fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

„Nieznany impresjonizm": Urok mało znanych grafik

Marcelle Lender
materiały prasowe
Prace Renoira, Maneta, Pissarra, Cézanne'a, Sisleya prezentuje wystawa „Nieznany impresjonizm" w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu.

Impresjonizm kojarzy się zwykle z malarstwem; ten pokaz natomiast skupia się na grafice. I dowodzi, że i w niej nie brakowało nowatorskich pomysłów. Ponad 30 prac pochodzi z kolekcji Ashmolean Museum w Oksfordzie, najbardziej znaczącego archiwum impresjonistów poza Francją. A wzbogaca je dziesięć innych z kolekcji Feliksa „Mangghi" Jasieńskiego, obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie.

Impresjoniści porzucali akademickie schematy, chwytając ulotność chwili, grę światła i cienia. Pokazane grafiki są czarno-białe i kolorowe. Te pierwsze wcale nie ograniczają wrażeniowego odbierania świata. Wystarczy spojrzeć na litografię Pierre'a Bonnarda „Ulica wieczorem, w deszczu", pokazującą okolice placu Pigalle.

Kompozycja pełna ruchu i świetlnych kontrastów znakomicie oddaje dynamikę nocnego życia w wielkim mieście. Mrok gwałtownie rozświetlają jasne witryny. Ich światła migotliwie odbijają się w mokrym bruku, co potęguje iluzję ruchu. To zarazem wyrazisty przykład wpływu japońskich drzeworytów na wyobraźnię impresjonistów. Widoczny w sposobie kadrowania, płaskim ujęciu sylwetek.

Inspiracje japońskimi drzeworytami Utagawy Hiroshige widoczne są w grafice „Efekt deszczu" Camille'a Pissarra, która przenosi nas w wiejski pejzaż. Dwie pracujące w polu kobiety czekają na zakończenie rzęsistej ulewy. W strugach deszczu moknie też samotny stóg siana (ulubiony motyw wielu obrazów Pissarra) i rząd topoli, wydających się poruszać w podmuchach wiatru. Strugi deszczu artysta wykonał pociągnięciami rylca, a efekt zmoczonej trawy uzyskał, używając drucianej szczotki.

Édouard Manet sportretował utalentowaną malarkę Berthe Morisot, która pozowała do jednego z jego najpopularniejszych obrazów „Balkon". Akwaforta z jej wizerunkiem to jedna z graficznych wersji malarskiego portretu, znajdującego się w Musée d'Orsay.

Inna akwaforta Maneta przedstawia wybitnego poetę Charles'a Baudelaire'a, przyjaciela malarza. Baudelaire zajmował się także krytyką sztuki, pisząc m.in. o akwaforcie, którą cenił wyżej niż fotografię. I dla tego portretu, przeznaczonego do monografii poety, Manet zaczerpnął inspirację z wcześniejszego obrazu „Koncert w ogrodzie Tuileries".

Możemy także zobaczyć graficzny autoportret 60-letniego Pissarra oraz jego akwafortę przedstawiającą Paula Cézanne'a. Choć Pissarro deklarował, że nie jest rytownikiem, a tworzy tylko „ryte impresje", zarazem zaznaczał: „Uważam, że tego rodzaju twórczość jest równie interesująca jak malarstwo".

Z prac barwnych uwagę przyciąga litograficzny wizerunek śpiewaczki i tancerki Marcelle Lender Henriego de Toulouse-Lautreca, gdy była u szczytu sławy, dzięki roli w operetce „Hilperic". Podobno Toulouse-Lautrec obejrzał sztukę 20 razy.

Poznańska wystawa, choć kameralna, ma znakomitą aranżację. W prologu można obejrzeć serię filmów, prawdopodobnie nakręconych przez braci Lumiere w 1900 roku, w których ożywa dawny Paryż. Konne powozy śmigają przed katedrą Notre Dame i na Polach Elizejskich, sensacją jest ruchomy chodnik na światowej wystawie w stolicy nad Sekwaną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA