fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Tomasz Sarnecki: W samo południe

"W samo południe 4 czerwca 1989" - plakat wyborczy Komitetu Obywatelskiego NSZZ. Solidarność w Warszawie
Muzeum Literatury
Rozmowa z Tomaszem Sarneckim, autorem wyborczego plakatu z 4 czerwca 1989

Czy plakat z szeryfem wymyślił Pan na zamówienie „Solidarności”?

Nie, wyglądało to inaczej. Byłem wtedy studentem warszawskiej ASP i na specjalizację wybrałem plakat w pracowni prof. Macieja Urbańca. Bardzo chciałem projektować ideowe plakaty, wyrażające tamten czas. Gdy zrobiłem kilka oryginałów projektu „W samo południe” usiłowałem nawet tym plakatem kogoś zainteresować, ale wszędzie powtarzano mi , że to zbyt „konfrontacyjne”. W końcu pomógł mi przypadek. Poprzez dziennikarkę Polskiego Radia Janinę Jankowską trafiłem do Henryka Wujca. I to on zdecydował, że będzie plakatem wyborczym.

Wysłał projekt do drukarni związkowej we Francji. Dziesięciotysięczny nakład wylądował w Warszawie w nocy z 3/4 czerwca, a rano go rozklejono – tylko w Warszawie. Zwłaszcza na Nowym Świecie widok był piorunujący. Armia Gary Cooperów maszerowała na Dom Partii (dzisiejszą giełdę).

Dlaczego bohaterem zrobił pan Coopera, westernowego szeryfa?

Wspaniały bohater z hollywoodzkiej bajki, walczący o wolność i sprawiedliwość, był postacią idealną. Działał na wyobraźnię ponad podziałami i granicami.

Obiegowa opinia mówi, że graficznie inspirował pana też pana plakat Mariana Stachurskiego do filmu „W samo południe” z 1952 roku...

Bzdura, nie wiem kto to wymyślił. Wystarczy porównać projekty. Nic nie mają wspólnego z sobą. Tyle, że kino także było moją pasją, działałem w DKFie i robiłem afisze filmowe.

Na wystawie „Cudowne lata” zdradza pan nieujawnianą dotąd tajemnicę. Zestawia pan swego szeryfa z portretem dziadka, przedwojennego oficera Wojska Polskiego, wskazując podobieństwo. Kim więc naprawdę jest pana bohater?

Także moim dziadkiem, co musiało tkwić w mojej podświadomości, a uzmysłowiłem to sobie dużo później. Ale zdjęcie porucznika Janusza Sarneckiego z żoną prawdopodobnie z 1934 (gdy zapisał się na kurs intendentury Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie) doskonale znałem od dziecka z rodzinnych albumów. Proszę się przyjrzeć – ten sam krok, gest, cień pod rogatywką jak pod kapeluszem Coopera. A przy tym i Cooper, i mój dziadek urodzili się w tym samym 1901 roku! Dziadek walczył w obronie ojczyzny podczas kampanii wrześniowej 1939 i poległ w niemieckiej zasadzce w Śladowie nad Bzurą.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA