fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Małżeństwo z podatkowego rozsądku

PAP, Marcin Obara
Dr hab. Piotr Szukalski, socjolog, Uniwersytet Łódzki

Lipiec i sierpień to miesiące najczęściej wybierane na zawarcie związku małżeńskiego. Czy zawsze tak było?

Dawniej ślub podporządkowany był życiu w gospodarstwie rolnym. Idealny czas na ślub przypadał na miesiące zimowe, kiedy nie było dużo pracy w gospodarstwie.

Kiedy to się zaczęło zmieniać?

Po drugiej wojnie światowej większość społeczeństwa przeniosła się do miast i ważniejszy niż kalendarz rolniczy stał się kalendarz liturgiczny. Duża liczba małżeństw była zawierana w okolicach kwietnia, po zakończeniu Wielkiego Postu. Mało ślubów miało miejsce w grudniu, ponieważ był to adwent. Listopad też nie był popularnym miesiącem, ze względu na nieprzyjemne skojarzenia z odwiedzaniem grobów. W ostatnich latach możemy dostrzec, że najpopularniejszy okres na zawarcie małżeństwa to lato – aż do końca października.

Chodzi o pragmatyzm? O dobrą pogodę i ciepły wieczór?

Pogoda jest decydującym czynnikiem. Każdy chce mieć piękne wspomnienia ze ślubu, wydarzenia „raz na całe życie", mimo że statystycznie jedno na trzy się rozpadnie. Dawniej głęboko wierzono, że w nazwie miesiąca, w którym odbywa się ślub, musi być litera „r". Podobno dzięki temu dziecko miało bez problemów wymawiać tę literę. Jednak dziś ważnym czynnikiem jest także kalendarz liturgiczny.

Choć czasem o dacie ślubu decydują zupełnie nietypowe czynniki. Mój kolega na przykład zawarł związek małżeński w grudniu, po to aby od stycznia wspólnie z żoną opodatkować się, korzystając z niższej składki podatkowej. Tradycyjny ślub odbył się osiem miesięcy później. Odnoszę wrażenie, że podobnych przypadków jest coraz więcej.

Co zmieniło się przez lata w organizacji ślubów poza datą?

Kilkadziesiąt lat temu wesela wyprawiano w domach, budynkach straży pożarnej czy w szkołach. Samemu przygotowywało się wszystko, czasem wynajmowano jedynie pomoce kuchenne. Na wsiach wybierano najdorodniejsze okazy świń na stół weselny. Profesjonalne zdjęcia robiono chwilę po ślubie, a na weselu już nie było fotografa. Dzisiaj wesela odbywają się w wystawnych salach z pełną obsługą. Para młoda jedzie luksusowym wynajętym samochodem, a to wszystko uwiecznia na zdjęciach zawodowiec. Nazwałbym to profesjonalizacją usługi weselnej.

O czym ta profesjonalizacja świadczy?

Ja dostrzegam w tym efekt szerszego zjawiska, niezwiązanego z samymi ślubami. Coraz więcej osób nie potrafi wykonać prostych prac w domu. Ludzie mają problem z małym remontem mieszkania, wymianą gniazdka czy uszczelki. To jest głębszy proces odchodzenia od samodzielnego wykonywania prostych czynności, bo stać nas, aby zlecać takie zadania fachowcom, którzy zrobią to szybciej i lepiej. Wesela to także oznaka zamożności. Dawniej rodziny były wielodzietne i każdemu z dzieci trzeba było coś dać. Natomiast kiedy ma się jedno dziecko, można mu dać znacznie więcej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA