fbTrack

Sztuka

Stanisław Szukalski, racjonalista na granicy szaleństwa

Stanisław Szukalski na wernisażu wystawy w Krakowie w 1936 r. Stoi w środku, przed nim toporzeł jego projektu
NAC
Stanisław Szukalski uważał się za artystę genialnego, za Michała Anioła XX wieku. Czy wart jest dzisiaj przypomnienia?

Trudno obecnie skonfrontować egotyczne deklaracje artysty rzeźbiarza z rzeczywistością, bo jego spuścizna w większości nie przetrwała. Najważniejsze rzeźby, które powstały do 1939 r. (było ich ponoć 170), zginęły po wybuchu II wojny światowej w Warszawie, powojenne – w większości znajdują się w prywatnych kolekcjach w USA, gdzie Stanisław Szukalski spędził większość życia.

Kontrowersyjny artysta wciąż wzbudza jednak zainteresowanie, czego dowodem są opowiadający o nim film dokumentalny Irka Dobrowolskiego „Walka: Życie i zaginiona twórczość Stanisława Szukalskiego", który można oglądać obecnie na Netfliksie, a także planowana od dawna przez warszawskie Muzeum Narodowe wystawa. Ma być zrealizowana w ciągu najbliższych lat.

Król na smoku

Na razie niektóre projekty Szukalskiego można oglądać na wystawie „Pomnik. Europa Środkowo-Wschodnia" w warszawskiej Królikarni.

– Znajdujące się w depozycie Muzeum Narodowego prace Szukalskiego z prywatnej kolekcji wystarczą na porządną wystawę – zapewnia Agnieszka Tarasiuk, szefowa warszawskiej Królikarni. – Wielkoskalowego dzieła tego twórcy w Polsce zobaczyć nie można, ale są mniejsze. My pokazujemy wypożyczoną z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu ciekawą rzeźbę Bolesława Śmiałego. Król – bohater stoi na przedziwnym smoku, który jest matką ziemią. Pazurami kreśli krąg wokół stopy króla, a druga stopa króla miażdży zębatą tiarę. Bolesław Śmiały trzyma w ręku miecz opleciony stylizowanymi płomieniami i jest podtrzymywany przez naród przedstawiający hierarchię.

W Królikarni jest także eksponowany ostatni znany projekt pomnika Szukalskiego, który powstał na konkurs pomnika bohaterów Warszawy organizowany przez Zachętę w roku 1957. Przedstawia czteroskrzydłego orła wspierającego się na stylizowanej wieży unoszącej się nad falami Wisły. Jest ponadto numer wydawanego przez niego pisma „Krak" z 1931 r., w którym zamieścił projekt pomnika zjednoczenia ziem polskich dla Gdyni.

– Pisał o sobie w trzeciej osobie „per Szukalski", odżegnywał się od polskiego środowiska artystycznego, nazywając je „kliką pasożytów" – kontynuuje Agnieszka Tarasiuk. – Jego projekty były ważne i zauważane już przed wojną. W 1926 r. wygrał konkurs na pomnik Adama Mickiewicza w Wilnie, ale projekt nie został zrealizowany. Być może dlatego, że był zbyt kontrowersyjny, pokazywał poetę jako herosa karmiącego orła krwią wypływającą z serca. Niewątpliwie Szukalski był zjawiskiem osobnym. Balansował na granicy racjonalności i szaleństwa. Zahaczało ono też i o szaleństwo antysemityzmu, i nacjonalizmu, w które wpadał cały świat.

Patriota bez kraju

Stanisław Szukalski (1893–1987) urodził się w Polsce i choć przez całe życie czuł się z nią mocno związany, większość życia spędził w USA. – Polacy mnie zniszczyli, a Ameryka nie chce. Jestem patriotą bez kraju – płakał przed kamerą kilka lat przed śmiercią. W filmie Irka Dobrowolskiego znajomi tego twórcy, krytycy i artyści zgodnie twierdzą, że mając wybujałe ego, był równocześnie swoim największym wrogiem.

Talentu nie odmawiał mu nikt. Piękny młodzieniec z rozwianymi włosami zyskał rozgłos niepokornego i egocentrycznego, za nic mającego wykładowców w krakowskiej ASP, z której nie został wydalony jedynie dzięki wstawiennictwu Jacka Malczewskiego.

W 1912 roku wystawił po raz pierwszy swoje prace w krakowskim Pałacu Sztuki – i jeśli wierzyć wspomnieniom artysty – wzbudziły entuzjazm widzów czekających w długiej kolejce, by je zobaczyć.

Później zdarzało mu się zrywać ze ścian galerii nieswoje obrazy, a w rozmowie z dyrektorem jednej z nich miał powiedzieć: „Widzę, że ma pan podobno tu powieszone gówna Picassa i Matisse'a" – tym samym rezygnując ze swojej tam obecności.

Mawiał, że sztuka powinna przesadzać, i twierdzenie to realizował w twórczości. Zdumiewająca wyobraźnia wspierana skłonnością do megalomanii i silnym przekonaniem o konieczności tworzenia sztuki narodowej wolnej od obcych wpływów spowodowały, że projektowane i tworzone rzeźby były często monumentalne w zamyśle, a niemal zawsze – obudowane mitologiczną narracją.

– W USA był modernistą, nawet kosmopolitą. W Polsce zakładał dziwny strój nacjonalistycznego przywódcy szczepu – mówi w filmie Piotr Rypson. – Wymyślił jakąś ultrapolskość niestrawną dla większości Polaków. Przenosił symbole kultur prekolumbijskich do kultury słowiańskiej.

U schyłku życia Szukalski intensywnie zajmował się udowadnianiem tezy, jakoby ludzkość miała pochodzić z jednej Wyspy Wielkanocnej. Systematycznie też powiększał tekę ze swoimi rysunkami – w 54 tomach znalazło się ich ponad 40 tys.

W ciągu pięciu lat Glenn Bray, kolekcjoner dzieł popkultury i miłośnik sztuki surrealistycznej, nagrał 200 godzin materiału, w którym Szukalski o sobie opowiadał. To zaangażowanie wynikało z fascynacji nietuzinkową osobowością artysty, na którego twórczość Bray natrafił przypadkowo w 1968 r. Kilka lat potem dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności poznał go osobiście.

W bogatej, wielowątkowej historii Szukalskiego swój udział ma także George DiCaprio, pisarz, wydawca i artysta, jego przyjaciel i zarazem ojciec Leonarda, słynnego aktora. Ten z kolei uwieczniony został jako sześciolatek siedzący na kolanach swego przyszywanego dziadka z Polski. Kiedy dorósł, postanowił mu się zrewanżować za dobrą obecność w jego życiu.

Film Irka Dobrowolskiego wielostronnie przedstawia Szukalskiego, próbując zgłębić jego fenomen, w czym pomagają mu zaprosznei rpzed kamerę polscy i amerykańscy artyści, przyjaciele, krytycy sztuki.

Lekcja narodowej pychy

Stanisław Szukalski stał się objawieniem dla kalifornijskich artystów, choć grzeszył kabotyństwem, kreując się z sarmacką pychą na najwybitniejszego artystę świata. W trakcie produkcji filmu o idolu Amerykanie wpadli w ponurą konsternację: dowiedzieli się o nacjonalistycznych i antysemickich poglądach Polaka w latach 30. Wymyślonego przez niego toporła do dziś używają nasi narodowcy, co dzięki filmowi Nefliksu zobaczą widzowie na całym świecie. Przed wojną symbolizował nagonkę na Żydów. Może dlatego III Rzesza zleciła Szukalskiemu stworzenie rzeźb Hitlera i Goeringa. Uchylił się, chcąc pokazać Adolfa Hitlera w formie baletnicy. Ale i tak, jak wielu wyznawców nacjonalizmu, padł jego ofiarą. Przygniótł go własny pomnik Chrobrego, symbol wielkiej Polski, gdy spadły na niego hitlerowskie bomby w 1939 r. Przepadły inne prace, bynajmniej nie słowiańskie, ale egzotyczne. Polskie korzenie okazały się nieatrakcyjne? Pouczająca lekcja. —Jacek Cieślak

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL