fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Państwo w państwie: Amatorstwo urzędu pracy

Rzeczpospolita
Mężczyzna ukończył kurs ochroniarski, na który wysłał go urząd pracy. Ale firma nie miała uprawnień do jego przeprowadzenia, więc kursant nie zdobył nowego zawodu.

Andrzej Matera był piekarzem, który po operacji musiał porzucić rzemiosło i znaleźć inne zajęcie. Z pomocną ręką przyszli urzędnicy lokalnego pośredniaka, którzy skierowali go na kurs ochroniarski. Dzięki temu miał zdobyć nowe kwalifikacje zawodowe. Mężczyzna kurs ukończył, zdał specjalny egzamin, ale nie zdobył uprawnień i nie może pracować jako ochroniarz.

Wszystko dlatego, że okazało się, iż firma, która organizowała kurs, nie miała uprawnień do nadawania tego typu kwalifikacji.

Matera zwrócił się więc o pomoc do starosty, któremu podlega urząd pracy. Ten jednak zrzucił winę na firmę szkoleniową i umył ręce.

Zmęczony sprawą mężczyzna zawiadomił prokuraturę. Jego zdaniem winę ponoszą urzędnicy, którzy nie dopełnili obowiązków. Śledczy twierdzili jednak, że nikt nie złamał przepisów, ale po interwencji dziennikarzy zaczęli przepraszać i działać.

W drugiej części programu reporterzy wrócą do sprawy radarów „Iskra". Policyjni związkowcy uważają, że radary do niczego się nie nadają. Podobnie uważają urzędnicy z Urzędu Miar. Komenda Główna Policji jednak nie interweniuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA