fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Sprawy o koszty naprawy auta absorbują sędziów i budżet państwa

Adobe Stock
Sprawy o koszty naprawy auta nie są trudne, ale absorbują sędziów i słono kosztują państwo.

Sądy w całej Polsce są dziś przeciążone, a postępowania ciągną się latami. Tymczasem większość spraw mogłaby z nich zniknąć.

Przykład? Sprawy dotyczące rozliczania kosztów naprawy pojazdów powypadkowych, kierowane przez warsztaty przeciwko towarzystwom ubezpieczeniowym, pokrywającym koszty z polis OC i AC. Dziś w 99 proc. wygrywają je poszkodowani.

Jak to zrobić?

– Należy zmienić praktykę firm ubezpieczeniowych – twierdzą praktycy. Te bronią się, że istnieje sieć warsztatów, które naprawiają auta po ich stawkach. Niektóre próbują zarobić na ubezpieczycielach.

Reagują tylko na pozew

Do sądów rejonowych i okręgowych w pierwszej instancji w 2018 r. wpłynęły 89 622 tego typu sprawy. Nieco więcej ich było w 2019 r.

– W samej Łodzi są przedsiębiorcy, którzy w łódzkich sądach mają po kilkaset takich spraw, co przysparza nie tylko pracy sądom, ale również problemów z płynnością finansową przedsiębiorcom – twierdzą autorzy poselskiej interpelacji do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Sprawdziliśmy: to jest poważny problem, i to ogólnopolski. A co o rosnącej liczbie takich spraw i pomysłach ich ograniczenia mówią prawnicy?

Adwokatka Natalia Seweryn od lat prowadzi takie sprawy. Przyznaje, że zawsze było ich bardzo dużo.

– Zaniżanie odszkodowań przez towarzystwa jest sprawą nagminną. Niedoszacowanie wynosi od 20 do nawet 60 proc. – mówi „Rzeczpospolitej". I wyjaśnia, że bardzo dużo złego robi na tym rynku monopolista. On dyktuje trendy. – Ubezpieczyciele wiedzą, że nie każdy przedsiębiorca czy poszkodowany pójdzie do sądu. Robi tak 50 do 60 proc., reszta odpuszcza – dodaje adwokatka. Przyznaje też, że dla prawników dobrze znających się na tej tematyce sprawy nie należą do trudnych. Z reguły, jak mówi, wystarczą dwa, trzy terminy i sprawa kończy się pomyślnie najczęściej dla przedsiębiorcy. Na pytanie, czy jest szansa na zmniejszenie liczby spraw tej kategorii, odpowiada: – Należy zmienić praktykę towarzystw ubezpieczeniowych, bo skoro to one głównie przegrywają w sądach, to znaczy, że tworzą problem niepotrzebnych spraw.

W podobnym tonie wypowiada się adwokat Piotr Panek. Jego zdaniem obok dobrych praktyk towarzystw ubezpieczeniowych potrzebne jest uproszczenie procedury dochodzenia takich roszczeń. Dziś najczęściej ubezpieczyciele nie odpowiadają na wezwania i inne działania przedsądowe. Reagują dopiero na pozew.

Koszty w ryzach

Łukasz Kulisiewicz, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń, broni ubezpieczycieli.

– W Polsce z ubezpieczycielami współpracuje ok. 2 tys. warsztatów naprawczych, które z powodzeniem naprawiają auta po proponowanych przez nich stawkach. Dzięki temu spełnione są standardy napraw, jak również trzymane są w ryzach koszty likwidacji, mające przełożenie na składki za OC – zapewnia „Rzeczpospolitą" ekspert.

Przypomina, że ubezpieczyciele są zobowiązani prawnie do zachowania ekonomii napraw i niegenerowania nieuzasadnionych kosztów.

Warsztaty naprawcze, najczęściej spoza sieci, naprawiają, jego zdaniem, auta drożej. Często więc różnicy w cenie próbują dochodzić przed sądem od ubezpieczycieli.

Jak mówi Kulisiewicz, zakłady ubezpieczeń proponują dziś poszkodowanym nie tylko cenę naprawy, ale też wskazują warsztat, w którym za tę cenę można naprawić auto.

– Sądy, wiedząc o tym, coraz częściej odrzucają roszczenia warsztatów, które chcą naprawiać auta drożej na koszt ubezpieczyciela – twierdzi. I dodaje, że część warsztatów próbuje także dopełniać swój zysk, oferując po wyższej stawce dziennej pojazd zastępczy. Tym kosztem obciążany jest ubezpieczyciel. Oczywiście ma on obowiązek zapewnić poszkodowanemu pojazd zastępczy, ale nie za wyższe stawki warsztatów.

Instytut Wymiaru Sprawiedliwości przygotował niedawno raport o szkodach komunikacyjnych i problemach z dochodzeniem praw.

Wynika z niego, że w ponad 90 proc. spraw, w których pozwanym był ubezpieczyciel, postępowanie zakończyło się uwzględnieniem roszczeń klientów w całości (32,5 proc.) lub w części (60,2 proc.).

W sprawach, w których powództwo zaspokojono w części, uwzględniono prawie 75 proc. wartości roszczeń.

Nie dla biednych

Niestety, na postępowanie sądowe decydują się głównie osoby, które stać na profesjonalnego pełnomocnika. Tacy występowali w 93 proc. spraw, z czego w ponad połowie już na etapie przedsądowym.

Kolejny wniosek z raportu IWS: w ok. 80 proc. spraw konieczne było zaangażowanie co najmniej jednego biegłego, a jego przeciętne wynagrodzenie wyniosło bez mała 1300 zł.

Raport pokazuje też, że sądy również posiłkują się usługami biegłych i na tej podstawie w większości przypadków orzekają dużo wyższe wypłaty niż te przyznane przez ubezpieczyciela.

Adwokaci twierdzą wręcz, że opinia biegłego w takich sprawach to podstawa wyroku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA