fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Mikołaj Drozdowicz: Trybunał popełnił błąd

Protest w Warszawie po wyroku TK
Protest w Warszawie po wyroku TK
AFP
W sprawie przerywania ciąży, by chronić zdrowie kobiety, powinien wypowiedzieć się Sąd Najwyższy.

Z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października 2020 r. co do meritum się zgadzam. Ochrona życia poczętego nie jest sprawą polityczną, jest natomiast kwestią prawa, moralności, filozofii i logiki. Z ontologicznego punktu widzenia ten sam byt nie może być w jedynym przypadku człowiekiem i korzystać z pełni praw i wolności przyznanych istocie ludzkiej, a w innym przypadku z przymiotu i godności człowieczeństwa być zwolnionym, w zależności od woli innego człowieka. Wolność wyboru jest wielką wartością, jednakże, gdy zachodzi konflikt między chronionymi wartościami, należy zawsze wybrać dobro obiektywnie większe. Każda wolność kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa i wolności drugiego człowieka. Nie ma natomiast większego dobra nad życie i zdrowie ludzkie.

Trybunał Konstytucyjny popełnił jednak błąd. Niezależnie od skandalicznej aktywności lewackich zadymiarzy wiele osób doszło do wniosku, że wydanie wyroku w czasie pandemii jest działaniem podstępnym, uniemożliwiającym dyskusję, wymianę opinii czy choćby zwykły protest. Trybunał powinien odroczyć utratę mocy obowiązującej zakwestionowanego przepisu na czas przynajmniej 12 miesięcy. To zmusiłoby ustawodawcę do doprecyzowania prawa antyaborcyjnego, tak aby faktycznie chroniło ono życie dzieci z zespołem Downa. Co więcej – byłby to czas na przeprowadzenie szerokiej akcji społecznej za życiem, której znaczenie mogłoby być po wielokroć większe niż wszystkie ustawy i orzeczenia Trybunału razem wzięte. Tego bowiem najbardziej zabrakło po stronie wszystkich środowisk prolife z Kościołem katolickim na czele.

Przeważyła dramatycznie krótkowzroczna koncepcja formalnego załatwienia sprawy poprzez ingerencję w treść przepisów prawa. Pogląd, że prawo stanowi najdoskonalsze narzędzie oddziaływania na stosunki społeczne, ma korzenie marksistowskie.

Zdrowe społeczeństwa cechuje poszanowanie norm moralnych, wierność obyczajom, tradycji i kulturze. Prawo winno być zgodne z moralnością, jednak to moralność powinna być głównym regulatorem życia społecznego. I na ugruntowanie wartości, jaką jest życie ludzkie od chwili poczęcia w świadomości społecznej, należało położyć nacisk w pierwszej kolejności. W przypadku ochrony życia pozytywna i mądrze zorganizowana kampania społeczna może mieć ogromną siłę oddziaływania.

Na fali rozbudzonych emocji mało kto zauważył, iż nawet w stanie prawnym istniejącym po opublikowaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego dopuszczalne wydaje się przerwanie ciąży w sytuacji tzw. wad letalnych płodu. Zgodnie z obowiązującą ustawą dopuszczalne jest przerwanie ciąży, gdy zagraża ona życiu i zdrowiu ciężarnej kobiety. Stanowi to rozwiązanie konfliktu aksjologicznego w sposób niebudzący większych wątpliwości etycznych. Śmierć dziecka zaraz po urodzeniu lub konieczność urodzenia martwego dziecka są dla kobiety szokiem, który może skutkować silnym urazem psychicznym. Nie ma żadnych przesłanek, aby zdrowie psychiczne kobiety traktować gorzej niż jej zdrowie fizyczne. W tej szczególnej sytuacji jest to okoliczność obiektywna.

Jak zatem rozwiązać problem polegający na rozbudzeniu emocji społecznych podsycanych opowieściami o konieczności rodzenia dzieci bez mózgu czy serca, tylko po to, aby umarły zaraz po urodzeniu na oczach zrozpaczonej matki? Właśnie poprzez odwołanie się do ochrony zdrowia kobiety jako przesłanki dopuszczającej legalne przerwanie ciąży. Uważam, że powinien się w tej sprawie niezwłocznie wypowiedzieć Sąd Najwyższy w pełnym składzie w trybie uchwały podjętej na wniosek I prezesa Sądu Najwyższego. Jej przedmiotem powinno być zagadnienie prawne sprowadzające się w publicystycznym skrócie do tego, czy dopuszczalne jest przerwanie ciąży ze względu na ochronę zdrowia psychicznego kobiety ciężarnej w sytuacji, gdy ponad wszelką wątpliwość dziecko nie ma szans na życie poza organizmem matki. Z uwagi na zaistniałą sytuację należy postulować, aby Sąd Najwyższy liberalnie podszedł do kryteriów dopuszczalności wydania takiego orzeczenia. Wydanie uchwały wiązałoby się z pełnym poszanowaniem dla konstytucji i orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Uchwała, która z mocy prawa uzyskałaby przymiot zasady prawnej, z całą pewnością pozwoliłaby uspokoić nastroje społeczne.

Trzeba mieć bowiem na uwadze, iż w obecnej atmosferze jakakolwiek rzeczowa dyskusja, która powinna towarzyszyć procesowi legislacyjnemu, w tak drażliwej kwestii nie wydaje się możliwa.

Mikołaj Drozdowicz jest radcą prawnym

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA