fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Zdrajcy i herosi

Sztuka o Ludwiku Kalksteinie, żołnierzu AK i SS, agencie gestapo i SB, oraz spektakl Iwana Wyrypajewa rozpoczną Festiwal Boska Komedia w Krakowie.

– Zaprezentujemy ponad 20 ważnych i różnorodnych spektakli najważniejszych polskich inscenizatorów – mówi „Rz" Bartosz Szydłowski, dyrektor Boskiej Komedii. Zaprezentujemy m.in. „Nie-Boską komedię. Wszystko powiem Bogu!" Moniki Strzępki, „Plac Bohaterów" Krystiana Lupy, „Francuzów" Krzysztofa Warlikowskiego, „Męczenników" Grzegorza Jarzyny i „Hamleta" Krzysztofa Garbaczewskiego.

Odbędzie się prapremiera sztuki „Kalkstein/Czarne słońce" Julii Holewińskiej.

– Ludwik Kalkstein to materiał na kilka życiorysów – powiedziała nam autorka sztuki. – Jako młody chłopak działał w AK, dostał Krzyż Walecznych, potem w wyniku aresztowania, ale też megalomanii, przeszedł na stronę Niemców. W powstaniu warszawskim walczył w szeregach SS. Po wojnie kilkanaście razy zmieniał nazwisko. Do Związku Literatów Polskich przyjął go Jerzy Andrzejewski. W latach 80. wyjechał do Monachium, gdzie rozpracowywał ludzi z Radia Wolna Europa. Pisząc o Kalksteinie, zastanawiałam się, co dziś znaczą słowa: „ojczyzna", „bohater", „naród". Bardzo ważna w sztuce jest dla mnie postać Ojczyzny, zbiorowego wyobrażenia naszej histerii i obsesji. Jak Kalkstein postać Ojczyzny charakteryzuje się megalomanią, brawurą, okrucieństwem, dobrem i złem.

Kolaborant

Ludwik Kalkstein, bohater spektaklu Joanny Grabowieckiej, idealnie nadaje się do podjęcia wątku zdrady, która z perspektywy jednego narodu jest hańbą, drugiego zaś – bohaterstwem. Holewińska przygląda się temu zjawisku z dystansem, za punkt wyjścia biorąc romantyczny mit Mickiewiczowskiego Wallenroda.

Autorka pokazuje dwie skrajnie różne postaci z rodziny Kalksteinów. Krystian Kalkstein-Stoliński porzucił służbę u króla Fryderyka Wielkiego, by bronić przynależności Prus do Polski. Inaczej potoczyły się losy Ludwika. Po okrutnym śledztwie kolaborował z Niemcami. Jego ofiarą padł generał Stefan Grot-Rowecki i kilkaset osób z Armii Krajowej. Po tej klęsce już się nie odbudowała. Konsekwencją było m.in. fatalne przygotowanie powstania warszawskiego.

Po wojnie Kalkstein został autorem socrealistycznych słuchowisk. W latach 70. prowadził fermę kurzą i świńską. Po wyjeździe z PRL do Monachium działał pod przykrywką pracownika Polskiej Misji Katolickiej. O, ironio losu, związał się z byłą żoną więźnia Auschwitz, znanego z bohaterskiej ucieczki dokonanej z Witoldem Pileckim, bohaterem Wojska Polskiego i AK, późniejszą ofiarą UB. Kalkstein żył długo. Zmarł w 1994 roku.

Glińska i Wyrypajew

– Spektakl o Kalksteinie pokażemy w cyklu prapremier, które połączy motyw „Super Polish Hero" – wyjaśnia Szydłowski. – Zajęliśmy się nim, bo to temat powracający w rozmowach Polaków. Zarówno gdy narzekamy, że nie mamy autorytetów, jak i gdy jesteśmy świadkami niemal nachalnej próby kreowania bohaterów, co wynika z potrzeby dowartościowania się i leczenia kompleksów. To kończy się nakładaniem na ludzi kajdan podniosłej narracji, ale może jest inaczej. Zorientujemy się, jak jest naprawdę – dodaje.

W cyklu o bohaterach odbędzie się też prapremiera stand-upu Jacka Kozłowskiego z Teatru im. Szaniawskiego w Wałbrzychu „Wielcy inni: depresje. Szymborska, Rymkiewicz, Bielicka".

– Już tytuł zapowiada komediową formę wypowiedzi – twierdzi Bartosz Szydłowski. – Będziemy mieli też na festiwalu wielką nieobecną, czyli Agnieszkę Glińską, niedoszłą reżyserkę niedoszłej prapremiery „Cwaniary" wg powieści Sylwii Chutnik. Nie doszło do niej z powodu zamieszania w warszawskim Teatrze Studio.

Pomysł reżyserki polegał na pokazaniu bohaterstwa anonimowego, codziennej niezgody na własną ułomną kondycję narzuconą przez los.

– Chcieliśmy przedstawić bohaterów na miarę naszych możliwości, a nie naszych wyobrażeń i historycznych mitologizacji – komentuje Szydłowski. – Wyszło na to, że jest w Polsce miejsce na bohaterów i zdrajców, a nie ma na zwykłych ludzi. To znaczące. W tej sytuacji Agnieszka Glińska, zamiast przyjechać na prapremierę, uświetni jej brak.

Glińską w pewnym sensie wyręczy Iwan Wyrypajew. 4 grudnia na otwarcie festiwalu w prapremierze satyrycznej sztuki „Nieznośnie długie objęcia" pokaże czwórkę młodych ludzi „bez właściwości" poszukujących sensu życia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA