fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sprawa Skripala

Rosja zaciera ślady w sprawie otrucia Skripala

AFP
Coraz więcej wiadomo o działalności rosyjskiego wywiadu wojskowego na Zachodzie. Tym razem od Holendrów.

Minister obrony Holandii Ank Bijleveld poinformowała w czwartek, że jeszcze w kwietniu z kraju wydalono czterech obywateli Rosji, na których trop wpadła holenderska służba bezpieczeństwa. Osoby te miały zorganizować i przeprowadzić atak hakerski na bezprzewodową sieć internetową Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), której siedziba mieści się w Hadze. Organizacja od miesięcy odgrywa jedną z najważniejszych ról w śledztwie w sprawie otrucia w Anglii byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala oraz jego córki w Salisbury. OPCW przeprowadziła badania substancji i potwierdziła brytyjską wersję, że doszło wtedy do użycia wyprodukowanej jeszcze w ZSRR broni chemicznej nowiczok.

Holenderskie władze nie mają wątpliwości, że wydaleni z kraju Rosjanie są funkcjonariuszami rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Udało się im uniknąć odpowiedzialności jedynie dlatego, że do kraju wjechali na podstawie paszportów dyplomatycznych.

Opisana przez holenderski resort obrony historia przypomina hollywoodzki film akcji. Czterech Rosjan zaparkowało wyposażone w specjalistyczny sprzęt elektroniczny auto tuż pod biurem OPCW. Gdy zaczęli włamywać się do sieci organizacji, holenderskie służby postanowiły interweniować. Co ciekawe, rosyjscy szpiedzy niespecjalnie się konspirowali. Jeden z nich miał w kieszeni wystawiony przez moskiewskiego taksówkarza rachunek, który świadczył o tym, że na lotnisko Szeremietiewo udał się prosto z siedziby GRU.

Wszystko wskazuje na to, że czwórka rosyjskich agentów zajmowała się nie tylko sprawą Skripala. Na jednym z należących do nich komputerów holenderskie służby znalazły informacje potwierdzające, że włamywali się również do sieci na terenie Brazylii, Szwajcarii i Malezji. Zdaniem minister Bijleveld Rosjanie chcieli uzyskać dostęp do informacji na temat śledztwa w sprawie katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego w lipcu 2014 roku lecącego nad Ukrainą (zestrzelony z miejsca kontrolowanego przez prorosyjskich separatystów). Jeszcze w 2016 roku międzynarodowy zespół dziennikarzy śledczych opublikował raport, z którego wynikało, że samolot zestrzelono z systemu rakietowego Buk, należącego do stacjonującej w Kursku jednostki armii rosyjskiej.

Rosja wciąż wszystkiemu zaprzecza tak samo jak w sprawie otrucia Skripala. Moskwa nie przyznaje się do winy, mimo że działania dwóch agentów GRU Aleksandra Pietrowa i Rusłana Baszirowa nagrały brytyjskie kamery. W wywiadzie dla rosyjskiej stacji RT przekonywali, że tak naprawdę nie są agentami, lecz zwykłymi turystami, którzy udali się do Salisbury, by obejrzeć katedrę. Nie pamiętali, gdzie chodzili i co robili przy domu Skripala.

Prawdziwe nazwisko Baszirowa międzynarodowi dziennikarze śledczy znaleźli na portalu jednej z rosyjskich szkół wojskowych. Anatolij Czepiga jest pułkownikiem GRU, odznaczonym przez Putina tytułem Bohatera Rosji. Uczestniczył m.in. w „ewakuacji” Wiktora Janukowycza z Kijowa w 2014 roku. Kilka dni temu turecka gazeta „Haber Türk” poinformowała, że Czepiga uczestniczył też w 2015 roku w zabójstwie ukrywającego się w Ankarze jednego z dowódców czeczeńskich partyzantów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA