fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Wszyscy patrzą na Nowy Jork

AFP
Wciąż nie jest pewne, jak potoczy się obecny sezon, ale pod jednym względem panuje zgodność: najwięcej zależy od decyzji organizatorów US Open.

Nowojorskiego turnieju w pierwotnym terminie (przełom sierpnia i września) na razie nie przesunięto, ani nie odwołano, ale z powodu koronawirusa jest on poważnie zagrożony.

Wimbledon już wywiesił białą flagę, Roland Garros – pod nowym dachem kortu centralnego i przy świetle na 12 kortach – przełożono na jesień, a Tenisowa Federacja USA (USTA) swoją decyzje ma zakomunikować w połowie czerwca.

Widać wyraźnie, że po początkowej rezygnacji wola przeprowadzenia turnieju rośnie z każdym dniem. Coraz mniej prawdopodobne staje się też przeniesienie imprezy do Indian Wells czy Orlando, choć w obu tych miastach są obiekty godne wielkoszlemowego turnieju.

W tenisowym świecie wszyscy wiedzą, że właściciel stadionu w Indian Wells, jeden z najbogatszych ludzi świata Larry Ellison od dawna marzy, by amerykański Wielki Szlem odbywał się właśnie u niego, czemu zdecydowanie sprzeciwia się USTA.

W związku z tym federacja, by nie tworzyć precedensu, gotowa jest zrobić dużo, by turniej odbył się w pierwotnym terminie na obiektach w nowojorskim Flushing Meadows. Nawet bez publiczności, gdyż wpływy od telewizji i sponsorów są na tyle wysokie, że brak zysków z biletów nie podkopie finansowego sensu imprezy.

Gospodarze biorą nawet pod uwagę organizacje lotów czarterowych dla zawodników i sędziów z Europy (Paryż, Wiedeń, Frankfurt), Azji (Dubaj) i Ameryki Południowej (Buenos Aires), tak by nie stykali się oni z innymi pasażerami. Po przylocie każda z tych osób ma poddać się testowi na obecność wirusa, temperatura ciała ma być kontrolowana codziennie za pisemną zgodą tenisistów.

Zawodnicy nie będą też mogli przyjechać z tak licznymi ekipami jak zazwyczaj, organizatorzy zapewnią im fizjoterapeutów i wsparcie techniczne, aby nawet najwięksi gwiazdorzy nie musieli przyjeżdżać z własną obsługą.

Możliwe jest ograniczenie liczby sędziów liniowych, a ich rolę przejmie w większym stopniu system elektroniczny Hawk Eye. Wśród podających piłki byłyby jedynie osoby dorosłe.

Amerykańska Federacja Tenisowa zdaje sobie jednak sprawę, że te wszystkie działania mogą nie wystarczyć, jeśli nie będzie zgody gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo, który o turnieju nawet z minimalnym udziałem widzów podobno w ogóle nie chce słyszeć.

Gdyby Amerykanom nie udało się zorganizować US Open, jedynym tegorocznym turniejem, który może się jeszcze odbyć, pozostanie Roland Garros, choć jego los też nie jest pewny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA