fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport

Wrobieni w most na Krym przez koncern człowieka Putina

AFP
Ponad 40 firm nie dostało zapłaty za wybudowany w ekspresowym tempie most z Rosji na okupowany Krym. Kto im nie zapłacił? Firma jednego z najbliższych ludzi Putina. Budowlańcy są na granicy bankructwa i wysłali wideo oświadczenie na Kreml.

Poszkodowane firmy to nieduże spółki z Krasnodarskiego Kraju, które pracowały na budowie mostu jako podwykonawcy. Ich szefowie nagrali na wideo oświadczenia, które wysłali do Władimira Putina. „Ponad 40 przedsiębiorstw wciąż nie dostało pieniędzy za wykonane roboty (a minął już ponad rok od otwarcia mostu -red). Zadłużenie w wypłatach wynosi ponad 400 mln rubli  (23,8 mln zł). Firmy, rozumiejąc trudność i terminy oddania mostu do użytku, wykorzystały swoje środki, a czasami i środki pożyczone. Teraz stoją na granicy bankructwa. Zwracaliśmy się do wielu instytucji, ale pomocy do dziś nie otrzymaliśmy" - cytuje oświadczenie Radio Swodoba.

Czytaj także: Krym: most z Rosji nie pomógł gospodarce

Poszkodowani winią za całą sytuację firmę DEKO, która była podwykonawcą koncernu SGM-Most przyjaciela Putina Arkadija Rotenberga. Do niego też napisali.

- Wszystkich, w tym Rotenberga, informowaliśmy o naszych trudnościach, o tym, że nam nie zapłacili - przyznał szef jednej z poszkodowanych firm. Most drogowo-kolejowy w swojej części drogowej, na okupowany przez Rosję Krym został oddany 15 maja ubiegłego roku. Z wielką pompą ruch otworzył Władimir Putin przejeżdżając most na buldożerze. Budowa była błyskawiczna. Rozpoczęła się w lutym 2016 r. Generalnym wykonawcą została firma Strojgazmontaż (SGM) Arkadija Rotenberga (kolega Putina ze szkolnej ławki, potem trener judo wraz z bratem Borysem trener i sparingpartner Putina -red).

Ze względu na sankcje Zachodu wobec Krymu, nie było możliwe skorzystanie z rozwiązań i firm zagranicznych. Jednak już po otwarciu wyszło na jaw, że technologię i najważniejsze prace specjalistyczne dostarczyły i wykonywały trzy firmy z Holandii.

Konstrukcja opiera się na 595 filarach wbitych w dno Cieśniny Kierczeńskiej. Najtrudniej było umocować filary na dnie za pomocą betonowych konstrukcji. Całość kosztowała ok. 3,5 mld dol. Generalny wykonawca dobrze na inwestycji zarobił. Dostał m.in. preferencyjne kredyty i  pożyczki.

Ani Rosja carska, ani sowiecka, nie miała mostowego połączenia z Krymem. Także Ukraina, do którego należy Krym od rozpadu ZSRR, nie planowała budowy mostu do Rosji. Most stał się konieczny po aneksji Krymu przez Moskwę w 2014 r. Większość świata potępiła jego budowę. Most zablokował też przepływ większych ukraińskich statków przez Cieśninę Kerczeńską.

W listopadzie 2018 r pojawiły się opinie, że most się przemieszcza, bo filary są wypychane do góry.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA