fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Debiutujący aktor i jego opiekun

Adrian Grycuk
Janusz Wiśniewski, twórca spektakli o wyrazistej narracji plastycznej, przygotował mickiewiczowskie „Dziady". Premiera w piątek w Teatrze Polskim w Warszawie.

Obsada liczy ponad 50 osób. W roli Gustawa-Konrada zadebiutuje Jakub Kordas, w księdza Piotra wcieli się Wiesław Komasa.

– Mierzyć się z tekstem, tak ważnym nie tylko dla polskiej literatury, ale i historii, to zawsze wielkie wyzwanie – mówi „Rz" Jakub Kordas. –Dla mnie propozycja zagrania Gustawa-Konrada była sporym zaskoczeniem, bo otrzymałem ją jako student Akademii Teatralnej, jeszcze przed dyplomem. Nobilitacją jest zarówno nazwisko reżysera, jak i miejsce premiery.

„Dziady" Adama Mickiewicza w Teatrze Polskim inscenizowano pięć razy: w kwietniu 1915 roku w reżyserii Józefa Sosnowskiego, w październiku 1915 roku w inscenizacji Aleksandra Zelwerowicza, w 1934 roku w interpretacji Leona Schillera, w 1955 roku – Aleksandra Bardiniego, w 1964 roku – Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego

Rola Gustawa-Konrada w pierwszych powojennych „Dziadach" w reżyserii Aleksandra Bardiniego stała się przepustką do kariery dla Ignacego Gogolewskiego. Stanisław Jasiukiewicz, grający z nim tę postać w dublurze, powtórzył ją w inscenizacji Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego.

– Grając Gustawa-Konrada, nie da się uciec od romantyczności tego bohatera – uważa Jakub Kordas. – Ja do Konrada podszedłem z pełną empatią. Nie oceniałem go, raczej próbowałem zrozumieć. Kiedy mówię Wielką Improwizację i pojawia się słowo „samotność", nie mogę nie wrócić pamięcią do pierwszego roku studiów, kiedy z profesorem Komasą przygotowywaliśmy „Małego księcia". Do dziś pamiętam jego opowieść o samotności, ale też i pięknie człowieka.

– Dla mnie spotkanie z Kubą Kordasem ma też pewne symboliczne znaczenie – dodaje Wiesław Komasa. – Kończę właśnie działalność pedagogiczną w Akademii, Kuba rozpoczyna swą drogę aktorską i obaj spotykamy się w tym spektaklu. Grając księdza Piotra, czuję, że przypadła mi rola opiekuna duchowego tego młodego człowieka rozdartego swoim krótkim a mocnym doświadczeniem egzystencjalnym.

Janusz Wiśniewski wielokrotnie sięgał do utworów z kanonu światowej literatury. Bardzo często jednak wplatał do nich cytaty z innych autorów. Teraz, jak przyznają aktorzy, skupił się wyłącznie na Mickiewiczu.

– „Dziady" dla teatru Janusza Wiśniewskiego wydają się czymś naturalnym – uważa Wiesław Komasa. – Są logiczną kontynuacją jego artystycznych poszukiwań. Ten spektakl w przeciwieństwie do wielu innych tworzonych jedynie z inspiracji danym utworem poparty jest głęboką analizą dzieła Mickiewicza, ale i wielką pokorą reżysera wobec autora. Janusz Wiśniewski wypracował w teatrze bardzo wyrazisty charakter pisma, a jednak współpracując z nim od lat i obserwując jego kolejne spektakle, mam wrażenie, że tworzy ciągle od początku.

Muzykę do „Dziadów" przygotowuje Jerzy Satanowski, choreografię – Emil Wesołowski. W 50-osobowej obsadzie także Jan Janga Tomaszewski jako Guślarz, Krzysztof Kwiatkowski jako Senator, Ewa Domańska jako Rolisonowa oraz Jadwiga Jankowska-Cieślak jako Archanioł.

– Mickiewiczowskie „Dziady" są bardzo mocno wpisane w reformę polskiego teatru – dodaje Wiesław Komasa. – Sięgali po nie tacy artyści, jak Wyspiański, Osterwa, Grotowski, Schiller, Bardini, Dejmek, Swinarski, czy Grzegorzewski. Mierząc się z tym utworem, chcąc nie chcąc najpokorniej wpisujemy się w kontynuację bardzo ważnych artystycznych poszukiwań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA