondycja publicznej służby zdrowia, wydłużające się kolejki i kłopoty z dostaniem się do specjalistów.

Czytaj także: Polisa na życie przydatna w czasie epidemii

Pandemia i związany z nią kryzys gospodarczy uderzyły jednak w finanse Polaków. Wiele osób straciło pracę i źródła dochodów, wiele zarabia mniej niż przed atakiem koronawirusa. Jak to wpłynie na popularność ubezpieczeń zdrowotnych?

– W długookresowej perspektywie popularność ubezpieczeń zdrowotnych z pewnością będzie rosła. Z zakładów ubezpieczeń płyną sygnały, że pandemia już spowodowała zwiększenie zainteresowania indywidualnymi polisami zdrowotnymi. Przekonaliśmy się, że w zdrowie warto inwestować – mówi Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń, ekspertka ubezpieczeń zdrowotnych. Jej zdaniem średniookresowa perspektywa pokaże, jak po pandemii wyglądać będzie kondycja publicznej służby zdrowia. – Skrócenia kolejek do lekarzy trudno się jednak spodziewać – uważa Dorota M. Fal. Zwraca uwagę, że ubezpieczenia zdrowotne to w dużej części ubezpieczenia grupowe, które pracodawcy fundują swoim pracownikom. Tymczasem pandemia mocno uderzyła w rynek pracy. Firmy walczą o przetrwanie, starają się ograniczać koszty. – Okazuje się jednak, że pracodawcy nie rezygnują z pakietów zdrowotnych, które należały do benefitów najbardziej pożądanych przez pracowników. Przeciwnie, firmy, które planowały zaoferowanie pracownikom tego typu pakietów, finalizują umowy w tej sprawie – mówi ekspertka PIU.

Podobnie sytuację oceniają zakłady ubezpieczeń. – Nie widzimy, aby klienci rezygnowali z ochrony. Dotyczy to również tzw. ubezpieczeń medycznych, które w dużej mierze oznaczają serwisy i świadczenia dodawane do grupowych ubezpieczeń na życie. Klienci po prostu rozumieją, że nie warto – dla kilkudziesięciu złotych miesięcznie – rezygnować z ubezpieczenia, które może dać im w czasie epidemii konkretne świadczenie na wypadek pobytu w szpitalu lub rodzinie, gdyby doszło do najgorszego, czyli śmierci osoby ubezpieczonej – mówi Aleksandra Polakowska-Szymańska, dyrektor departamentu rozwoju produktów w Axa. Zwraca uwagę, że coraz więcej osób pyta o dostęp do lekarzy czy pokrycie kosztów pobytu w szpitalu i operacji.

– Ten trudny czas skłania do myślenia o bezpieczeństwie i zdrowiu, naszym i najbliższych. A stąd już tylko krok do zainteresowania ubezpieczeniami, zwłaszcza zdrowotnymi i na życie – mówi Bogusława Szyszka-Orłowska, dyrektor działu rozwoju ubezpieczeń życiowych w Aviva. Jej zdaniem koronawirus przesłonił nam na chwilę inne choroby cywilizacyjne, które są główną przyczyną przedwczesnej śmierci Polaków – choroby układu krążenia i nowotwory. – Powinniśmy im przeciwdziałać poprzez zdrowy i ekologiczny styl życia, a także regularne badania kontrolne. Powinniśmy też przygotować się na sytuacje, gdyby przyszło się z nimi zmierzyć. Warto zapewnić sobie pieniądze na ich leczenie, kupując ubezpieczenie od poważnych zachorowań. W ostatnich latach to najczęściej wybierane przez klientów uzupełnienie polis na życie – przekonuje dyrektor Szyszka-Orłowska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA